Enea szykuje się na trudne czasy

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2016-03-21 22:00

Spadek cen węgla i energii to zagrożenie, któremu powiększona o Bogdankę Enea chce stawić czoła. Jak? Tego nie mówi.

Nowy zarząd, powiększona firma, ale niejasna przyszłość. Enea, trzecia grupa energetyczna w kraju, od końca października ma w grupie kopalnię Bogdanka, a od początku stycznia — nowego prezesa Mirosława Kowalika. Wczoraj, na pierwszej wspólnej konferencji Enei i Bogdanki, menedżer zapowiedział rewizję strategii firmy, która 2015 r. zamknęła z 9,8 mld zł sprzedaży i 1,9 mld zł zysku EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja). Nie wiadomo, co w niej będzie, ale wiadomo, że firmie będzie ciężko.

Mirosław Kowalik, prezes Enei
Fot: Marek Wiśniewski, Puls Biznesu

— Zidentyfikowaliśmy trendy, które są dla nas niekorzystne, i zamierzamy im się przeciwstawić — mówi Mirosław Kowalik.

Wśród głównych zagrożeń najważniejsze są dwa: spadające ceny węgla i spadające hurtowe ceny energii. To pierwsze jest zagrożeniem dla Bogdanki, która wydobywa węgiel i jego część sprzedaje poza grupą Enei. To drugie ma znaczenie dla wytwórczej części Enei, która korzysta wprawdzie na tańszym węglu, ale cierpi na niższych cenach sprzedaży energii.

— Dlatego liczymy na wprowadzenie rynku mocy [model rynku, w którym elektrowniom płaci się nie za wyprodukowaną energię, a za gotowość do jej produkcji — red.]. Poza tym stawiamy na innowacje i efektywność kosztową — zapowiada Mirosław Kowalik. Rynek mocy wygląda na razie mgliście. Rząd nie przedstawił dotychczas założeń tego mechanizmu, a cały model powinna zatwierdzić UE. W innowacjach, obejmujących m.in. budowę wirtualnej elektrowni, Enea jest zaś dopiero na wstępnym etapie. Konkretnie wygląda natomiast plan oszczędnościowy.

— W 2016 r. grupa miała wygenerować 352 mln zł oszczędności, ale tę kwotę szacowano jeszcze przed przejęciem Bogdanki. Z Bogdanką mamy szanse uzyskać nawet lepsze efekty — przewiduje Mirosław Kowalik. Zarząd unika jak ognia odpowiedzi na pytanie o przyszłe inwestycje. A pytania się nasuwają, skoro już w drugiej połowie 2017 r. Enea odda do użytku flagową inwestycję, czyli wart ponad 6 mld zł blok węglowy w Kozienicach.— Strategię przedstawimy do połowy roku. Chcemy, by się wpisała w program rządu — zapowiada Mirosław Kowalik.

W tym kontekście prezes mówi m.in. o pomyśle przejęcia przez Eneę Katowickiego Holdingu Węglowego, czyli państwowej firmy, która — podobnie jak Kompania Węglowa — jest na krawędzi bankructwa. — To projekt na początkowym etapie analiz — podkreśla jednak prezes Enei. Podobnie patrzy na projekty w branży ciepłowniczej, którą się interesuje. Nie oznacza to jednak, że Enea mogłaby kupić wystawione na sprzedaż przez francuski EdF aktywa ciepłownicze lub elek- trownię Rybnik. — Śledzimy ewentualną transakcję, bo Bogdanka jest dostawcą węgla — podkreśla Mirosław Kowalik.

WĘGLOWA STRATEGIA: Enea, którą od stycznia zarządza Mirosław Kowalik, ma już w grupie kopalnię Bogdanka, a teraz analizuje Katowicki Holding Węglowy. Przejmie, nie przejmie? Okaże się w strategii. [FOT. WM]