Empik w opałach

Jacek Konikowski
opublikowano: 13-07-2009, 00:00

Z zewnątrz eleganckie salony "pełne kultury", a wewnątrz pustka jak w wiejskim GS-ie — wkurza się szef jednego z wydawnictw.

Empik

Kłopoty z płatnościami, ograniczenie zamówień, zatory magazynowe. Zdaniem niektórych wydawców: Empik ledwo zipie. Czy to początek końca największego sprzedawcy książek i multimediów w Polsce?

Z zewnątrz eleganckie salony "pełne kultury", a wewnątrz pustka jak w wiejskim GS-ie — wkurza się szef jednego z wydawnictw.

Gdy kilka lat temu podpisał umowę z Empikiem, pił cały weekend. Z radości. Dzisiaj też ma ochotę. Ze złości. Na to, co od pewnego czasu dzieje się w Empiku. Bo — zdaniem wydawców — dzieje się źle: w salonach największego detalicznego sprzedawcy książek i muzyki nie można kupić wielu tytułów, nawet nowości. Wydawcy twierdzą, że Empik ich nie zamawia, bo nie ma pieniędzy i z trudem realizuje płatności za to, co już ma na półkach. Żeby nie popaść w spiralę zadłużenia, zwraca wydawcom książki zamiast pieniędzy, czym większość z nich doprowadza do szału. To sprawia, że wiele firm, które do tej pory marzyły o współpracy z Empikiem, dziś otwarcie go krytykuje, co jeszcze do niedawna było jednoznaczne z banicją.

— Prawdą jest, że wielu wydawców zaczyna pękać. Można się kochać, ale do pewnych granic — uważa Marek Dobrowolski, dyrektor sprzedaży w Naszej Księgarni, dla którego Empik jest jednym z głównych kontrahentów.

Buntownicy bez wyboru

O tym, że w Empiku coś idzie nie tak, widać w salonach gołym okiem, chociażby po tym, jak są ustawione książki na regałach. Kiedyś stały grzbietami do klienta, dzisiaj wiele stoi frontem. Detal, który świadczy o tym, że na półkach jest więcej wolnego miejsca niż przed kilkoma miesiącami, więc jakoś trzeba je zapełnić.

— Na 39 nowości Empik nie zamówił w maju żadnej. W czerwcu coś drgnęło, ale i tak wielu nowości nie zamówił, mimo że w ubiegłych latach brał wszystkie — mówi Tadeusz Maciejewski, dyrektor sprzedaży rynkowej w Wydawnictwie Naukowym PWN.

W połowie maja Empik zamówił raptem 12 tys. egzemplarzy nowej powieści Paulo Coelho. Wcześniej zamawiał 20 tys. egz. Najbardziej poirytowani są wydawcy przewodników, których przed wakacjami Empik nie zamówił prawie w ogóle.

— Akurat wprowadzaliśmy nowość, serię raw guide, ale Empik ich nie zamówił, bo ponoć wyczerpaliśmy limit zakupów — zżyma się Tadeusz Maciejewski.

Przewodnik, którego nie ma w maju w księgarni, później już na siebie nie zarobi, bo kto go kupi po urlopie?

— Wiosną zamówienia były zablokowane. Od kwietnia Empik nie brał nic, ani nowości, ani nawet książek, które się sprzedawały. W maju była tragedia. Teraz już jest lepiej — mówi Sławomir Brudny z wydawnictwa Pascal, lidera na rynku przewodników.

— W końcu czerwca realizowane już były zamówienia na nowości, chociaż ich poziom był dużo niższy niż poprzednio. Zamówienia limitują ustalone na dany miesiąc budżety dla poszczególnych dostawców — mówi Aldona Zawadzka, współwłaścicielka wydawnictwa Jeden Świat i wiceprezes Rady Polskiej Izby Książki.

Empik twierdzi co innego.

— W kwietniu, maju i czerwcu wprowadziliśmy ponad 3 tys. więcej nowości książkowych w porównaniu z takim samym okresem roku ubiegłego — zapewnia Beata Gesche-Zbrożek, dyrektor handlowy i członek zarządu Empiku.

— Empik radykalnie ograniczył ostatnio zamówienia na nowe tytuły. Sytuacja stała się napięta, bo wcześniej już zasypywał wydawców zwrotami i wydłużał terminy płatności. Wydawcy są w kropce. Wydrukowali nakłady, licząc, że Empik je weźmie — w ilościach podobnych jak kiedyś — a teraz nie mają, co z nimi zrobić. Nie wiedzą też, co mają robić w przyszłości, żeby nie dokładać do interesu — mówi Kuba Frołow, redaktor naczelny Biblioteki Analiz, branżowego pisma dla wydawców.

To, co dla wielu było dotąd ziemią obiecaną, dla niektórych może okazać się kamieniem młyńskim, gdyż na współpracy z Empikiem zaczną tracić.

— Dostając więcej zwrotów niż nowych zamówień z Empiku, który zamawia mniej, bo ma limity zamówień i najwyraźniej problemy finansowe — dodaje Kuba Frołow.

Wydawcy zarzucają Empikowi, że działa nieetycznie, bo swoje problemy przerzuca na wydawców.

— Dostawcy narzekają, że Empik, aby uniknąć płacenia, po prostu zwraca książki tuż przed terminem płatności, nawet te, które dobrze się sprzedają, po czym zamawia je ponownie, znowu na wydłużony termin płatności. I tak w nieskończoność — mówi Kuba Frołow.

Zarzutów pod adresem Empiku jest więcej.

