Elektryzujący projekt Wrocławia

  • Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 30-08-2015, 22:00

Miasto rozpoczyna poszukiwania partnera, który uruchomi wypożyczalnię samochodów elektrycznych

Jeździsz bus pasem, nie martwiąc się o mandat, wjeżdżasz w ulice niedostępne dla aut spalinowych, masz specjalnie wyznaczone miejsca parkingowe, a przy okazji nie zanieczyszczasz środowiska — tak już niedługo może być we Wrocławiu. Samorząd ogłosił w sierpniu postępowanie, jakiego jeszcze nie było w naszym kraju. Wspólnie z prywatnym partnerem zamierza uruchomić w formule koncesji bezobsługową wypożyczalnię aut elektrycznych (tzw. car sharing). Na świecie tego typu projekty już funkcjonują z powodzeniem — według przedstawicieli Instytutu Partnerstwa Publiczno-Prywatnego (IPPP) — w ponad 500 miastach, przede wszystkim w USA, Europie Zachodniej, Azji Wschodniej i Australii. Dzięki temu Wrocław mógł się solidnie przygotować do ogłoszenia postępowania.

Liczymy, że dzięki naszemu projektowi mieszkańcy choć 
częściowo ograniczą korzystanie z własnych pojazdów spalinowych, a 
także, że zapoznają się i oswoją z autami elektrycznymi — mówi Zbigniew 
Komar, zastępca dyrektora departamentu infrastruktury i gospodarki 
wrocławskiego magistratu.
Zobacz więcej

EFEKT EKO:

Liczymy, że dzięki naszemu projektowi mieszkańcy choć częściowo ograniczą korzystanie z własnych pojazdów spalinowych, a także, że zapoznają się i oswoją z autami elektrycznymi — mówi Zbigniew Komar, zastępca dyrektora departamentu infrastruktury i gospodarki wrocławskiego magistratu. TOMASZ WALKÓW

— Przyglądaliśmy się wielu miastom, w których już działa car sharing. Przed ogłoszeniem postępowania prowadziliśmy także dialog techniczny z potencjalnymi partnerami, w którym skupiliśmy uwagę przede wszystkim na kwestiach technologicznych. Widać ich zainteresowanie. W dialogu wzięło udział 10 podmiotów (m.in. dostawców aut i energii) — mówi Zbigniew Komar, zastępca dyrektora departamentu infrastruktury i gospodarki wrocławskiego magistratu.

Ile aut, ile stacji

Samorząd stolicy Dolnego Śląska chce, by w całodobowym systemie bezobsługowym działało 200 aut. Mają się poruszać w granicach administracyjnych Wrocławia plus 10 km poza rogatkami miasta. Drugim elementem projektu jest uruchomienie sieci 60-100 stacji wypożyczeń. Miasto wskaże 30 lokalizacji, reszta propozycji będzie pochodzić od prywatnego partnera. Wyłącznie z myślą o autach elektrycznych zostanie wyodrębnionych 400-500 miejsc parkingowych. Zbigniew Komar nie chce szacować kosztu inwestycji.

— To nie jest łatwa sprawa. Rozpiętość kosztów może być nawet dwukrotna. Po pierwsze, wiele zależy od kosztów zakupu samochodów, po drugie, od liczby stacji wypożyczeń, po trzecie, od modelu ładowania samochodu. Są miasta, w których przy każdej stacji znajduje się taki moduł (co podnosi koszt), są też takie, gdzie instalowane są rzadziej, a doładowaniem aut zajmuje się w godzinach wieczornych operator — tłumaczy wrocławski urzędnik.

Jego zdaniem, znacznie łatwiej będzie oszacować koszt wynajmu auta elektrycznego.

— Zasada jest taka, że car sharing powinien być odrobinę tańszy niż porównywalny kurs taksówką. Będziemy dążyć do tego, by użytkownicy uiszczali opłatę według maksymalnie prostych kryteriów, np. czasu użytkowania i/lub długości pokonanej trasy — informuje Zbigniew Komar.

Zestaw zachęt

Dla Kowalskiego samorząd przygotował kilka wabików. Po pierwsze, parkowanie w płatnej strefie będzie bezkosztowe. Po drugie, kierowcy unikną korków, mając możliwość korzystania z bus pasów. Po trzecie, będą mogli wjechać na szlaki niedostępne dla aut spalinowych (np. ul. Szewska, Św. Jadwigi, Ostrów Tumski). Zbigniew Komar nie ukrywa, że miasto liczy się z koniecznością wsparcia prywatnego operatora.

— Spalinowy car sharing może się samofinansować bez dopłat od podmiotu publicznego,na razie nie wchodzi to w grę w przypadku aut elektrycznych. Jesteśmy oswojeni z myślą, że trzeba będzie pomóc prywatnemu partnerowi — czy to w formie opłaty za dostępność, czy też współfinansowania części prac inwestycyjnych — mówi Zbigniew Komar.

„Aktualnie analogiczne przedsięwzięcia jak to we Wrocławiu przygotowywane są przez Warszawę (car sharing spalinowy), Gdańsk, Poznań oraz Kraków. Z całą pewnością spotkają się z dużym zainteresowaniem nie tylko przyszłych użytkowników (nas samych), lecz także operatorów tego rodzaju systemów, których rynek będzie się według wszelkiego prawdopodobieństwa w ciągu najbliższych dziesiątek lat bardzo dynamicznie rozwijał” — oceniają przedstawiciele IPPP.

OKIEM EKSPERTA
Dobry pierwszy krok

TOMASZ KRAWCZYK, kierownik projektu eMobility w Alphabet Polska Fleet Management

Samochody z alternatywnymi napędami — czy to elektrycznymi, czy hybrydowymi — są rozwiązaniem, które coraz lepiej sprawdza się również na polskich drogach, w szczególności zaś w miastach. Tego typu inicjatywy samorządowe z pewnością w tym pomagają. Wzrost popularności takich aut widzimy już w wynikach sprzedaży. Zgodnie z danymi Instytutu Samar, w pierwszym półroczu tego roku rynek pojazdów hybrydowych wzrósł o 51 proc. względem analogicznego okresu rok wcześniej. Czynnikiem negatywnie wpływającym na popularność samochodów z alternatywnymi napędami pozostaje brak zachęt finansowo-prawnych, które premiowałyby użytkowników ekologicznych pojazdów. Widzimy też, że już 16 polskich miast zdecydowało się na wprowadzanie udogodnień dla niskoemisyjnych pojazdów, np. w postaci możliwości wjazdu w takie strefy jak Starówka czy też w postaci ulg za parkowanie w centrum. Firmy i samorządy inwestujące w ekologiczne pojazdy to z pewnością dobry pierwszy krok do stopniowego upowszechniania samochodów z alternatywnymi napędami również wśród prywatnych użytkowników.

29 IX Tego dnia mija termin składania wniosków o udział we wrocławskim postępowaniu.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz, współpraca: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu