WARSZAWA (Reuters) - W poniedziałek akcje Elektrimu spadły o ponad dziewięć procent. Maklerzy są zdania, że jest to efekt rosnących obaw o przyszłość Elektrimu, który nie był w stanie wykupić w terminie swoich obligacji.
Inwestorzy, zaniepokojeni już wcześniej stanowczym stanowiskiem obligatariuszy, którzy odrzucają propozycje redukcji zadłużenia, zaczęli pozbywać się akcji Elektrimu kiedy media napisały, że konsorcjum wokół BRE Banku wypowiedziało El-Netowi kredyt w wysokości 305 milionów złotych.
W BRE Banku nie było osoby, która mogłaby skomentować te informacje.
Akcje Elektrimu spadły o 9,7 procent i o godzinie 12.15 wyceniano je na 7,45 złotego. W tym czasie WIG20 stracił 0,7 procent.
"Rynek zaczął sobie zdawać sprawę, że scenariusz bankructwa jest coraz bardziej prawdopodobny. Spółka może nie mieć wystarczających środków, by spłacić całe zadłużenie" - powiedział Włodzimierz Giller, analityk Erste Securities.
"Inwestorzy widzą, że nawet jeżeli Elektrim chce walczyć o przetrwanie, musi się pozbyć wszystkich swoich wartościowych aktywów, zarówno telekomunikacyjnych jak i energetycznych" - powiedział Mariusz Pawlak z SG Securities.
Elektrim odmówił komentarza.
Walka Elektrimu o restrukturyzację zadłużenia może być trudna, bo jego najcenniejsze aktywa - 49-procentowy udział w Elektrimie Telekomunikacji (ET), który jest właścicielem El-Netu i kontroluje PTC - są zamrożone z powodu toczącego się w Wiedniu postępowania arbitrażowego.
W piątek francuski koncern Vivendi poinformował, że sprzeda swój 49- procentowy pakiet w Elektrimie Telekomunikacji inwestorom finansowym zgrupowanym wokół Citigroup Investments.
Analitycy oceniają wartość tej transakcji na 600 milionów euro, czyli mniej niż połowę ceny, którą musiał zapłacić francuski koncern kupując akcje ET.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))