Firma chce zaspokoić 20 proc. popytu na gaz
Emfesz planuje import do Polski 2,7 mld m sześc. gazu rocznie. I wejście na rynek energii elektrycznej.
Emfesz, węgierska firma ukraińskiego biznesmena Dymitra Firtasza, liczy, że nowy polski rząd zerwie z blokowaniem konkurencji na rynku gazu. Spółka jako jeden z pierwszych niezależnych dystrybutorów zdobyła kontrakt na dostawy dla puławskich Azotów, ale plan spalił na panewce z powodu przepisów. Teraz ma nadzieję na ich zmianę. I na szybki rozwój rynku energii.
— Jeżeli nasze prognozy się sprawdzą, to w sześć-siedem lat Emfesz może zwiększyć import gazu do Polski nawet do 2,5-2,7 mld m sześc. — mówi Jurij Chilkiewicz, wiceprezes Emfeszu w naszym kraju.
Zużycie gazu w Polsce w 2006 r. wyniosło 14 mld m sześc. Dla Emfeszu ma być ona równie ważna jak Węgry, gdzie sprzedaje 1,1 mld m sześc. paliwa małym odbiorcom, a 1,5 mld m sześc. dużym. Spółka szuka już w Polsce klientów.
— Podpisujemy listy intencyjne i umowy ramowe z odbiorcami przemysłowymi. Rozmawiamy o dostawach dla innych niezależnych dystrybutorów gazu — informuje Jurij Chilkiewicz.
Takie firmy, jak Media Odra Warta czy G.EN Gaz Energia, potrzebują coraz więcej paliwa, a Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNIG) ogranicza im sprzedaż.
Obrót prądem
Emfesz interesuje się energetyką.
— Rynek gazu w Polsce rozwinie się także dzięki elektrowniom. Na Węgrzech zajmujemy się już obrotem energią. Jako 100-procentowy inwestor Emfesz zaangażował się w budowę elektrowni o mocy 2400 MW, największej w tym kraju — mówi Jurij Chilkiewicz.
Polskie ramię firmy ma od marca koncesję na obrót energią. Skoro chce w naszym kraju powtórzyć scenariusz węgierski, niewykluczone, że zainwestuje też w produkcję prądu.
Na razie plany te pozostają na papierze, bo odchodzący rząd opóźniał liberalizację rynku gazu do czasu, aż Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo uniezależni się od dostaw Gazpromu. Emfesz sprawiał kłopot, bo Dymitr Firtasz, jego właściciel, jest wspólnikiem Gazprombanku w RosUkrEnergo (mają po 50 proc.). Z drugiej strony RosUkrEnergo ma kontrakt z PGNiG na dostawy turkmeńskiego gazu zaspokajające 23 proc. krajowego zużycia.
Głową w mur
Emfesz odbijał się od ściany. Chcąc importować gaz, musi utrzymywać rezerwy.
— PGNiG odmówiło nam dostępu do magazynów gazu na 2007 i 2008 r. Wystąpiliśmy więc do Urzędu Regulacji Energetyki o wszczęcie postępowań w tych sprawach — wyjaśnia Jurij Chilkiewicz.
Urząd nie zakończył jeszcze postępowania w sprawie odmowy dotyczącej 2006 r. Przesunął wydanie decyzji, twierdząc, że materiał dowodowy jest niepełny. Minister gospodarki zaś nie zwolnił spółki z konieczności utrzymywania rezerw, o co mogą się starać mali importerzy (do 50 mln m sześc. rocznie), dlatego Emfesz myśli o własnym magazynie.
— Pod koniec listopada okaże się, czy złoże Antonin, które kupiliśmy wraz z firmą DPV, można wykorzystać jako magazyn gazu. Jeśli tak, rozpoczniemy realizację naszych planów — mówi Jurij Chilkiewicz.
Przygotowanie magazynu kosztowałoby 144 mln zł.