Elektrim vs. DT: kolejna odsłona arbitrażu już dziś

Marcin Goralewski
opublikowano: 2002-05-10 00:00

Kolejne gorące dni dla Elektrimu. Trybunał Arbitrażowy wraca do sprawy Elektrim-Deutsche Telekom, a sąd okręgowy w Warszawie niedługo zajmie się trzema zażaleniami dotyczącymi umorzenia postępowania układowego. Wszystkie są bezzasadne, ale dają one Elektrimowi czas na uratowanie przed bankructwem.

Zbliża się kolejna odsłona procesu arbitrażowego między Elektrimem a Deutsche Telekom. W piątek warszawski sąd, działając w porozumieniu z wiedeńskim arbitrażem, wróci do przesłuchań szefów Holdco, pośredniego udziałowca Polskiej Telefonii Cyfrowej. Kilka dni później, 14 maja, sprawa trafi na wokandę w Wiedniu.

Trybunał może podjąć decyzję o wyznaczeniu terminu rozprawy, podczas której zapadną ostateczne decyzje. Równie dobrze może być to czysto formalne spotkanie, bez żadnych konkretnych efektów.

Wiedeński sąd arbitrażowy ma do rozstrzygnięcia trzy spory. W pierwszym Niemcy zarzucają polskiej spółce, że bezprawnie — ich zdaniem — odkupiła udziały w Polskiej Telefonii Cyfrowej m.in. od Kulczyk Holding i BRE Banku. Drugi pozew złożył Elektrim, zarzucając dokładnie takie samo minięcie się z prawem w przypadku powiększania udziałów w PTC przez DT (sprawa Holdco). Kolejny pozew DT dotyczy przeniesienia należących do polskiego holdingu udziałów do ET.

Toczące się przed polskim sądem przesłuchania dotyczą kontrpozwu Elektrimu, czyli przejęcia przez Holdco Polpagera, udziałowca PTC. Elektrim twierdzi, że Holdco jest fikcyjnym podmiotem, który powstał tylko po to, aby z finansową pomocą DT odkupić część udziałów w operatorze komórkowym.

DT domaga się też stwierdzenia, że Elektrim jest niewypłacalny. Na tej podstawie Niemcy chcieliby odkupić udziały w PTC po wartości księgowej. Problem w tym, że holding ma tylko jeden udział w operatorze. Reszta jest w ET, co zresztą Niemcy kwestionują.

Do tej pory praktycznie jedyną decyzją Trybunału było zakazanie Elektrimowi sprzedaży udziałów w ET, ale tylko takiej, która nie byłaby możliwa do przeprowadzenia „w drugą stronę”.

— Nie sądzę, aby sąd dążył do odwrócenia wszystkich transakcji, jakie przeprowadził Elektrim walorami PTC. Dlatego dużo bardziej prawdopodobne wydaje się zasądzenie odszkodowania, jeśli oczywiście Elektrim przegra — tłumaczy Radosław Solan, analityk BDM PKO BP.

Vivendi przejmując od holdingu udziały w ET zobowiązał się do pokrycia pierwszych 100 mln USD odszkodowania. Reszta, czyli około 30 mln USD, ma być zapłacona po połowie z Elektrimem.

Elektrim negocjuje obecnie z obligatariuszami spłatę sięgającego 500 mln USD długu z tytułu spłaty przedstawionych w grudniu do wykupu obligacji zamiennych. Jedna z propozycji zmierza do zastąpienia wyemitowanych już papierów nowymi walorami. Byłyby one odpowiednio zabezpieczone i oprocentowane.

Pod koniec kwietnia wierzyciele odrzucili warunki układu i sąd umorzył postępowanie układowe. Wyrok się jeszcze nie uprawomocnił, bowiem do sądu wpłynęły zażalenia — Elektrimu, Rafako i Apeny.

— Zażalenia Rafako i Apeny będą uznane za bezpodstawne i zostaną odrzucone. To zwykła gra na czas — mówi nasz informator.

Elektrim w ciągu dwóch tygodni od uprawomocnienia się decyzji sądu o umorzeniu postępowania układowego będzie musiał złożyć wniosek o upadłość. Obecnym stanem negocjacji, jak też bieżącymi sprawami spółki zajmie się podczas dzisiejszego posiedzenia rada nadzorcza holdingu.