Energia z Bałtyku szansą dla gospodarki

Partnerem publikacji jest ORLEN NEPTUN
opublikowano: 2023-10-13 15:12

Za kilka lat ruszą pierwsze farmy wiatrowe na Bałtyku. To bardzo ważny element przestawiania polskiej gospodarki na zielone tory.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Morskie farmy wiatrowe będą w niedalekiej przyszłości jednym z istotniejszych elementów polskiego systemu energetycznego. Pierwsze instalacje powinny zacząć działać już za kilka lat, a rozwój tego sektora będzie miał pozytywny wpływ na branżę energetyczną, cały polski biznes i rynek pracy. Na razie czeka nas jednak sporo wyzwań, jeśli chodzi o inwestycje, legislację czy zapewnienie bezpieczeństwa instalacjom, które wejdą w skład infrastruktury krytycznej – mówili uczestnicy panelu „Bezpieczna przyszłość energetyczna Polski – energia z morza”, który odbył się w Szczecinie podczas Bałtyckiego Kongresu Bezpieczeństwa Infrastruktury Krytycznej i Farm Wiatrowych.

Pierwsze wiatraki na morzu powinny zacząć dostarczać energię już w 2026 r. W okolicach ławicy słupskiej, w ramach projektu Baltic Power, buduje je Orlen razem z kanadyjskim partnerem Northland Power. Na początku października koncern uzyskał ostateczną decyzję ministra infrastruktury o przyznaniu pięciu koncesji na budowę kolejnych farm wiatrowych na morzu (cztery na wysokości Kołobrzegu oraz jedna w okolicach Słupska). Za ich realizację odpowiada spółka Orlen Neptun, która obecnie buduje także pierwszy w Polsce terminal instalacyjny morskich farm wiatrowych. Inwestycja powstaje w porcie Świnoujście i po zakończeniu prac w 2025 r. będzie jednym z najnowocześniejszych terminali w Europie.

Farma Baltic Power będzie wytwarzać energię elektryczną odpowiadającą 4 tys. GW, czyli około 3 proc. obecnej produkcji energii elektrycznej w Polsce.

– Offshore wind to źródła wpływające na bezpieczeństwo krajowego systemu energetycznego i pretendujące do miana bardzo ważnych elementów infrastruktury krytycznej – mówił Karol Lewandowski, ekspert w dziale techniczno-technologicznym Orlen Neptun.

Istotny element sektora energetycznego

Potencjał rozwoju morskiej energetyki wiatrowej jest bardzo duży, na co wskazuje Zenon Kozłowski, zastępca dyrektora Urzędu Morskiego w Szczecinie, który ma coraz więcej pracy związanej z tym projektem.

Karol Lewandowski
ekspert w dziale techniczno-technologicznym Orlen Neptun

Infrastruktura krytyczna. Offshore wind to źródło wpływające na bezpieczeństwo krajowego systemu energetycznego, które już niebawem może stanowić ważny element kluczowej infrastruktury krytycznej.

– Uczestniczymy w całym procesie administracyjnym związanym z budową farm wiatrowych na morzu. Dyrektor Urzędu Morskiego wydaje obecnie siedem decyzji w tej sprawie, a różnego rodzaju uzgodnień jest jeszcze więcej. Obecnie mamy lokalizację dla farm wiatrowych na morzu o łącznej mocy 15 GW, ale już dyskutujemy o możliwości jej rozszerzenia. Zastanawiamy się też nad modernizacją planu zagospodarowania obszarów morskich – mówił Zenon Kozłowski.

Jego zdaniem na polskich obszarach morskich można wybudować farmy wiatrowe o mocy nawet 30–33 GW. To bardzo dużo w stosunku do potrzeb krajowego systemu energetycznego.

Zdaniem Jagny Kubańskiej-Łyczakowskiej, dyrektor ds. public affairs w duńskiej firmie Vestas Wind Systems specjalizującej się w sprzedaży, instalacji i serwisie turbin wiatrowych, budowa farm wiatrowych to ogromne wyzwanie.

– Wzrost zapotrzebowania na tę technologię widzimy nie tylko w Polsce, lecz również w pozostałych krajach europejskich i w innych częściach świata. Nie mamy jeszcze stworzonego do końca łańcucha dostaw dla offshore. To olbrzymie inwestycje rzędu setek milionów euro. Właśnie podjęliśmy decyzję o ulokowaniu jednego z naszych zakładów w Szczecinie – podkreśliła Jagna Kubańska-Łyczakowska.

