Elektrim: Vivendi odchodzi z kwitkiem, ale może być górą

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2001-04-20 10:53

Przedstawiciele francuskiego koncernu Vivendi pojawili się w piątek w siedzibie Elektrimu, by odbyć WZA spółki. Zastali jednak zamknięte drzwi z zaproszeniem na maj. Spisano protokół o niedojściu zgromadzenia do skutku, ale wydaje się, że akurat w tym przypadku racja leży po stronie zarządu Elektrimu. Mimo tego, zarząd może nie dotrwać do czerwca. PAP podał, że Vivendi porozumiał się z inwestorami finansowymi, ale konkretne nazwy nie padły.

Zarząd z Barbarą Lundberg na czele zdecydował o przesunięciu na 14 maja NWZA spółki. Decyzji tej nie zaakceptowało Vivendi, posiadające ponad 10 proc. akcji holdingu. Dla Francuzów nadal aktualny jest pierwszy termin zgromadzenia, czyli 20 kwietnia. Vivendi pojawił się więc dzisiaj w siedzibie Elektrimu na Pańskiej.

Przedstawiciele Francuzów oraz ich sojusznicy - fundusz Emerging Europe Growth Fund - spisali protokół i odeszli z kwitkiem. Chociaż nawet tego nikt nie był im w stanie przekazać – pracownicy siedziby holdingu dostali na piątek urlop, a drzwi do centrali szczelnie zamknięto.

Vivendi odrzuca argumentację zarządu Elektrimu, który przychylił się do wniosku akcjonariuszy reprezentujących ponad 20 proc. kapitału zakładowego i przełożył termin NWZA. Wniosek o zwołanie i przełożenie zgromadzenia pochodził od tych samych, prawdopodobnie finansowych, instytucji.

W takiej sytuacji wydaje się, że Francuzi nie mają racji. Zgodnie z kodeksem handlowym, organ, który zwołał WZA (w tym wypadku zarząd) może przesunąć jego termin lub nawet je odwołać. Piątkowe walne z udziałem Vivendi nie będzie w takim wypadku uznane za walne również dlatego, że WZA otwiera przewodniczący lub wiceprzewodniczący rady nadzorczej albo osoba wyznaczona przez zarząd. Wobec rezygnacji dwóch pierwszych osób na ostatnim jej posiedzeniu, obradom winna przewodniczyć osoba wskazana przez zarząd Elektrimu.

Dziś także pojawiły się plotki o planach Vivendi dotyczących przejęcia Elektrimu. Rzecznik francuskiego koncernu zdementował je jednak.

ONO