— Opóźnienia w płatnościach [przy 120-dniowych terminach płatności— red.], które wpływają negatywnie na cały rynek książki, obligatoryjne budżety promocyjne i drastycznie rosnące koszty promocji oraz brak relacji partnerskich — wymienia Aldona Zawadzka.

Na początku roku Instytut Książki skierował do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) skargę na Empik, zarzucając mu nadużywanie dominującej pozycji na rynku dystrybucji książki w Polsce. UOKiK skargę odrzucił.

Wojna muzykantów

Podczas jednej z narad wydawców ktoś z sali rzucił propozycję: idźmy na całość, zerwijmy współpracę z Empikiem. Na sali zapanowała cisza, kilka osób chyłkiem ją opuściło. Słowa wojna unikają nawet ci, którzy z Empikiem ją toczą, i to od kilku miesięcy. Czyli "muzykanci", jak wydawcy książek nazywają firmy fonograficzne. Bo w salonach pełnych kultury meloman nie znajdzie chociażby najnowszej płyty Rubika, Wilków, Feela. Ani na półce, ani w sklepie internetowym. Nie ma, bo Empik nie płacił w terminie, więc firmy fonograficzne zbuntowały się.

— Trudno oczekiwać, abyśmy dostarczali towar klientowi, który jest nam dłużny pieniądze za przeterminowane faktury na kilkanaście milionów złotych — mówi Piotr Kabaj, prezes EMI Music Poland.

— Skończyła się nasza cierpliwość. Problemy Empiku z terminowym regulowaniem należności zaczęły się z początkiem 2008 r. i stopniowo przybierały na sile. Załamanie nastąpiło na koniec marca tego roku, kiedy po olbrzymiej fali zwrotów 27 marca otrzymaliśmy ostatni znaczący przelew i od tego czasu do końca czerwca brak było płatności. Z początkiem lipca otrzymaliśmy jeszcze dwie płatności, które w niewielkim stopniu zmniejszyły saldo przeterminowanych należności. Zadłużenie przeterminowane Empiku obecnie wraz z odsetkami wynosi prawie 18 mln zł i stale rośnie — mówi Marcin Werner, dyrektor generalny spółki DDD (Duży Dom Dystrybucyjny), wspólnej firmy największych koncernów fonograficznych, która zajmuje się dystrybucją płyt CD i DVD EMI Music Poland, Universal Music Polska, Galapagos oraz Warner Home.

Od 1 czerwca zarząd DDD wstrzymał dostawy do Empiku. Negocjacje trwają do dziś i nie przyniosły na razie rezultatu. Sytuacja Empiku musi być tragiczna, skoro doprowadził do konfliktu z tak silnym partnerem jak DDD.

— Widząc, jak traktują nas, wyobrażam sobie, jak to wygląda w stosunku do małych dostawców — dodaje Marcin Werner.

— Sprzedaż książek i innych kategorii w Empiku wzrasta, nie widzimy więc podstaw do kwestionowania dobrej kondycji finansowej Empiku. Sukcesywnie dokonujemy spłat naszych zobowiązań. Mamy nadzieję w ciągu dwóch miesięcy zakończyć proces zwrotów, co zasadniczo wpłynie na obniżenie naszych zobowiązań. Problem z dostępnością niektórych nowości fonograficznych dotyczy tylko tego jednego dostawcy. Naszym celem jest osiągnięcie porozumienia w ciągu dwóch tygodni — zapewnia Beata Gesche-Zbrożek.

Problemy z kulturą

Kłopoty Empiku nie wzięły się z powietrza. Część z nich można zwalić na kryzys, ale nie wszystkie. Wielu kłopotom Empik jest sam sobie winien, stwarzając wrażenie, że radzi sobie świetnie. Wydawcy w to uwierzyli i gdy Empik zaczął mieć problemy, po prostu nie dali im wiary. Bo skoro było tak świetnie, to dlaczego jest tak źle? Wzajemny hurraoptymizm zgubił jednych i drugich. Sam Empik niewiele zrobił, żeby swoim partnerom wyjaśnić, jak jest naprawdę. I w tym sęk.

— Dopiero od niedawna Empik zaczyna tłumaczyć, co się dzieje, dlaczego zmienia żagle, a powinien znacznie wcześniej. Nie o to chodzi, żeby udawać każdy przed każdym, że wydajemy książki, które gdzieś trafiają, ale nie ma z tego kasy. Trzeba rozmawiać o ewentualnych problemach. Takiej rozmowy nie było, więc teraz sytuacja jest tak zaogniona, że wzajemnie się blokujemy: nie ma książek na półkach, nie ma nowości. Sytuacja jest patowa — mówi Marek Dobrowolski.

Zapytaliśmy Empik, jak zamierza rozwiązać problemy, na które skarżą się wydawcy i dystrybutorzy książek i muzyki.

— Nie widzimy potrzeby wprowadzania dodatkowych działań naprawczych. Nasza sytuacja finansowa jest dobra. Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi dostawcami i na bieżąco rozwiązujemy ewentualne problemy, jakie mogą pojawiać się we współpracy. Mamy harmonogram działań dotyczących rozliczenia zwrotów nadwyżek towarów i liczymy, że już po wakacjach dostawcy dostrzegą pozytywne efekty naszych działań — mówi Beata Gesche-Zbrożek

Wydawcy w to nie wierzą, twierdząc, że skala zaległości Empiku jest zbyt duża. I cierpliwie czekają. Bo nic innego im nie pozostaje. Chętnie poszliby na wojnę z Empikiem, ale nie mają armat. Dużemu się nie podskakuje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Konikowski

Polecane