Jagna Kubańska-Łyczakowska
dyrektor ds. public affairs w Vestas Wind Systems

Szansa na nowe miejsca pracy. Na każde miejsce pracy, które stworzymy w fabryce, przypadają trzy miejsca pracy w firmach, które z nami współpracują.

Jej zdaniem, żeby projekt się rozwijał, potrzebne są przede wszystkim transparentność i jasna strategia, aby było wiadomo, co wydarzy się w branży za 10–15 lat.

– Kilka tygodni temu mieliśmy aukcję w Wielkiej Brytanii, nie wystartował w niej żaden deweloper offshore, ponieważ nie było to opłacalne. Firmy uznały, że inwestowanie środków w tym kraju nie ma uzasadnienia ekonomicznego – mówiła ekspertka.

– To ogromne wyzwanie dla nas, a także dla naszych poddostawców, którzy będą musieli przeskalować swoją działalność, żeby dokonać inwestycji. A te są możliwe tylko wtedy, gdy na horyzoncie pojawiają się nowe projekty, przewidywalne czasowo. Dla nas ważne jest, byśmy mogli np. zabezpieczyć z wyprzedzeniem statki instalacyjne, infrastrukturę portową i wiele innych elementów procesu inwestycyjnego – dodała.

Duńska firma ma znaczne doświadczenie działalności w Polsce, ale w nieco innym obszarze.

– Jako Vestas w Polsce stawialiśmy dotychczas tylko turbiny na lądzie – do tego projektu pozyskaliśmy już ok. 400 dostawców. W ostatniej dekadzie wydaliśmy 6,6 mld zł dla polskich dostawców, a w 2022 r. – gdy na lądzie instalowało się mniej turbin ze względu na ustawę odległościową – 1,4 mld zł. To olbrzymia liczba zaangażowanych firm, ogromna liczba miejsc pracy, to sektor, którego jeszcze nie doceniamy i nie zdajemy sobie sprawy, jakie znaczenie morska energetyka wiatrowa będzie miała dla miast, regionów i kraju – podsumowała Jagna Kubańska-Łyczakowska.

Zenon Kozłowski
zastępca dyrektora Urzędu Morskiego w Szczecinie

Przepisy muszą nadążać. W ciągu ostatnich trzech lat kwestie legislacyjne zostały uregulowane. Tylko po stronie inwestorów zauważamy przyspieszenie projektów.

Czy zdążymy na czas?

Na szczęście w Polsce strategia jest dosyć jasna, a terminy pierwszych realizacji nie powinny być zagrożone.

– Orlen rozpoczął już formalnie etap budowy. Posiada wszystkie pozwolenia na budowę i zabezpieczony łańcuch dostaw. W przyszłym roku rozpocznie budowę fundamentów turbin farmy Baltic Power i zakończy ją w 2026 roku. Branża musi jednak przygotować się na to, że projektów będzie przybywać i będą one realizowane jednocześnie. Budowa każdej farmy to duża liczba turbin, fundamentów, okablowania, a także floty instalacyjnej, której dostępność w Europie oraz w innych częściach świata jest obecnie znacznym wyzwaniem. Te statki są kontraktowane często na kilka lat do przodu – stwierdził Karol Lewandowski.

Jagna Kubańska-Łyczakowska nie widzi większych zagrożeń, jeśli chodzi o budowę pierwszych instalacji i postawienie wiatraków w latach 2025–2026.

Optymizm studził nieco Zenon Kozłowski.

– Prace przygotowawcze są długotrwałe i to nie jest tylko specyfika polska. Trzeba zacząć od analiz środowiskowych, potem przeprowadzić analizy ekonomiczne, przejść przez etap konsultacji, np. z marynarką wojenną czy strażą graniczną, administracją morską itd., potem uzyskać niezbędne zgody. Patrząc na dokumenty, które do nas trafiają, nie jestem optymistą. Nie widzę dokumentów do zatwierdzenia, które powinni nam przekazać deweloperzy. Jeśli mamy wydać siedem ważnych decyzji w najbliższym czasie, dokumenty muszą do nas trafić jak najszybciej. Z mojego punktu widzenia te terminy mogą być zagrożone – ostrzegał przedstawiciel Urzędu Morskiego w Szczecinie.

