Znamy już raporty finansowe PGE i Tauron, dwóch grup energetycznych kontrolowanych przez skarb państwa. Co warto z nich wyciągnąć?

Turów potrzebuje obcokrajowców
PGE, największa firma energetyczna w Polsce, spróbowała przewidzieć wpływ epidemii koronawirusa na jej sytuację finansową. W prezentacji zarząd zapowiedział prawdopodobne zmniejszenie produkcji energii elektrycznej, co będzie efektem niższego zapotrzebowania.
- Trend w 2020 r. jest już negatywny. W krajach dotkniętych wirusem, które opublikowały już statystyki, np. we Włoszech i w Hiszpanii, od momentu ogłoszenia stanu epidemii i obostrzeń zużycie energii spadło o 10-20 proc. – podał na konferencji Paweł Strączyński, wiceprezes ds. finansowych w PGE.
Mniejsze zapotrzebowanie wpłynie z kolei na spadek cen energii, a te obniżą rentowność wytwarzania, również tego opartego o zielone źródła energii.
Niższe zużycie prądu obniży też wynik działalności handlowej i dystrybucyjnej, na którą dodatkowo – negatywnie, wpłynąć mogą kłopoty finansowe odbiorców. Stąd ryzyko wzrost odpisów należności.
Istnieje też ryzyko, jak zauważył prezes, że opóźnią się prace rozruchowe bloku w Turowie. Wielu potrzebnych do tego specjalistów musi przyjechać z zagranicy.
- Będziemy się zwracali do władz o umożliwienie im wjazdu – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes PGE (od 20 lutego 2020 r.)
Atom nie do uniesienia
Na wyniku PGE za 2019 r. zaważył potężny odpis, związany z aktualizacją wartości elektrowni konwencjonalnych. Wyniósł 7,5 mld zł i dotyczy głównie aktywów w Bełchatowie i Turowie, czyli elektrowni i kopalni węgla brunatnego.
- Wyniki testów na utratę wartości wskazują, jak zmienia się energetyka i jaka jest skala wyzwań stojących przed grupą PGE – zauważył Paweł Strączyński.
Wojciech Dąbrowski zapowiedział zaś inwestycje w energetykę odnawialną i cieplną.
- Radykalne zmiany nie są możliwe, ale jesteśmy świadomi oczekiwań interesariuszy. Przyszłością jest znaczny wzrost udziału OZE w produkcji. Dlatego jesteśmy zainteresowani przejęciami w tym obszarze. Prowadzimy rozmowy z kilkoma podmiotami, rozglądamy się za kolejnymi – mówi Wojciech Dąbrowski.
Akwizycje planowane są też w ciepłownictwie, w którym PGE już dziś jest liderem.
- Jesteśmy zainteresowani przejęciami, szczególnie tam, gdzie już wytwarzamy energię. Mam nadzieję, że niebawem to sfinalizujemy – zapowiada Wojciech Dąbrowski.
Sceptycznie wybrzmiały natomiast słowa prezesa PGE odnoszące się do atomu.
- Wielkość tej inwestycji będzie przekraczała nasze możliwości finansowe. My, jako PGE, nie udźwigniemy tej budowy. W sprawie tej elektrowni musi zapaść decyzja polityczna, a takiej decyzji na razie nie ma – zauważa Wojciech Dąbrowski.
Dopytywany o możliwość dokapitalizowania Polskiej Grupy Górniczej, prezes PGE zaprzeczył.
Popyt na węgiel spadnie
W raporcie Tauronu też znalazła się analiza wpływu epidemii na działalność firmy. Poza uwagami podobnymi do tych, płynących z PGE, Tauron zauważa, że sytuacja może powodować obniżenie zapotrzebowania na węgiel kamienny. Dla Tauronu to ważne, ponieważ ma w grupie kopalnie węgla kamiennego.
Wyniki Tauronu za 2019 r. też znalazły się pod presją odpisów. Dotyczyły segmentu wydobycie i wytwarzanie, a wyniosły łącznie 1,03 mld zł.
O ile PGE planuje przejęcia, o tyle Tauron, przyciśnięty zadłużeniem planuje sprzedawać aktywa, m.in. ciepłownicze.
- Trwa badanie naszych aktywów. Nie dostrzegamy ryzyka dla procesu sprzedaży – twierdzi Marek Wadowski, wiceprezes Tauronu.