Energa poćwiczy „Good Morning”

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2015-04-10 00:00

Gdańska grupa wynajęła doradcę do opracowania strategii handlowej dla brytyjskiego rynku. Jeśli się odważy, zyska cenne know-how

Energa, która pod względem kapitalizacji giełdowej (10,5 mld zł) jest drugą grupą energetyczną kontrolowaną przez skarb państwa, jako pierwsza chce się zmierzyć z najdojrzalszym rynkiem energii elektrycznej w Europie. Czyli z Wielką Brytanią. Z naszych informacji wynika, że wynajęła brytyjską firmę doradczą do pomocy przy opracowaniu strategii sprzedaży prądu na tym rynku. Doradca zarekomendował utworzenie brytyjskiej marki i zaproponował oferty dla wybranych segmentów rynku. W dalszej kolejności zalecił zajęcie się obsługą klienta.

SKOK ZA KANAŁ LA MANCHE:
SKOK ZA KANAŁ LA MANCHE:
Energa, której prezesem jest Mirosław Bieliński, lubi przecierać szlaki. Gdańska grupa chętnie wchodzi w pilotażowe projekty z obszaru inteligentnych sieci energetycznych, jako pierwsza weszła też w usługę zarządzania popytem na energię (megawatami). Teraz myśli o skoku za kanał La Manche.
Marek Wiśniewski

U sąsiada najłatwiej

Szczegółowych rekomendacji doradcy nie znamy, a Mirosław Bieliński, prezes Energi, nie odniósł się do naszych pytań o brytyjskie plany jego grupy. — To świetne pomysły, przekażę je działowi sprzedaży — odpisał na wysłane przez „PB” pytania.

Analiza wykonana przez doradcę może być jedynie wstępnym badaniem rynku, wykonanym na zamówienie Energi. Jeśli firma faktycznie skorzysta z tych zaleceń, będzie pierwszą polską firmą energetyczną, która poszuka biznesowego szczęścia dalej niż u sąsiadów. Pozostałe wielkie państwowe firmy energetyczne, czyli PGE, Tauron i Enea, mają wprawdzie firmy zarejestrowane w Czechach, Niemczech i na Słowacji, ale ich aktywność jest albo śladowa, albo obejmuje obsługę klientów, których grupa zaopatruje też w Polsce.

PGE ma np. taką spółkę w Niemczech, ale przyznaje, że zakres jej działalności jest nikły. Enea handluje na ościennych rynkach, ale zajmują się tym jej traderzy zatrudnieni w Polsce. Tauron ma spółkę w Czechach, która handluje prądem i gazem na lokalnym rynku i na Słowacji (na Słowacji spółkę ma też zresztą Energa). O skali tej działalności Tauron nie mówi.

— Tauron widzi możliwość rozszerzania działalności poprzez tworzenie spółek za granicą, jednak jedynie przy spełnieniu wymagań co do minimalnego poziomu stopy zwrotu z kapitału — mówi Magdalena Rusinek, rzeczniczka Tauronu.

Energa ma szansę zdobyć doświadczenie na najbardziej dojrzałym rynku energetycznym, tworzonym przez świadomych klientów, od dawna regularnie zmieniających sprzedawcę.

Do Londynu po nauki

Mimo że przedstawiciele ministerstwa skarbu chętnie mówią o ekspansji zagranicznejpaństwowych firm, wielka energetyka podkreśla raczej, że koncentruje się na polskim rynku. Dlaczego Energa się wyłamuje? Dorota Dębińska-Pokorska, dyrektor w PwC, dopatruje się w tym kroku chęci zdobycia doświadczenia na najbardziej dojrzałym rynku energetycznym, tworzonym przez świadomych klientów, od dawna regularnie zmieniających sprzedawcę.

— To też rynek, który musiał już sobie poradzić z problemami nadmiernej liberalizacji, czyli np. skomplikowanymi i nieprzejrzystymi ofertami sprzedawców. Nakazano ich uproszczenie — przypomina Dorota Dębińska-Pokorska. Pomysł wejścia do Wielkiej Brytanii jej się podoba, bo polska energetyka jest w przededniu rewolucji. Know-how będzie potrzebny.

— Energia elektryczna nie jest unikatowym produktem danego dostawcy i polscy klienci to już wiedzą. Stąd rozwój coraz bardziej zaawansowanych ofert — zauważa dyrektorka z PwC.

O tym, że know-how z Wielkiej Brytanii jest w Polsce w cenie, świadczyć może wynik zeszłorocznej rekrutacji przeprowadzonej w polskim oddziale francuskiego koncernu EdF. Ważny projekt wprowadzenia firmy na rynek małych i średnich przedsiębiorstw powierzono…

Brytyjczykowi, Matthew Nunnowi, pracującemu wcześniej dla EdF w Londynie.

Uwaga na wybory

Konkurencja pomysłem Energi jest jednak zaskoczona. Nic wcześniej nie słyszała, ale może pospekulować.

— To ciekawa decyzja, choć może się okazać, że chodzi tu głównie o działanie płacowe — zauważa członek zarządu z jednej z państwowych grup energetycznych. To nawiązanie do wizerunku Energi, która chętnie podkreśla upodobanie do innowacji (np. w obszarze inteligentnych sieci lub w zarządzaniu popytem, czyli w tzw. usłudze negawatowej).

Inny rozmówca też wskazuje na argument piarowy, który miałby Enerdze pomóc w budowaniu wizerunku grupy silnej i niezależnej. To po to, by utrudnić zapowiadaną przez rząd wielką konsolidację energetyki, w ramach której Energa miałaby zostać połączona z PGE. Barierą mogą być jednak koszty.

— Uruchomienie marki i rozpoczęcie sprzedaży w Wielkiej Brytanii oznaczać będzie duże wydatki. Wchodzi się tu przecież w kontakt z klientem, w wysyłkę rachunków, billingi. Poza tym to rynek szalenie konkurencyjny, trudno czymś zaskoczyć. Ale może Energa celuje w polską emigrację i obsługę klientów w ich ojczystym języku? — zastanawia się członek zarządu u konkurencji.

Barierą może też okazać się polityka.

— Brytyjski rynek sprzedaży energii jest bardzo liberalny, ale należy pamiętać o wyborach parlamentarnych, zaplanowanych na 8 maja. Partia Pracy zapowiedziała już, że w razie ewentualnej wygranej zamrozi detaliczne ceny prądu — przypomina Michael Dembinski, główny doradca Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej. © Ⓟ

Nie mówią, bo konkurs

Wokół brytyjskich pomysłów Energi widać wiele znaków zapytania, a spółka wyjaśnień nie udziela. Trudno się temu jednak dziwić, skoro trwa konkurs na prezesa i trzech wiceprezesów. Dotychczasowy prezes uchodzi za faworyta, ale zgłoszeń i tak jest wiele. Szefem Energi chce zostać 13 osób, wiceszefem ds. finansów — 9, ds. strategii i rozwoju — 17, a ds. korporacyjnych — 20. Można obstawiać, że radzie nadzorczej będzie zależało na rozstrzygnięciu konkursu jeszcze przed zwyczajnym walnym zgromadzeniem Energi, zaplanowanym na 29 kwietnia.