Wskazał na jeszcze jedno potencjalne zagrożenie, czyli tworzenie portów serwisowych dla morskich instalacji wiatrowych.

– Orlen buduje taki port instalacyjny w Świnoujściu i nie widzę większego zagrożenia dla tej realizacji, bo wszystko powstaje zgodnie z planami. Ale co z resztą? Wszyscy deweloperzy mówią o budowie portów serwisowych, ale do administracji morskiej w tej sprawie się nie zgłaszają – mówił Zenon Kozłowski.

Wyzwania legislacyjne

Czy zatem polskie regulacje dotyczące budowy offshore nadążają za ambitnymi planami biznesowymi?

Z tym – zdaniem uczestników dyskusji – nie jest źle.

– W ciągu ostatnich trzech lat kwestie legislacyjne zostały uregulowane. Deweloperzy mają jasną ścieżkę inwestycyjną, wiedzą, jakie decyzje powinni uzyskać, łącznie z rozporządzeniami ministra infrastruktury, ministra obrony narodowej czy ministra spraw wewnętrznych. Tylko po stronie inwestorów zauważamy przyspieszenie projektów. Na dziś trudno byłoby coś poprawić, choć być może, gdy przejdziemy kilka procesów wydawania decyzji, będziemy wiedzieć więcej i zastanawiać się, co ewentualnie w legislacji należałoby usprawnić – mówił Zenon Kozłowski.

Karol Lewandowski podkreślił, że proces znormalizowała ustawa offshore, a także przyjęcie planu zagospodarowania obszarów morskich. Przyznał też jednak, że poruszanie się w gąszczu przepisów nie jest łatwe ze względu na złożoność projektu morskich farm wiatrowych.

– Regulacje związane z morzem przenikają się z tymi dotyczącymi rynku energii. Widzimy pewne kwestie do doregulowania, np. te związane z infrastrukturą krytyczną, bo ze względu na moc i znaczenie dla gospodarki morskie farmy wiatrowe otrzymają najprawdopodobniej status infrastruktury krytycznej. W kontekście ochrony tej infrastruktury, współpracy ze strażą graniczną, marynarką wojenną, siłami zbrojnymi pojawiają się kolejne kwestie do doregulowania – wyliczał przedstawiciel Orlen Neptun.

Jagna Kubańska-Łyczakowska wskazała na jeszcze jeden ważny element regulacyjny.

– Kolejne fazy projektów realizowanych po latach 2025–2026 będą się już dokonywać na innych zasadach. Wówczas odbędzie się aukcja. Istotne jest, żeby uczyć się na błędach innych krajów, gdzie aukcje się nie powiodły, np. w Wielkiej Brytanii. Żeby Polska była dobrym rynkiem do inwestowania w morską energetykę wiatrową, aukcje muszą być przeprowadzone w mądry i bezpieczny sposób – podkreśliła.

Element zielonej transformacji

Kolejnym punktem dyskusji były ekologiczne aspekty morskiej energetyki wiatrowej.

– Biorąc pod uwagę strukturę wytwarzania energii w Polsce, morska energia wiatrowa, czyli offshore wind, może znaczyć bardzo dużo w całym miksie energetycznym. Zmierzamy w stronę neutralności emisyjnej. Co ważne, ten kierunek ma społeczny konsensus, nikt nie kwestionuje budowy morskich farm wiatrowych od strony ekologicznej zasadności – podkreślił Karol Lewandowski.

Dodał, że gdy powstaną już wszystkie planowane farmy wiatrowe, zarówno w ramach tzw. pierwszej i drugiej fazy rozwoju offshore wind w Polsce, wówczas powinny dostarczać do systemu elektroenergetycznego ponad 70 TWh, co – biorąc pod uwagę obecne roczne zapotrzebowanie na energię w naszym kraju – stanowi bardzo duży udział. Nie należy jednak zapominać, że to zapotrzebowanie też rośnie – wraz z rozwojem gospodarki.

Zenon Kozłowski zastanawiał się, jak rozwiązać problem z nadprodukcją energii wiatrowej z morza. Problem z ulokowaniem nadwyżek mocy mieli niedawno Szwedzi w północnej części Bałtyku.

