„To sygnał tylko dla jednostek rynku mocy, by w tych godzinach zrealizowały swoje obowiązki mocowe. Ogłoszenie okresu zagrożenia nie ma wpływu na odbiorców energii elektrycznej, chyba że uczestniczą w rynku mocy jako jednostki redukcji zapotrzebowania” – czytamy w komunikacie PSE.
Rynek mocy to system kontraktów, w ramach których elektrownie konwencjonalne zobowiązują się wobec operatora, w zamian za stałe wynagrodzenie, do bycia w gotowości do produkowania energii. W razie potrzeby operator może ich wezwać do pracy.
– Okres zagrożenia na rynku mocy oznacza po prostu, że wszyscy, którzy mają kontrakty mocowe, mają się z nich wywiązać. Warto podkreślić, że system jest zbilansowany. Musimy tylko zapełnić rezerwę. Można powiedzieć, że termin „okres zagrożenia” to nieszczęśliwa nazwa – tłumaczy Konrad Purchała, dyrektor Departamentu Zarządzania Systemem w PSE.
Uzupełnienie rezerwy wynika zaś – jak wskazuje PSE – z awarii w elektrowniach oraz niskiej generacji OZE, zwłaszcza w szczycie wieczornym.
