Przejmie od Engie elektrownię Połaniec, czyli osiem węglowych bloków energetycznych o mocy 225 MW każdy oraz tzw. zielony blok, czyli największy na świecie blok opalany biomasą (współspalaną z węglem). Dzięki tej transakcji Enea zwiększy udział w krajowej produkcji prądu z 9 do 14 proc. Zgodę musi jeszcze dać m.in. UOKiK.
Zarząd Enei przekonuje, że transakcja wpłynie na wzrost przychodów i poziom zysku EBITDA grupy. Synergie mają zaś wynikać z podobieństwa Połańca do Kozienic (elektrownia z portfela Enei), a także z silniejszej współpracy Połańca z kopalnią Bogdanka (też należy do Enei). Nie jest jasne, jak Enea sfinansuje akwizycję.
Prezes Mirosław Kowalik sygnalizował w ostatnich miesiącach, że po zawarciu transakcji chciałby pozyskać partnera, w grę może wchodzić Polski Fundusz Rozwoju. Przejęcie Połańca to kolejna w ostatnich miesiącach „węglowa” decyzja zarządu Enei. Giełdowa firma zaangażowała się ostatnio, wspólnie z siostrzaną Energą, w projekt budowy bloku węglowego w Ostrołęce, a w strategię wpisała budowę pierwszego w Polsce bloku zgazowującego węgiel.
W przyszłym roku spodziewać się zaś można ogłoszenia budowy bloku węglowego w Łęcznej. Rosnące zaangażowanie Enei w węgiel nie zachwyca analityków, którzy wskazują na europejskie ryzyka regulacyjne. Na razie jednak rosnące ceny węgla podbijają notowania poznańskiej spółki.