Dariusz Wyrzykowski, współwłaściciel spółki Enplus Aukcje, radzi przedsiębiorcom, zwłaszcza małym i średnim, by dobrze przeanalizowali umowy zawarte z dostawcami energii elektrycznej. W przypadku wielu z nich zmiana dostawcy może przynieść spore oszczędności. Jak zapewnia, nie musi się to wcale wiązać z nadmiarem formalności.

— Na krajowym rynku energii elektrycznej dominuje pięciu największych graczy, ale poza nimi jest jeszcze kilkunastu niezależnych dostawców — przypomina Dariusz Wyrzykowski, który biznes rozwija wspólnie z Marcinem Rdestem i Janem Sawickim.
Prąd z licytacji
Wspólnie stworzyli oni platformę aukcyjną Enplus, do udziału w której zapraszają po jednej stronie sprzedawców, po drugiej odbiorców energii elektrycznej, na razie wyłącznie biznesowych.
— Enplus nie jest standardową wyszukiwarką cen, wskazującą jedynie stawki bazowe. Nasza platforma pokazuje minimalne, najkorzystniejsze oferty, indywidualnie dopasowane do odbiorców. I została wyposażona w funkcję automatycznych licytacji — nasze rozwiązanie techniczne jest oparte na pracy robotów systemowych, które umożliwiają sprzedawcom automatyczneprowadzenie aukcji. Oczywiście, jeśli dostawca woli mieć wgląd w niektóre z nich, np. realizowane z udziałem większych odbiorców, ceny może wpisywać ręcznie, oddając kontrolę nad procesem sprzedaży własnym handlowcom — zaznacza współwłaściciel Enplus Aukcje.
Wartość kontraktu
Jednak główną ideą systemu jest uproszczenie procesu kontraktowania energii i obniżenie kosztów zatrudnienia osób odpowiedzialnych za sprzedaż i obsługę klienta. Chodzi również o większą transparentność procesu sprzedażowego.
— Zdarza się, że sprzedawcy w ofercie eksponują jeden, najatrakcyjniejszy element, ukrywając inne, mniej korzystne.
Chcieliśmy tego uniknąć, dlatego odbiorcom pokazujemy całą wartość kontraktu. Przykładowo, sprzedawca może zaoferować odbiorcy, który zużywa rocznie 10 MWh, cenę 250 zł za MWh. Nie zawsze będzie to jednak oznaczać, że za energię zapłaci on 2,5 tys. zł, bo często dochodzą do tego niechętnie eksponowane opłaty handlowe — wyjaśnia Dariusz Wyrzykowski. Na Enplus ceny są ustalane na podstawie kilku podstawowych informacji udzielanych przez odbiorcę — wolumenu zużywanej energii, wskazanej lokalizacji, w obrębie której energia elektryczna jest pobierana, daty wygaśnięcia umowy z dotychczasowym sprzedawcą, długość okresu wypowiedzenia itp. Licytują sprzedawcy, automatycznie schodząc z ceny do satysfakcjonującego dla nich poziomu, który skłonni są zaakceptować. Spółka ze sprzedawcami rozlicza się w systemie prowizyjnym, dopiero po zawarciu umowy z klientem i po dokonaniu zmiany sprzedawcy. Dzięki temu korzystanie z platformy enpuls.pl jest dla odbiorców całkowicie za darmo.
Indywidualna aukcja
System został dopiero wprowadzony na rynek, ale pierwsze aukcje już zostały przeprowadzone. Obecnie na platformie aktywnych jest czterech niezależnych sprzedawców. Firma prowadzi rozmowy z kolejnymi. Oczywiście nie działa w środowisku pozbawionym konkurencji.
— Na rynku funkcjonują dwa rodzaje platform — porównywarki cenowe i platformy zakupów grupowych. W odróżnieniu od nich, klient może u nas liczyć na indywidualną ofertę, uwzględniającą jego realne zapotrzebowanie na energię elektryczną oraz niskie ceny — zapewnia Dariusz Wyrzykowski.
Dodatkowe zastosowane na Enplus funkcje to: raportowanie, możliwość prezentacji firmy w panelu sprzedawcy, automatyczne kwalifikowanie produktów do zapytań, kontrola procesu po zakończeniu aukcji, możliwość zintegrowania platformy z systemem zewnętrznym (API), możliwość prowadzenia aukcji z poziomu urządzeń mobilnych. A kolejny krok w rozwoju spółki? Wprowadzenie podobnego rozwiązanie na rynek handlu gazem. Istnieją spore szanse, że taki system zostanie oddany do użytku jeszcze w tym roku.