– Pamiętajmy, że Bałtyk to morze, na którym prawie zawsze wieje, więc już teraz trzeba myśleć nad tym, jak gospodarować ewentualnymi nadwyżkami. Polskie sieci energetyczne, zwłaszcza w północnej części kraju, na razie nie są na tyle rozwinięte, by przesłać duże nadwyżki mocy – mówił.

Jego zdaniem dobrym rozwiązaniem byłaby budowa w okolicach farm wiatrowych urządzeń produkujących zielony wodór.

Potwierdził to Karol Lewandowski, według którego zielony wodór dodatkowo zwiększy rentowność morskich farm wiatrowych.

– Aktualnie, na świecie obserwowany jest megatrend związany z wytwarzaniem wodoru w drodze elektrolizy przy wykorzystaniu nadwyżek energii elektrycznej z systemu energetycznego. Takie rozwiązanie jest jednym ze sposobów magazynowania energii, zwłaszcza w systemach, gdzie sieć elektroenergetyczna posiada ograniczenia w przyłączaniu nowych źródeł wytwórczych – mówił Karol Lewandowski.

Najnowocześniejsza światowa technologia

W jakiej technologii będą budowane wiatraki na polskim morzu?

– Do polskich projektów będziemy dostarczać turbiny o mocy 15 MW. Nie ma nowocześniejszej technologii, choć oferowane są już urządzenia o mocy 18 MW – powiedziała Jagna Kubańska-Łyczakowska.

Jej zdaniem instalacje o mocy 15 MW będą standardem przez dłuższy czas.

– 75 proc. dostępnej floty statków miałoby znaczące trudności z transportem większych turbin. Na większe instalacje potrzeba więcej miejsca w porcie, a miejsca też brakuje – mówiła.

Jak dodała, cięższa turbina to większy fundament, który wymaga znaczniejszej głębokości, więc zmniejsza się liczba dostępnych lokalizacji.

– Pamiętajmy też o łańcuchach dostaw. Całkiem niedawno cała branża musiała się dostosować do nowej rzeczywistości, gdy pojawiły się turbiny o mocy 15 MW, zastępując te o mocy 8 MW. Nie jest możliwe, żeby w najbliższym czasie ponownie przejść ten proces – podkreślała.

Rozmiary obecnych turbin i tak są imponujące. Taka o mocy 15 MW swymi rozmiarami dorównuje np. warszawskiemu Pałacowi Kultury i Nauki.

Nowe miejsca pracy

Podczas debaty zastanawiano się też nad wpływem rozwoju morskiej energetyki wiatrowej na lokalną gospodarkę, zwłaszcza na rynek pracy.

– Na każde miejsce pracy, które stworzymy w fabryce, przypadają trzy miejsca pracy we współpracujących z nami firmach. W nowo powstającej fabryce w Szczecinie zamierzamy zatrudnić ok. 600 osób, co przekłada się na ponad 2 tys. miejsc pracy u naszych partnerów zewnętrznych. Dostawcy zagraniczni już szukają w okolicach Szczecina działek, by zbudować zakłady jak najbliżej nas – wyliczała Jagna Kubańska-Łyczakowska.

– Kiedy zaczynałam pracę w Vestas, nasz zespół liczył 40 osób, teraz zatrudniamy 700, a w biurze w Szczecinie 350. I nie mówimy tu wcale o pracownikach zaangażowanych w budowę projektu offshore – dodała.

Jak podkreślił Zenon Kozłowski, jeszcze nie ma produkcji, a już mnóstwo osób jest zaangażowanych w przygotowanie systemu: te, które przygotowują analizy, opracowują je naukowo, zatwierdzają, przeprowadzają badania środowiskowe. Trudno nawet oszacować liczbę osób zaangażowanych.

– My też musieliśmy stworzyć dodatkowe etaty, by wydawać decyzje dotyczące offshore – stwierdził zastępca dyrektora Urzędu Morskiego w Szczecinie.

Jak podkreślili uczestnicy dyskusji, po wybudowaniu farm miejsc pracy przybędzie o wiele więcej. Trzeba będzie obsługiwać system eksploatacji, chronić farmy, zbudować nowe porty serwisowe, o które też ktoś będzie musiał dbać i w nich pracować.