Elektrim Online: albo giełda, albo partner
Giełdowy holding zastanawia się nad związkiem z platformą cyfrową
Elektrim daje sobie czas do końca lutego na sfinalizowanie zakupów spółek internetowych. Wtedy też — po porozumieniu z Deutsche Telekom — poda szczegółową strategię sieciową. Zamiast na giełdę Elektrim Online może trafić do spółki z globalnym partnerem strategicznym. Holding rozważa też związek z platformą cyfrową.
„Puls Biznesu”: W kwietniu Elektrim zapowiadał, że trzon jego internetowej strategii będzie gotowy do końca 2000 r. Czy to się udało?
Marian Dąbrowski: Tworzenie w Elektrimie grupy firm świadczących usługi internetowe jest procesem ciągłym. Z punktu widzenia telekomunikacji i Internetu mamy wszystkie rodzaje usług potrzebnych do zbudowania kompleksowej oferty. Elektrim nie traktuje Internetu jako czegoś autonomicznego. Posiadamy na tyle duży potencjał w zakresie koncesji i działalności, że możemy zbudować kompleksowy pakiet usług. Elektrim to telefonia komórkowa (3 mln abonentów), stacjonarna w 11 miastach (1/4 powierzchni) i telewizja kablowa. Mamy też koncesję na transmisję danych. Wreszcie jest Elektrim Online, spółka zarejestrowana kilka dni temu, oraz El Serwis, który ma trafić do klienta z pakietem usług. I to jest właśnie internetowa strategia Elektrimu. Wreszcie, UMTS nieprzypadkowo zawiera słowo uniwersalny. Chodzi o połączenie i zaoferowanie pakietu usług. Nie będziemy jeszcze jednym portalem. Naszą strategią jest budowanie społeczeństwa informacyjnego i portalu wielodostępowego (Multi access portal), wokół którego będą skupione usługi internetowe.
„PB”: Wciąż jednak nie sfinalizowano wielu zakupów, które Elektrim zapowiedział w 2000 r. Dlaczego tak długo trwa włączanie do grupy poland. com, AGS New Media czy zarządzającego empik.com Easy Net?
M.D.: To są skomplikowane rozmowy. Dotyczą nie tylko pieniędzy, ale też biznesplanów i strategii poszczególnych spółek. Mogę jednak zapewnić, że do końca lutego wszystko zostanie zakończone.
„PB”: Dopuszcza Pan możliwość, że któraś z tych transakcji nie dojdzie do skutku? Przecież Elektrim oficjalnie ogłosił podpisanie tych umów, a potem utrzymywał, że finalizacja jest tylko kwestią czasu.
M.D.: Decyzja należy do zarządu. Jako spółka giełdowa musimy informować opinię publiczną o prowadzonych rozmowach. Nie znaczy to jednak, że muszą się one zakończyć pozytywnie.
„PB”: Nie obawia się Pan, że ewentualna decyzja o rezygnacji z zakupu tych spółek mogłaby negatywnie odbić się na notowaniach akcji holdingu?
M.D.: Na rynku jest wiele podmiotów, które mogą uzupełnić ofertę Elektrimu. Podpisując umowy wyraziliśmy chęć zakupu konkretnych spółek i przypuszczam, że w tych przypadkach dojdzie do porozumienia. Powtarzam jednak, że decyzja należy do zarządu. Celem nadrzędnym jest dobro akcjonariuszy. Elektrim z racji swojej pozycji i potencjału nie musi szukać firm, które chce kupić. Jest dokładnie odwrotnie.
„PB”: Powiedział Pan, że negocjacje dotyczą także ceny. W komunikatach cena nabycia akcji została określona.
M.D.: To była cena, za jaką spółki chcą sprzedać udziały, a nie cena, za jaką Elektrim ma je kupić.
„PB”: A ile Elektrim jest skłonny wydać na realizację swojej strategii internetowej?
M.D.: Przed zakończeniem rozmów w sprawie zakupu nie mogę tego ujawnić. Więcej szczegółów będę mógł podać pod koniec lutego. Na pewno realizacja planów internetowych będzie wymagała inwestycji na poziomie kilkudziesięciu milionów.
