Gobliny i gnomy idą do wojska. Macro-System, pionier dronów lądowych, liczy na kontrakt

Dorota ZawiślińskaDorota Zawiślińska
opublikowano: 2026-09-07 16:24

Rodzinna firma technologiczna Macro-System wyprzedziła czasy, a dziś zbiera owoce. Od 14 lat rozwija własną technologię dronów lądowych, które teraz okazują się niezbędne armii. Podwoiła przychody, zysk zwiększyła dziewięciokrotnie i coraz śmielej rozpycha się w branży obronnej. Krążą wokół niej fundusze inwestycyjne, ale na razie odsyła je z kwitkiem.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- jakie zaawansowane drony lądowe produkuje polska firma rodzinna

- jak ocenia je armia

- dlaczego polski producent bezzałogowców odrzuca oferty inwestycyjne od dużych funduszy

- czym różni się wdrażanie innowacji obronnych w Polsce od tych powstających w Ukrainie

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Działająca na rynku od blisko 42 lat rodzinna firma technologiczna specjalizuje się w projektowaniu i produkcji lądowych dronów. Maro-System, założony przez inżyniera Mieszka Cieplińskiego, a obecnie zarządzany przez jego syna Mateusza Cieplińskiego, rozwija zaawansowane systemy bezzałogowe nie tylko dla branży defence, ale także dla sektora infrastruktury krytycznej i służb mundurowych.

Perspektywiczna współpraca z naukowcami

Warszawska spółka chętnie podejmuje współpracę z ośrodkami naukowymi. Ostatnio podpisała porozumienie z Wojskową Akademią Techniczną (WAT). Wspólnie będą rozwijać nowoczesne technologie dla bezpieczeństwa i obronności.

– Wojskowa Akademia Techniczna to czołowy ośrodek naukowy działający na rzecz polskiej armii. Korzystaliśmy z jej opinii, badań technicznych i analiz naukowych, kiedy w 2005 r. zaproponowaliśmy naszemu wojsku latające drony. Podczas prezentacji na poligonie usłyszeliśmy, że nasz projekt jest bardzo ciekawy, ale nieprzydatny dla armii. Dziś już nikt nie kwestionuje znaczenia dronów dla wojska – mówi Mateusz Ciepliński, prezes Macro-Systemu.

Od ponad 14 lat spółka rozwija technologie dotyczące lądowych pojazdów bezzałogowych. Ich odbiorcami są armie NATO.

– Jesteśmy w gronie światowych firm najdłużej pracujących nad tego typu rozwiązaniami – zaznacza Mateusz Ciepliński.

Macro-System produkuje tzw. uniwersalny nośnik lądowy (UNL) - bezzałogową platformę stanowiącą bazę dla różnych wersji zadaniowych, w tym Goblina, i lądową amunicję krążącą (czyli drony kamikadze na kołach) Gnom, która powstała we współpracy z Wojskowym Instytutem Technicznym Uzbrojenia. Dotychczas firma wyprodukowała kilkadziesiąt ważących 7 kg gnomów - w ubiegłym roku dostarczyła je polskiej armii. Natomiast UNL w wersji logistycznej i medycznej przeszedł testy prowadzone przez Siły Zbrojne RP. Według prezesa pojazd zdał je śpiewająco i uzyskał pozytywną rekomendację do wdrożenia w wojsku. Wersja Goblin ważąca 830 kg jest wyposażona w zdalny moduł uzbrojenia i wspiera żołnierzy w działaniach bojowo-rozpoznawczych. Może działać w zespołach bojowych z czołgami i transporterami opancerzonymi.

– Obecnie powstaje krótka seria goblinów. Równolegle szkolimy operatorów w prowadzeniu pojazdu po trudnych terenach podmokłych i leśnych, a także realizujemy z nimi konkretne scenariusze taktyczne: rozpoznania przeciwnika, wsparcia bojowego, logistyki i ewakuacji medycznej – mówi Mateusz Ciepliński.

Spodziewane zapytanie ofertowe od wojska

Prezes Macro-Systemu twierdzi, że tę technologię wojsko przyjęło entuzjastycznie.

– Żołnierze doceniają praktyczne zastosowanie naszego sprzętu i chcą go używać. Czekamy na zapytanie ofertowe. Kontrakt umożliwi nam dalszy rozwój technologii. Warto, żeby polski przemysł obronny wykorzystywał nie tylko potencjał przedsiębiorstw państwowych, lecz również mniejszych firm prywatnych, które potrafią szybko odpowiadać na potrzeby użytkowników, bo często dysponują dojrzałymi i gotowymi do wdrożenia rozwiązaniami – mówi Mateusz Ciepliński.

Zwraca uwagę, że ponad 80 proc. innowacji obronnych wykorzystywanych w wojnie w Ukrainie pochodzi od małych i średnich firm prywatnych. Są bardziej elastyczne i zwinniejsze od państwowych molochów. Pod względem liczby pracowników Macro-System wciąż mieści się w kategorii MŚP - zatrudnia 100 osób na etatach i 30 współpracowników. 60 proc. fachowców zajmuje się projektami badawczo-rozwojowymi.

– Obecnie trwa rekrutacja. Szukamy inżynierów od konstrukcji, elektroników, programistów i mechaników – mówi Mateusz Ciepliński.

