Elektrim traci czas na spory personalne

Marcin Goralewski
opublikowano: 2002-01-31 00:00

RN Elektrimu do zamknięcia tego wydania „PB” nie podjęła decyzji o zmianach personalnych w zarządzie. Na rynku pojawiły się natomiast opinie, że BRE kupując akcje holdingu chce zapobiec przykrym konsekwencjom przegranego procesu Elektrimu z DT przed wiedeńskim sądem. Vivendi oficjalnie potwierdziło z kolei, że szuka kupca na udziały w Elektrimie Telekomunikacja.

Do czasu zamknięcia „PB” RN Elektrimu nie zakończyła posiedzenia. Rozpoczęło się ono o godzinie 13.00. Podczas spotkania miało dojść do zmian w zarządzie. Najbardziej realne było odwołanie Jacka Walczykowskiego z fotela wiceprezesa holdingu. Równie dobrze jednak obrady mogły nie przynieść żadnych rozstrzygnięć.

— Szkoda, że w Elektrimie na pierwszym planie cały czas są sprawy personalne, a nie te związane z postępowaniem układowym — uważa Włodzimierz Giller, analityk Erste Securities Polska.

Mimo zapowiedzi, obligatariusze nie otrzymali do tej pory żadnych nowych propozycji układowych. Elektrim jest im winien 480 mln EUR (1,7 mld zł).

— Zarząd nie zwrócił się do nikogo z żadną propozycją. Po rozpoczęciu postępowania układowego wydawało się, że zarząd dołoży wszelkich starań, by niezwłocznie rozwiązać problem płynności Elektrimu. Zaczynamy w to wątpić — mówił agencji Reuters Jarek Golacik, reprezentujący obligatariuszy.

Jeżeli obligatariusze nie zaakceptują nowych propozycji układowych i podczas zgromadzenia odrzucą wniosek warszawskiego holdingu, spółka zostanie automatycznie postawiona w stan upadłości.

Elektrim nadal oficjalnie chce redukcji długu o 40 proc. i rozłożenia płatności. Z kolei BRE Bank, który wraz z grupą akcjonariuszy chciałby jak najszybciej wybrać nową radę nadzorczą, zamierza zaproponować wierzycielom 100-proc. spłatę zobowiązań. Bank zdementował zarazem informację, że posiada obligacje zamienne Elektrimu.

Coraz częściej można się spotkać z opinią, że głównym powodem zaangażowania BRE Banku w Elektrim nie jest wcale wizja rozwoju sektora energetycznego, ale głównie konsekwencje toczącego się w Wiedniu procesu arbitrażowego.

BRE Bank i kilka innych pomiotów (np. Kulczyk Holding) sprzedało kilka lat temu Elektrimowi pakiet udziałów w Polskiej Telefonii Cyfrowej, największym w kraju operatorze telefonii komórkowej. Deutsche Telekom, również udziałowiec PTC, zarzucił wówczas polskim spółkom, że transakcję przeprowadzono z naruszeniem prawa. Obecnie sąd arbitrażowy w Wiedniu rozstrzyga, czy transakcja między BRE a Elektrimem była legalna. Jeśli nie, strony umowy mogą zapłacić wysokie odszkodowania (chyba że sąd uzna, że sprzedający działali w dobrej wierze).

Trudno szacować wysokość ewentualnych odszkodowań. Jest jednak wyjście z kłopotu: BRE Bank przejmując kontrolę nad Elektrimem może zaoferować Niemcom akcje PTC, które i tak Elektrim będzie musiał sprzedać, żeby zaspokoić obligatariuszy.

Vivendi z kolei oficjalnie potwierdziło wczoraj, że chce sprzedać swój pakiet Elektrimu Telekomunikacja. Jeśli walory Elektrimu i Vivendi trafiłyby do DT, wówczas kwestia postępowania arbitrażowego przestanie istnieć.