Energia słoneczna zasili parafie

Już 130 podkarpackich parafii szykuje grunty pod inwestycje fotowoltaiczne. Liczą na zarobek, ale długa przed nimi droga

Gdyby sympatię do zielonej energii mierzyć liczbami, to na Podkarpaciu biłaby rekordy. Świadczą o tym zapisy w Krajowym Rejestrze Sądowym, który od początku tego roku rejestruje masowo spółki o podobnie brzmiących nazwach. Dla przykładu: Park Energii Słonecznej Parafii Rzymskokatolickiej Matki Bożej Częstochowskiej w Jabłonce sp. z o.o.

CUDZE ŚWIĘCICIE...:
CUDZE ŚWIĘCICIE...:
Księża regularnie święcą nowe inwestycje, w tym instalacje produkujące zieloną energię. Niewykluczone, że na Podkarpaciu będą w przyszłości masowo święcić własne panele słoneczne. Do inwestycji szykuje się już 130 parafii.
TOMASZ WASZCZUK

Takich spółek jest już 130 i różni je tylko nazwa parafii — niemal w 100 proc. z Podkarpacia. Prezesem każdej spółki jest lokalny proboszcz. Najwięcej spółek zarejestrowano w lutym (34) i marcu (27), ale spływają kolejne wnioski — w lipcu pojawiło się jeszcze osiem spółek. Mózgiem interesującego przedsięwzięcia jest Kazimierz Jaworski, polityk, rolnik i były senator, związany m.in. z Prawem i Sprawiedliwością, Solidarną Polską (partia Zbigniewa Ziobry) i Polską Razem (partia Jarosława Gowina). — Tak, uczestniczę w narodzinach każdej z tych spółek. To na razie etap przygotowań i analiz, a potem zobaczymy. Chcemy to zrobić solidnie — wyjaśnia Kazimierz Jaworski.

Oszczędzać i sprzedawać

Kazimierz Jaworski jest prezesem spółki Sieć Parków Energii Słonecznej, z siedzibą w Tyczynie. W radzie nadzorczej zasiada m.in. brat senatora, Czesław Jaworski, który jest proboszczem w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Radymnie. Ta parafia też założyła słoneczną spółkę. Kiedy próbuję skontaktować się z parafialnymi spółkami, często trafiam na numer prowadzący do firmy Kazimierza Jaworskiego.

— Doradzamy parafiom, oferujemy im wsparcie ekspertów. Księża niekoniecznie muszą się znać na energetyce, tymczasem jest to być może sposób na wykorzystanie gruntów nieuprawnych i osiągnięcie oszczędności — tłumaczy Kazimierz Jaworski. Pomysł byłego senatora ma pozwolić parafiom wykorzystać grunty o najniższej klasie (IVa, IVb, V i VI). Parafia często takie grunty ma i mogłaby obłożyć je panelami fotowoltaicznymi, przetwarzającymi energię słoneczną na elektryczną. Moc takich instalacji miałaby sięgać maksymalnie 100-150 kW, co dałoby parafiom możliwość zaspokojenia części własnego zapotrzebowania na prąd, a w niektórych wypadkach — sprzedaży nadwyżki wyprodukowanego prądu do sieci. To ważne, bo — jak podkreśla Kazimierz Jaworski — ludzie z Podkarpacia emigrują, a parafie biednieją. Jeśli chodzi o finansowanie, plan obejmuje pozyskiwanie pieniędzy z zewnątrz. — W grę wchodzą fundusze europejskie, programy nakierowane na prosumentów, być może kredyty. Będziemy aktywnie szukać, ale na razie zajmujemy się głównie uzyskiwaniem pozwoleń. To stosy dokumentów, więc na inwestycje czas przyjdzie dopiero w przyszłym roku — mówi Kazimierz Jaworski.