„PB”: Złotych czy dolarów?
M.D.: Różnice w wydatkach mogą być bardzo duże. Podanie planów inwestycji finansowych na koniec lutego będzie bardziej wiarygodne.
„PB”: Dlaczego koniec lutego ma być takim przełomowym momentem?
M.D.: Wtedy podamy szczegółową strategię. Jest kilka płaszczyzn, w których się poruszamy, jednak wszystkie muszą ze sobą współgrać. Internet jest tylko częścią infrastruktury informacyjnej, do której należy telekomunikacja. Czekamy na finalizację rozmów z Deutsche Telekom. List intencyjny dotyczy wejścia w telefonię stacjonarną i transmisję danych. Związek z takim partnerem dużo daje. Kiedy pojawi się w naszych spółkach, będziemy mogli określić całościową strategię dotyczącą Internetu. Telekomunikacja ma stać się podstawą działalności Elektrimu.
„PB”: Czy w rachubę wchodzą zakupy kolejnych spółek?
M.D.: Nie wykluczamy zakupu mniejszych spółek. Bardziej jednak skupimy się na tworzeniu i wzbogacaniu zintegrowanej platformy. W sferze dostępowej możemy zastanawiać się nad związkiem z platformą cyfrową. Niekoniecznie musi być to związek kapitałowy. Jednak zanim taka współpraca może nastąpić, musi wyklarować się sytuacja na tym rynku. Wiadomo, że w Polsce nie ma miejsca na trzy platformy satelitarne. Poczekamy, aż rynek się skonsoliduje.
„PB”: Elektrim zapowiadał utworzenie portalu dla małych i średnich firm (BiznesKlik) oraz portalu finansowego. Czy te projekty zostaną zrealizowane samodzielnie czy przez akwizycję?
M.D.: BiznesKlik już powstaje. Tworzeniem oprogramowania zajmuje się specjalny zespół. Nie przewidujemy jednak utworzenia oddzielnej spółki do zarządzania tym projektem. Wokół portalu horyzontalnego będzie wiele serwisów dodatkowych. W drugim przypadku trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, co to jest portal finansowy. Serwisy, które istnieją, nie zasługują na to miano — to jedynie gazety w Internecie. My chcemy zaoferować pełen pakiet usług bankowo-finansowych, a do tego potrzebne są uregulowania prawne, przede wszystkim ustawa o podpisie elektronicznym.
„PB”: Czy zarejestrowana niedawno spółka Elektrim Online trafi na giełdę?
M.D.: Tego nie wykluczamy. Musimy jednak rozważyć, czy wprowadzając na parkiet spółkę, której akcjonariuszami są już firmy notowane na GPW, zyskamy na wartości. Być może zamiast wprowadzenia na giełdę będziemy szukać partnera dla Elektrim Online na świecie. Polski rynek internetowy czeka konkurencja ze strony firm globalnych, w związku z czym nasze firmy też muszą się konsolidować.
„PB”: Czy do Elektrim Online zostaną wniesione wszystkie aktywa internetowe?
M.D.: Celem rejestracji EOL jest konsolidacja. Przeniesienie naszych udziałów ułatwi kontrolę finansową i merytoryczną oraz prowadzenie spójnej polityki. Trzeba jednak pamiętać, że EOL jest tylko częścią układanki. Każda z naszych spółek działa samodzielnie, ale w wielu przypadkach istnieje potrzeba oferowania — zwłaszcza klientom korporacyjnym — pakietu usług, ze wspólnym billingiem, programami lojalnościowymi itp. Mamy listę 500 korporacji w Polsce, którym chcemy zaoferować te usługi.
„PB”: Zgadza się Pan z analitykami Warburg Dillon Read, którzy wycenili EOL na 80 mln USD (330 mln zł)?
M.D.: To zależy, co weźmiemy pod uwagę. Wyceny spółek IT są bardzo trudne. Można przyjąć, że obecna wycena aktywów, którymi będzie zarządzał EOL, jest słuszna, ale trzeba wziąć pod uwagę rozwój rynku i jego wartości. Dla holdingu EOL jest wart znacznie więcej.