Energa zawraca wiatr

Niemal rok po głośnym zerwaniu z wiatrowcami, Energa chwali się trzecią ugodą i widokami na kolejne. A wiatrowcy? Nie wszyscy płaczą

Energa, państwowa firma energetyczna, pochwaliła się zawarciem trzeciej ugody z pozwanymi farmami wiatrowymi, co oznacza, że ugodami objęta jest już jedna trzecia „spornej” mocy zainstalowanej. Ma ich być więcej.

BEZ PRECEDENSU:
Zobacz więcej

BEZ PRECEDENSU:

Precedensowy pomysł uznania umów wiatrowych za nieważne firmował Daniel Obajtek, były już prezes Energi. Agresywny ruch zaowocował do dziś trzema ugodami, których warunków nie znamy. Procesy i negocjacje trwają. Fot. Marek Wiśniewski

Najpierw śmiechy…

Dla przypomnienia: w spór z inwestorami wiatrowymi Energa, producent energii elektrycznej, weszła niemal rok temu, we wrześniu 2017 r., i to wśród fanfar. Zwołała konferencję prasową, na której Daniel Obajtek, ówczesny prezes firmy, ogłosił, że postanowił wytoczyć powództwa sądowe i uzyskać unieważnienie 22 umów, w ramach których Energa kupowała od farm wiatrowych zielone certyfikaty. Przyczyną unieważnienia, według zarządu grupy, miał być fakt, że umowy zawarto bez przetargów opartych na prawie zamówień publicznych.

Ten bezprecedensowy ruch nazwaliśmy wówczas w „PB” szarżą, branżowi obserwatorzy podzielili się zaś na ubawionych i zdziwionych. Od Energi dystansowały się nawet siostrzane spółki państwowe (w tym PGE, która też miała umowę z Energą, uznaną za nieważną).

…potem ugody…

— Ruch Energi był może agresywny, ale to była dobra strategia, która przynosi grupie dobre i wymierne efekty — uważa Przemysław Maciak, adwokat i partner w kancelarii SMM Legal, która od początku reprezentuje w tej sprawie Energę.

O sukcesie mówi zaś zdecydowanie Daniel Obajtek, który w lutym ze stanowiska szefa Energi przeskoczył na stanowisko prezesa paliwowego PKN Orlen.

— Teraz widać, że nie byłem żadnym Don Kichotem, tylko wykonałem ruch w dobrym kierunku. Uznanie przez Energę umów za nieważne zmobilizowało drugą stronę do negocjacji, które teraz sukcesywnie doprowadzają do ugód. Fakt, że ugody są zawierane, oznacza zaś, że druga strona nie była przekonana co do możliwości wygrania z nami w sądzie — podkreśla Daniel Obajtek.

Od obecnego zarządu Energi, z prezesem Arkadiuszem Siwką na czele, nie uzyskaliśmy komentarza. Przemysław Maciak zapowiada jednak kolejne ugody.

— Sprawy toczą się zgodnie z opracowanym przez nas scenariuszem. Mamy nadzieję, że wkrótce ugodą zostaną zakończone sprawy odpowiadające połowie wolumenu mocy objętej sporami — mówi Przemysław Maciak.

Z naszych informacji wynika, że Energa nie negocjowała jeszcze ugody z PGE.

…cieszące nawet wiatrowców…

Energa nie wskazała w komunikacie, z kim podpisała najnowszą ugodę, ale dowiedzieliśmy się, że chodzi o farmę Relax Wind Park I, o mocy 120 MW, należącą do portugalsko-chińskiej firmy EDP Renewables. Nasi rozmówcy zbliżeni do sprawy zauważają, że dla EDP ugoda mogła być korzystna.

— Ceny zielonych certyfikatów w spornych umowach odnoszono do opłaty zastępczej, z dyskontem. Tymczasem po niedawnej nowelizacji ustawy o OZE, tzw. Lex Energa, opłata stopniała do ok. 40 zł, a zielone certyfikaty podrożały do ponad 90 zł. Lepiej więc dziś rozwiązać umowę z Energą i zacząć sprzedawać certyfikaty na rynku. Zwłaszcza że podaż certyfikatów zrównała się z popytem i prognozy cenowe są zachęcające — zauważa jeden z naszych rozmówców.

Może to jednocześnie oznaczać, że dziś, przy wyższych cenach certyfikatów, Enerdze opłacałoby się utrzymać sporne umowy w mocy. Zwraca na to uwagę Paweł Puchalski, szef działu analiz w DM BZ WBK.

— Można się zastanawiać, czy w dzisiejszych warunkach, przy silnie drożejących zielonych certyfikatach i czarnej energii, Energa zdecydowałaby się na uznanie wiatrowych umów za nieważne. Niewykluczone, że dziś wolałaby te kontrakty utrzymać, bo zawarta w nich formuła mogła potencjalnie pozwalać jej kupować zielone certyfikaty w atrakcyjnej cenie — zauważa Paweł Puchalski.

Podkreśla też jednak, że ugody zdejmują ze spółki część ryzyka związanego z potencjalnymi pozwami o odszkodowania. A to korzyść.

— Spodziewam się kolejnych ugód, zwłaszcza jeśli cena zielonych certyfikatów nadal będzie wysoka — mówi Paweł Puchalski.

…którzy widzą się w Polsce

Na 22 umowy, które Energa uznała za nieważne, przypadają na razie trzy ugody. Pozostałe sporne umowy są przedmiotem negocjacji lub procesów sądowych.

— Dotychczasowe wyroki w pierwszej instancji były dla Energi niekorzystne — przypomina pragnący zachować anonimowość prawnik jednej z firm wiatrowych.

Nie widać jednak wyraźnej reguły, która jednych kontrahentów skłaniałaby do ugody, a innych do walki w sądzie. Wśród „ugodowców” są zarówno firmy, które chcą z Polski wyjść, jak i te, które planują rozwijać projekty.

— Ci, którzy zacięcie walczą w sądzie, też mnie pytają, czy nie słyszałem o ciekawych aktywach do przejęcia w Polsce. Dziwi mnie to, ale mam wrażenie, że zniechęciłoby ich dopiero pięć kryzysów podobnych do tego z Energą — dodaje anonimowy prawnik wiatrowców.

— Jeśli mówimy o inwestycjach na 25-30 lat, to dwa-trzy trudne lata nie mają znaczenia — stwierdza zaś osoba z jednej z firm, która zawarła z Energą ugodę i szykuje się do kolejnych inwestycji wiatrowych w Polsce.

Najostrzejsze stanowisko przestawiał dotychczas Invenergy, największa firma w amerykańskim sektorze zielonej energii. Invenergy pozwał nie tylko Energę, ale też państwo polskie, od którego domaga się ponad 2,5 mld zł odszkodowania. Zapowiedział też, że w Polsce już nie zainwestuje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Energa zawraca wiatr