Elektronika i papier nie dadzą się spadkom

Sylwester SacharczukSylwester Sacharczuk
opublikowano: 2014-03-04 00:00

Przemysł trzyma się dobrze, dużo gorzej jest z usługami. Od następnego kwartału dynamika wzrostu produkcji przemysłowej będzie słabnąć.

Jakim zmianom może podlegać wzrost produkcji? Które działy będą się stabilnie rozwijać? Odpowiedzi na te pytania postanowili poszukać eksperci z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) i Małopolskiej Szkoły Administracji Publicznej (UEK).

FOT. Bloomberg
FOT. Bloomberg
None
None

Przeprowadzili wspólnie analizy w ramach programu Instrument Szybkiego Reagowania (ISR), który pomaga firmom łagodzić skutki spowolnienia gospodarczego. Główny wniosek z badań? Dynamika wzrostu produkcji będzie najwyższa w obecnym kwartale. W kolejnych zacznie się kurczyć, by na początku 2015 r. wejść na poziom ujemny — prognozują eksperci ISR.

Spadek nie będzie jednak dotyczył wszystkich branż — obronią się przed nim działy, które zasilają w produkty indywidualnych konsumentów. Jest to związane z odnotowywanym wzrostem konsumpcji i krajowego popytu, spodziewanym wzrostem płac i spadkiem bezrobocia.

Kogo czeka wzrost

To ma być rok stabilnego rozwoju i większej produkcji dla firm z sektora m.in. produkcji wyrobów elektronicznych (prognozowana dynamika na poziomie 20-30 proc. rok do roku) i papierniczego (15-20 proc.).

Strzałki pójdą w górę także w wynikach przedsiębiorstw z branży meblarskiej, poligraficznej, tekstylnej (w każdej z nich przewidywany jest wzrost dynamiki o ok. 10 proc.), produkcji artykułów spożywczych (ok. 5-8 proc.) i odzieżowej (5 proc.). Z badań zespołu ISR wynika, że na przełomie tego i przyszłego roku wciąż będzie rosła wartość dodana w przemyśle — jednak nie tak szybko jak w I połowie 2014 r.

— Aktualny stopień wykorzystania mocy produkcyjnych już jest wysoki i powinien skłaniać do inwestycji — zwraca uwagę prof. Jerzy Hausner. Również prognozy mikroekonomiczne dotyczące stopnia zagrożenia upadłością wskazują na relatywnie dobrą sytuację firm przemysłowych. Kształtuje się ona lepiej niż tych, które działają w obszarze usług, transportu czy informacji i komunikacji. Kondycja wszystkich wymienionych się pogarsza.

Pozytywny wyjątek

Stopień zagrożenia upadłością w przemyśle jest ponad dwa razy mniejszy niż w budownictwie. Analizując go, autorzy raportu ISR oceniają sytuację w sektorze przemysłu jako pozytywny wyjątek. Wzrost stopnia zagrożenia upadłością wyniósł tylko 3,1 proc. w stosunku rok do roku i wykazuje tendencję malejącą w najbardziej prawdopodobnym scenariuszu prognozy.

— Przemysł nawet w najtrudniejszym okresie, czyli na początku 2013 r., dobrze dawał sobie radę. Zagrożenie upadłością w poszczególnych jego działach jest umiarkowane lub niskie i — co ważne — na ogół z tendencją do zmniejszania się. Wyjątkiem jest górnictwo, hutnictwo, produkcja napojów, rafinerie i koksownie, gdzie stopień zagrożenia upadłością wciąż jest znacznie wyższy niż w pozostałych działach — podkreśla Michał Bonin z PARP, koordynator projektu ISR.

Najnowsze dane GUS potwierdzają wzrost produkcji przemysłowej i poprawę oceny koniunktury w przemyśle. W prognozach ISR zarysowuje się jednak wygaszenie dynamiki produkcji sprzedanej.

— Na razie jest to tylko pierwszy sygnał wskazujący na możliwość pogorszenia się dobrej koniunktury. Gdyby jednak miał się potwierdzić, to sygnalizowałoby, że z dużym prawdopodobieństwem mamy do czynienia ze skróceniem i osłabieniem fazy ożywienia w cyklu koniunkturalnym, głównie z powodu słabości popytu w gospodarkach państw wysoko rozwiniętych — tłumaczy prof. Jerzy Hausner.