WARSZAWA (Reuters) - W czwartek Elektrim zniżkował drugi dzień z rzędu, bo inwestorzy obawiają się, że pogrążonej w długach spółce może zabraknąć pieniędzy na spłatę swoich zobowiązań.
Według analityków środowa informacja, że skarb państwa zgodził się dać spółce więcej czasu na wynegocjowanie warunków kupna grupy energetycznej G-8 przyczynił się do spadku kursu, ponieważ rynek obawia się, że ta transkacja może dodatkowo pogorszyć bilans spółki.
Do godziny 12.15 kurs Elektrimu spadł o prawie 10 procent, do poziomu 14,40 złotego, czyli do najniższego poziomu od lutego 1996 roku. W środę akcje Elektrimu potaniały o ponad dziesięć procent.
Spadek Elektrimu sprawił, że indeks WIG-20 stracił 2,7 procent.
"Pojawiło się widmo utraty płynności, co spowodowało wyprzedaż akcji spółki" - powiedział Krzysztof Misiak, szef działu analiz domu maklerskiego Banku Zachodniego WBK.
Inwestorzy obawiają się, że Elektrim może nie być w stanie wykupić w połowie grudnia swoich obligacji zamiennych o wartości 480 milionów euro.
Konsorcjum Elektrimu, który planuje zwiększyć swoje zaangażowanie w sektorze energetycznym, stara się o kupno 25 procent największej grupy zakładow energetycznych G-8. Według szacunków rynkowych ten pakiet akcji jest warty około 500 milionów dolarów.
W środę skarb panstwa niespodziewanie podał, że zgodził się przedłużyć negocjacje do końca listopada. Wzceśniej konsorcjum nie udało się osiągnąć porozumienia ze związkami zawodowymi.
Resort skarbu nie skomentował tych doniesień, ale decyzja o przedłużeniu negocjacji może oznaczać, że minister Wiesław Kaczmarek, który wcześniej nie wykluczal zablokowania sprzedaży G-8, może jednak ulec presji by sfinalizować transakcję i pomóc w ten sposób budżetowi.
Przed wyborami Kaczmarek mówił, że chciałby najpierw skonsolidować rozdrobniony sektor energetyczny, a dopiero potem sprzedawać go inwestorom.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))