Emocjonujący tydzień na rynku Catalyst

  • Emil Szweda
opublikowano: 10-01-2016, 22:00

Sytuacja, w której aż trzech deweloperów (Murapol, Dom Development, Robyg) notuje sprzedaż na poziomie 2,3-2,4 tys. mieszkań rocznie, jest bezprecedensowa.

W większości przypadków o rekordowych wynikach — także wśród deweloperów obecnych na Catalyst, którzy sprzedali po kilkaset mieszkań — decydował IV kwartał. Zresztą często jest to okres zwiększonej sprzedaży, czemu służą m.in. wchodzące co roku zmiany w regulacjach udzielania kredytów hipotecznych. Od 2016 r. banki wymagają wyższego wkładu własnego (15 proc.), część wnioskodawców mogło się też spieszyć z powodu obaw o podniesienie marż kredytowych ze względu na podatek bankowy.

Zwiększona sprzedaż przełoży się zapewne na poprawę wskaźników zadłużenia deweloperów. Wyższe zaliczki to niższy dług netto, nie wspominając o przekazaniu mieszkań (zmniejszenie zobowiązań). Teoretycznie ta poprawa powinna zostać nagrodzona przez inwestorów niższymi rentownościami (wyższą ceną obligacji), ale najczęściej już obecnie są niskie. Po drugie nie wiadomo, czy tendencja się utrzyma — wciąż nie jest jasne, jak rynek zareaguje na wyższe marże od hipotek po wprowadzeniu podatku bankowego. Niskie stopy procentowe i perspektywa ich spadku (kontrakty FRA nadal dyskontują spadek WIBOR) są oczywiście sprzymierzeńcami deweloperów i w ogóle obligacji. Posiadacze gotówki mogą bowiem nadal angażować się w zakup mieszkania na wynajem lub w inwestycje w obligacje deweloperów (rentowność może być zbliżona).

Wiadomością przerywanego tygodnia pozostaje jednak zerwanie negocjacji w sprawie połączenia Kredyt Inkaso i Besta. Zaskoczenie jest tym większe, że jeszcze w grudniu oba zarządy urządziły wspólną konferencję prasową,

zachwalając korzyści z fuzji. Rozbrat po tak krótkim czasie jest zastanawiający na równi z jego oficjalnym powodem, którym jest parytet wymiany. Oczywiście może on budzić zrozumiałe kontrowersje, ale powinny one raczej dotyczyć akcjonariuszy niż zarządu. Naturalnie ma on legitymację, by reprezentować prawa akcjonariuszy, zwłaszcza drobnych, jednak propozycja parytetu wymiany powinna być kierowana raczej do właścicieli akcji niż zarządu spółki. Być może więc to nie parytet jest osią sporu, lecz inne okoliczności?

Teoretycznie ta poprawa powinna zostać nagrodzona przez inwestorów niższymi rentownościami.

Mamy też pierwsze wydarzenia, do których zdążył nas przyzwyczaić poprzedni rok. Dayli złożyło wniosek o rozpoczęcie postępowania sanacyjnego, co odbiera oręż wierzycielom, którzy chcieliby przystąpić do egzekucji z majątku spółki. Ale akurat ruch Dayli był ,jeśli nie wprost zapowiedziany, to przynajmniej zaplanowany, nie jest więc niespodzianką. Nieco gorzej wypada tu Polbrand, którego prezes w grudniu zapowiadał, że zastanawia się, który z trzech wariantów finansowania wykupu obligacji wybrać, a ostatecznie w styczniu wykupił 80 proc. zapadających papierów (i spłacił w całości odsetki), tłumacząc się zbyt długim spływem należności w okresie świątecznym.

Na koniec kolejna odsłona efektu podatku bankowego.

Banki, które wykażą stratę, automatycznie wchodzą w tryb postępowania naprawczego, a ten wyklucza zapłatę podatku bankowego (zgodnie z projektem ustawy o jego nałożeniu). Wiele wskazuje na to, że „beneficjentem” takiego rozwiązania będzie GNB, który może zanotować stratę za IV kwartał wynikającą m.in. z dopłaty do BFG. Nie jest to całkiem nowa informacja, ale przypomniana publicznie może nabrać większej wagi i wpływu na wycenę. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu