Enea potrzebuje partnerów

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2016-10-03 22:00

Firma ma bogate plany, ale do każdego projektu chętnie wzięłaby partnera. Żeby banki były spokojne.

Pogodzić wielkie inwestycje ze stabilnością finansową — przed takim wyzwaniem stoi Enea, trzecia pod względem wielkości grupa energetyczna w kraju, kontrolowana przez państwo. W strategii do 2025 r. zapowiedziała, że na rozwój, w tym przejęcia, przeznaczy 6,2 mld zł. Efektem ma być m.in. wzrost mocy zainstalowanej w jej źródłach wytwórczych — z 3,2 do 5,8-6,3 GW.

TEATR DZIAŁAŃ OGROMNY: Wielkie plany inwestycyjne Enei wzbudziły kontrowersje, więc Mirosław Kowalik, jej prezes, jest bardzo zaangażowany w poszukiwanie partnerów.
Marek Wiśniewski

— Nasze wydatki inwestycyjne wzbudziły trochę kontrowersji — przyznał wczoraj Mirosław Kowalik, prezes Enei, w trakcie oficjalnej prezentacji strategii.

Partnera mieć, najlepiej PFR

Enea jest zainteresowana przejęciem elektrowni węglowej i biomasowej w Połańcu (od Engie), budową nowego bloku węglowego w Ostrołęce (wspólnie z siostrzaną Energą), budową bloku zgazowującego węgiel, a także, wspólnie z konsorcjum państwowych firm, przejęciem aktywów sprzedawanych przez francuski koncern EDF. Ponadto ma ratować Katowicki Holding Węglowy, a jej wkład ma sięgnąć 350 mln zł.

— Dlatego z uwagą monitorujemy kwestię kowenantów bankowych [parametrów, których przestrzegania wymagają banki kredytujące — red.]. Zainteresowani jesteśmy pozyskiwaniem partnerów, co umożliwi nam ujęcie niektórych projektów poza bilansem grupy — tłumaczy Mirosław Kowalik.

W przypadku Ostrołęki Enea dopiero rozmawia z Energą na temat podziału udziałów w tej inwestycji. Jest on o tyle istotny, że rentowność projektu nie jest oczywista — kilka lat temu Energa go zawiesiła ze względu na brak szans na zyski.

— Analizujemy — mówi teraz pytany o zyskowność Ostrołęki Mirosław Kowalik. W wyścigu po Połaniec Enea występuje sama. Na razie.

— Nie wykluczam. To kwestia przyszłości — tak prezes Enei odpowiada na pytania o partnera dla Połańca. W przypadku bloku zgazowującego węgiel, który mógłby stanąć koło kopalni Bogdanka, partner jest prawie pewny. O ile inwestycja dostanie zielone światło — decyzja pod koniec roku.

— Widać zainteresowanie zagranicznych instytucji finansowych, a także firm japońskich, które mogą być dostawcami technologii. Prowadzą one nad nimi bardzo intensywne prace — twierdzi Mirosław Kowalik. Przy EDF lista partnerów jest już znana — to państwowe PGE, Energa i PGNiG Termika. Dodatkowo, jak sugeruje prezes, do każdej inwestycji energetycznej mógłby dołączyć Polski Fudusz Rozwoju (PFR), który właśnie pracuje nad swoją strategią.

Rynek mocy to klucz

Enea podchodzi do kowenantów z atencją, bo to ważne i dla banków, i dla inwestorów. Agencja ratingowa Fitch zwróciła niedawno uwagę na ryzyko, z jakim wiążą się inwestycje Enei, jeśli rząd nie wesprze ich rynkiem mocy (trwają prace nad projektem).

— Rozmawialiśmy z agencją o tym komunikacie. Warto spojrzeć na oś czasu — decyzje o Ostrołęce będą zapadały wtedy, kiedy znane już będą elementy rynku mocy — podkreśla prezes Enei. Dużym wydatkom Enei na moce konwencjonalne towarzyszy brak zapowiedzi dotyczących odnawialnych źródeł energii.

— Zracjonalizowaliśmy wydatki na ten segment — mówi tylko Mirosław Kowalik. Prezes zapewnia, że interesują go analizy hybrydowych OZE, czyli połączenia kilku technologii w ramach jednego źródła. Jednocześnie Enea jest zaangażowana w mediacje sądowe z Wento, czyli firmą z portfela Enterprise Investors. Wento zbudowało dla Enei farmę wiatrową, której ona nie chce teraz kupić. Sporna kwota to blisko 300 mln zł.