SAM — to robocza nazwa nowego polskiego miejskiego pojazdu elektrycznego, będącego połączeniem samochodu i motocykla. O planach uruchomienia jego produkcji w podwarszawskim Pruszkowie "PB" jako pierwszy pisał już w 2008 r. Projekt nie okazał się zbiorem pobożnych życzeń grupy zapaleńców. W pruszkowskiej wytwórni już zostały zmontowane pierwsze egzemplarze. Normalna produkcja ma ruszyć pełną parą za dwa tygodnie. Koszt jej uruchomienia był szacowany wcześniej na 20 mln EUR (ponad 82 mln zł). Firma ma już zamówienia na kilkaset sztuk z zachodniej Europy. Niebawem autko będzie też dostępne w Polsce.
Od 2010 r. produkcja ma sięgnąć kilka tysięcy sztuk rocznie. Na razie wśród klientów dominują firmy. Ale producent chce też zainteresować autkiem Kowalskiego.
Sprzedaż w Polsce może napotkać jednak bariery. Podstawową jest cena. Kwota poniżej 11 tys. EUR nie wchodzi w grę. To oznacza, że za SAM-a trzeba będzie zapłacić minimum 46 tys. zł. Kolejna sprawa to brak punktów, gdzie można byłoby sprawnie naładować baterie. Niewykluczone, że sytuacja może się jednak w nieodległej przyszłości poprawić. Niedawno Agencja Rozwoju Regionalnego MARR z Mielca ogłosiła przetarg na budowę takiej sieci w Polsce. Trzeba też pamiętać, że autko z Pruszkowa w zasadzie nie jest... samochodem. Jak wszystkie trójkołowce, zostało zarejestrowane jako motocykl. Aby nim kierować, potrzeba motocyklowego prawa jazdy kategorii A.
PJ

SAM — to robocza nazwa nowego polskiego miejskiego pojazdu elektrycznego, będącego połączeniem samochodu i motocykla. O planach uruchomienia jego produkcji w podwarszawskim Pruszkowie "PB" jako pierwszy pisał już w 2008 r. Projekt nie okazał się zbiorem pobożnych życzeń grupy zapaleńców. W pruszkowskiej wytwórni już zostały zmontowane pierwsze egzemplarze. Normalna produkcja ma ruszyć pełną parą za dwa tygodnie. Koszt jej uruchomienia był szacowany wcześniej na 20 mln EUR (ponad 82 mln zł). Firma ma już zamówienia na kilkaset sztuk z zachodniej Europy. Niebawem autko będzie też dostępne w Polsce.
Od 2010 r. produkcja ma sięgnąć kilka tysięcy sztuk rocznie. Na razie wśród klientów dominują firmy. Ale producent chce też zainteresować autkiem Kowalskiego.
Sprzedaż w Polsce może napotkać jednak bariery. Podstawową jest cena. Kwota poniżej 11 tys. EUR nie wchodzi w grę. To oznacza, że za SAM-a trzeba będzie zapłacić minimum 46 tys. zł. Kolejna sprawa to brak punktów, gdzie można byłoby sprawnie naładować baterie. Niewykluczone, że sytuacja może się jednak w nieodległej przyszłości poprawić. Niedawno Agencja Rozwoju Regionalnego MARR z Mielca ogłosiła przetarg na budowę takiej sieci w Polsce. Trzeba też pamiętać, że autko z Pruszkowa w zasadzie nie jest... samochodem. Jak wszystkie trójkołowce, zostało zarejestrowane jako motocykl. Aby nim kierować, potrzeba motocyklowego prawa jazdy kategorii A.
PJ
SAM — to robocza nazwa nowego polskiego miejskiego pojazdu elektrycznego, będącego połączeniem samochodu i motocykla. O planach uruchomienia jego produkcji w podwarszawskim Pruszkowie "PB" jako pierwszy pisał już w 2008 r. Projekt nie okazał się zbiorem pobożnych życzeń grupy zapaleńców. W pruszkowskiej wytwórni już zostały zmontowane pierwsze egzemplarze. Normalna produkcja ma ruszyć pełną parą za dwa tygodnie. Koszt jej uruchomienia był szacowany wcześniej na 20 mln EUR (ponad 82 mln zł). Firma ma już zamówienia na kilkaset sztuk z zachodniej Europy. Niebawem autko będzie też dostępne w Polsce.
Od 2010 r. produkcja ma sięgnąć kilka tysięcy sztuk rocznie. Na razie wśród klientów dominują firmy. Ale producent chce też zainteresować autkiem Kowalskiego.
Sprzedaż w Polsce może napotkać jednak bariery. Podstawową jest cena. Kwota poniżej 11 tys. EUR nie wchodzi w grę. To oznacza, że za SAM-a trzeba będzie zapłacić minimum 46 tys. zł. Kolejna sprawa to brak punktów, gdzie można byłoby sprawnie naładować baterie. Niewykluczone, że sytuacja może się jednak w nieodległej przyszłości poprawić. Niedawno Agencja Rozwoju Regionalnego MARR z Mielca ogłosiła przetarg na budowę takiej sieci w Polsce. Trzeba też pamiętać, że autko z Pruszkowa w zasadzie nie jest... samochodem. Jak wszystkie trójkołowce, zostało zarejestrowane jako motocykl. Aby nim kierować, potrzeba motocyklowego prawa jazdy kategorii A.
PJ
SAM — to robocza nazwa nowego polskiego miejskiego pojazdu elektrycznego, będącego połączeniem samochodu i motocykla. O planach uruchomienia jego produkcji w podwarszawskim Pruszkowie "PB" jako pierwszy pisał już w 2008 r. Projekt nie okazał się zbiorem pobożnych życzeń grupy zapaleńców. W pruszkowskiej wytwórni już zostały zmontowane pierwsze egzemplarze. Normalna produkcja ma ruszyć pełną parą za dwa tygodnie. Koszt jej uruchomienia był szacowany wcześniej na 20 mln EUR (ponad 82 mln zł). Firma ma już zamówienia na kilkaset sztuk z zachodniej Europy. Niebawem autko będzie też dostępne w Polsce.
Od 2010 r. produkcja ma sięgnąć kilka tysięcy sztuk rocznie. Na razie wśród klientów dominują firmy. Ale producent chce też zainteresować autkiem Kowalskiego.
Sprzedaż w Polsce może napotkać jednak bariery. Podstawową jest cena. Kwota poniżej 11 tys. EUR nie wchodzi w grę. To oznacza, że za SAM-a trzeba będzie zapłacić minimum 46 tys. zł. Kolejna sprawa to brak punktów, gdzie można byłoby sprawnie naładować baterie. Niewykluczone, że sytuacja może się jednak w nieodległej przyszłości poprawić. Niedawno Agencja Rozwoju Regionalnego MARR z Mielca ogłosiła przetarg na budowę takiej sieci w Polsce. Trzeba też pamiętać, że autko z Pruszkowa w zasadzie nie jest... samochodem. Jak wszystkie trójkołowce, zostało zarejestrowane jako motocykl. Aby nim kierować, potrzeba motocyklowego prawa jazdy kategorii A.
PJ
SAM — to robocza nazwa nowego polskiego miejskiego pojazdu elektrycznego, będącego połączeniem samochodu i motocykla. O planach uruchomienia jego produkcji w podwarszawskim Pruszkowie "PB" jako pierwszy pisał już w 2008 r. Projekt nie okazał się zbiorem pobożnych życzeń grupy zapaleńców. W pruszkowskiej wytwórni już zostały zmontowane pierwsze egzemplarze. Normalna produkcja ma ruszyć pełną parą za dwa tygodnie. Koszt jej uruchomienia był szacowany wcześniej na 20 mln EUR (ponad 82 mln zł). Firma ma już zamówienia na kilkaset sztuk z zachodniej Europy. Niebawem autko będzie też dostępne w Polsce.
Od 2010 r. produkcja ma sięgnąć kilka tysięcy sztuk rocznie. Na razie wśród klientów dominują firmy. Ale producent chce też zainteresować autkiem Kowalskiego.
Sprzedaż w Polsce może napotkać jednak bariery. Podstawową jest cena. Kwota poniżej 11 tys. EUR nie wchodzi w grę. To oznacza, że za SAM-a trzeba będzie zapłacić minimum 46 tys. zł. Kolejna sprawa to brak punktów, gdzie można byłoby sprawnie naładować baterie. Niewykluczone, że sytuacja może się jednak w nieodległej przyszłości poprawić. Niedawno Agencja Rozwoju Regionalnego MARR z Mielca ogłosiła przetarg na budowę takiej sieci w Polsce. Trzeba też pamiętać, że autko z Pruszkowa w zasadzie nie jest... samochodem. Jak wszystkie trójkołowce, zostało zarejestrowane jako motocykl. Aby nim kierować, potrzeba motocyklowego prawa jazdy kategorii A.
PJ