Podkreśla, że cykl życia innowacji obronnych wykorzystywanych na polu walki w Ukrainie wynosi średnio od dwóch do trzech tygodni. Natomiast projekty badawczo-rozwojowe prowadzone przez instytuty naukowe trwają nawet kilka lat. Jego zdaniem rozwijanie technologii obronnych w takim tempie ogranicza zdolność kraju do szybkiego reagowania na wyzwania współczesnego pola walki i utrudnia budowanie przewagi technologicznej.

Nie oznacza to, że nie ma pola do współpracy. Spółka chce również wdrażać technologie WAT w swoich lądowych bezzałogowcach. Wspólnie z uczelnią opracowuje też programy likwidujące luki kompetencyjne w sektorze obronnym.

Macro-System współpracuje także z innymi uczelniami, m.in. Politechniką Warszawską i Politechniką Gdańską. Kooperuje również z Zakładem Automatyki i Urządzeń Pomiarowych AREX z grupy WB Electronics, który dostarcza jej moduły uzbrojenia montowane na lądowych bezzałogowcach.

Przychody i zysk netto mocno w górę

W 2025 r. przychody Macro-Systemu się podwoiły - wyniosły 60 mln zł. Zysk netto - 12 mln zł - był prawie dziewięciokrotnie wyższy niż rok wcześniej. Firma nie ujawnia wartości portfela zamówień, a prezes szacuje bieżącą wartość potencjalnych kontraktów na 80 mln zł.

Większość przychodów generuje współpraca z branżą bezpieczeństwa i defence (w ramach NATO, a także w południowo-wschodniej Azji i Afryce), a resztę kontrakty cywilne. Do wzrostu przychodów przyczyniła się m.in. sprzedaż produkowanych przez spółkę zaawansowanych systemów informatycznych, wykorzystywanych w sektorze bezpieczeństwa i porządku publicznego. Projekty stricte cywilne są jednak również ważne. Firma stworzyła np. pierwszy tzw. system rozgłoszeniowy dla warszawskiego metra i pierwsze parkomaty w stolicy.

– Produkujemy systemy informacji pasażerskiej. Prawie 600 autobusów z całej Polski, m.in. Solarisa, ma nasze tablice świetlne, a 400 pociągów, m.in. Pesy i Newagu, kursuje z naszym wyposażeniem elektronicznym. Realizacja tego typu zamówień pozwala nam finansować rozwój nowych technologii – przyznaje Mateusz Ciepliński.

Prezes informuje, że ponad 80 proc. nakładów na rozwój pojazdów bezzałogowych pochodzi z własnych funduszy. Firma korzystała również z dofinansowania przyznanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Otrzymane wsparcie w wysokości 3 mln zł przeznaczyła na doprowadzenie UNL do wersji produkcyjnej. Czy mogłaby rozwijać się szybciej, wpuszczając zewnętrznego inwestora? Na pewno nie brak jej okazji.

Według prezesa firmą interesują się duże fundusze inwestycyjne - zarówno europejskie, z Polski i Niemiec, jak też ze Stanów Zjednoczonych. Niektóre chętnie zostałyby udziałowcami, inne proponują inwestycje w rozwój produkcji bezzałogowców i tworzenie zagranicznych oddziałów spółki. Macro-System na razie odmawia, choć w przyszłości nie wyklucza utworzenia kilku spółek celowych. Tymczasem jednak prezes woli zachować pełną kontrolę nad firmą i rozwojem jej technologii.

– Nie chcemy rozwadniać naszego wpływu na rozwój spółki pomiędzy kilku właścicieli. Mamy dużą zdolność do przewidywania rozwoju technologii. Wykorzystujemy ją do tworzenia rozwiązań, które znacząco wyprzedzają rynek – wyjaśnia Mateusz Ciepliński.

Okiem eksperta
Polska armia potrzebuje szybszego wdrażania dronów lądowych
Jerzy Michałowski
generał dywizji w stanie spoczynku, były zastępca Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych

Polska armia nie powinna oszczędzać na zakupach pojazdów bezzałogowych i projektach dotyczących robotyki. Są one niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa żołnierzom. W najbliższych dekadach w Polsce będzie ubywać ludzi zdolnych do prowadzenia walk. Podczas ostatniej defilady z okazji Święta Niepodległości Ukrainy można było zaobserwować w Kijowie samodzielnie przemieszczające się drony lądowe, latające i morskie. My jesteśmy pod tym względem mniej zaawansowani - na naszej defiladzie z okazji zwycięskiej Bitwy Warszawskiej i Święta Wojska Polskiego drony lądowe jechały na platformach. Niezbędne wydaje się przyspieszenie pozyskiwania na potrzeby polskiej armii dronów lądowych, w tym kołowych i gąsienicowych. W Polsce tego typu rozwiązania proponuje m.in. Macro-System, Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej oraz konsorcjum składające się z Polskiej Grupy Zbrojeniowej, Wojskowych Zakładów Lotniczych Nr 1 oraz Wojskowych Zakładów Lotniczych Nr 2. Wskazany byłby zakup do kilkunastu jednostek sprzętu przetestowanych przez Inspektorat Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia. Wyposażone w takie bezzałogowce bataliony eksperymentalne mogłyby używać ich w ramach ćwiczeń. Takie działanie pozwala określić rzeczywistą wartość sprzętu. Ponadto współpraca z producentem umożliwia wyeliminowanie ewentualnych niedociągnięć i wprowadzenie rozwiązań satysfakcjonujących końcowego użytkownika. Warto korzystać z produktów rodzimych firm prywatnych i państwowych, właścicieli dokumentacji technicznej, gotowych do współpracy i dalszego rozwoju swoich produktów.