OKIEM EKSPERTA: Fotowoltaika daje parafiom korzyści

MICHAŁ SKORUPA, kierownik projektu fotowoltaiki w RWE Polska

Faktycznie, od ponad roku obserwujemy wzrost zainteresowania fotowoltaiką ze strony parafii. To dla nich rozwiązanie korzystne ekonomicznie, ponieważ zużywają średnio od 7MWh do 500MWh energii elektrycznej rocznie. Już mikroinstalacja o dowolnej wielkości, ale do 40kW (moc maksymalna), pozwoli zaoszczędzić większość kosztów związanych ze zużyciem energii. Ponadto, jeżeli parafia wyprodukowaną z mikroinstalacji energię będzie wykorzystywać na potrzeby własne, to w świetle nowej ustawy o OZE stanie się prosumentem. Będzie mogła korzystać z dodatkowego systemu upustów na energię pobraną z sieci. Gdyby parafie planowały budowę większych instalacji, o mocy około 100 kW, to takie inwestycje będą większym wyzwaniem. Wiąże się to z koniecznością uzyskania większej liczby pozwoleń, w tym pozwolenia na budowę i zezwoleń środowiskowych, a także z dodatkowymi kosztami, np. związanymi z badaniami geodezyjnymi czy budową infrastruktury. Zaletą większej instalacji są natomiast większe szanse na uzyskanie dofinansowania. Każdy przypadek należy jednak dobrze przeanalizować pod względem stopy zwrotu z inwestycji. Obecnie rekomendowałbym budowę instalacji dostosowanej do potrzeb własnych, czyli do 40 kW, a w przypadku budowy większych farm — powiązanie planu inwestycyjnego z zewnętrznymi źródłami dofinansowania.

Księżom trzeba doradzić

Podkarpacie uchodzi za najlepiej nasłoneczniony region w Polsce, a także najbardziej religijny. Podkarpacki portal Nowiny24 podał w styczniu dane, według których diecezje rzeszowska, tarnowska i przemyska przodują w krajupod względem liczby mieszkańców regularnie chodzących do kościoła. Kazimierz Jaworski uważa, że to ważny czynnik inwestycyjny.

— Kościół odgrywa w tym rejonie tradycyjnie ważną rolę przy inwestycjach. 25 lat temu chodziło o telefonizację, dziś o place, drogi czy parkingi. Księża są tu naturalnymi liderami rozwoju — uważa Kazimierz Jaworski. W praktyce wygląda to rozmaicie. W sprawie inwestycji fotowoltaicznych skontaktowaliśmy się z wieloma podkarpackimi parafiami, ale odpowiedź uzyskaliśmy tylko w trzech.

— Mamy od diecezji zakaz rozmawiania na ten temat — powiedział pierwszy proboszcz. — Na razie wydzierżawiłem grunt, bo akurat parafia nie miała ziemi odpowiedniej klasy. Liczę na korzyści finansowe ze sprzedaży prądu, ale szczegółów nie znam. My tylko uczestniczymy w projekcie, którym zawiaduje senator — oświadczył drugi z proboszczów, który nie był nawet świadom, że sprawuje funkcję prezesa parafialnej spółki słonecznej. Najwięcej światła na inwestycję rzucił proboszcz z Podlasia, czyli z jedynej pozapodkarpackiej parafii zaangażowanej w projekt. — Ostatnio urząd marszałkowski odmówił nam dotacji na inwestycję fotowoltaiczną, ale odwołujemy się. Rozważamy też wystartowanie w kolejnym konkursie na dofinansowanie. Inwestycję szacujemy na około 1 mln zł, z czego dofinansowanie powinno stanowić 850 tys. zł. Możliwość sprzedawania energii z takiej instalacji stanowiłaby dobre zabezpieczenie finansowe dla parafii — tłumaczy podlaski proboszcz. Odrzucenie wniosku nie zmniejszyło na razie jego entuzjazmu, na dodatek zaraził nim parę innych podlaskich parafii, które też podobno szykują wniosek o dotację.

Jaworzno przetarło szlak

Parafie już od dawna interesują się odnawialnymi źródłami energii. Najgłośniejszą inwestycją była instalacja paneli fotowoltaicznych na dachu Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Jaworznie. Panele działają już od 2011 r., kosztowały 1,1 mln zł, a powstały przy wsparciu finansowym Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. — Inwestycja spełnia nasze oczekiwania. Budujemy teraz plebanię, która ma być budynkiem pasywnym [czyli prawie niezużywającym energii — red.] — mówi ks. prob. Józef Lenda z Jaworzna. O kolejnych kościelnych projektach jednak wiele nie słychać. Miała na nie nadzieję firma Opa-Labor, która pracowała przy inwestycji w Jaworznie. Wystąpiła nawet na konferencji w trakcie targów Sakralia. — Księża się z nami potem kontaktowali, ale nie zdecydowali się na inwestycje — mówi Jan Harazin, inżynier z Opa- Laboru. Wygląda jednak na to, że fala dopiero nadciąga.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane