Spółka Energobud, Gazela Biznesu z 2009 r., która dziś zajmuje się produkcją m.in. słupów oświetleniowych, wykonawstwem energetycznym i usługami elektroenergetycznymi, jeszcze cztery lata temu stała na krawędzi upadłości.
— Kupowałem firmę, która nie miała żadnych zleceń i nie generowała obrotów. Udało się ją postawić na nogi i dziś działalność opiera się na kilku segmentach. Dzięki temu możemy uchronić się przed kryzysem — mówi Ignacy Chrzanowski, prezes i właściciel Energobudu.
Potwierdzają to liczby. W 2009 r. koszalińska firma zanotowała 1,5 mln zł zysku netto i ponad 12 mln zł przychodów. Plan na ten rok zakłada wzrost sprzedaży do 15 mln zł. To jednak nic w porównaniu z tym, co ma nastąpić w ciągu kilku lat.
— Chcemy bowiem wejść we własny biznes farm wiatrowych, który jest bardzo opłacalny. Zbudujemy elektrownię wiatrową o mocy 60 MW. Doświadczenie w tym segmencie rynku już mamy dzięki zleceniom dla innych firm. Liczę, że po uruchomieniu elektrowni jej dwumiesięczny zysk będzie wysokości dzisiejszych obrotów Energobudu — twierdzi Ignacy Chrzanowski.
Koszt inwestycji jest szacowany na 100-300 mln EUR (409 mln zł-1,22 mld zł).
— Przedsięwzięcie zamierzam sfinansować z pieniędzy własnych, dotacji unijnych i ewentualnie linii kredytowych. Inwestycja powinna zwrócić się w ciągu siedmiu lat — wylicza prezes Energobudu.
Lokalizacja dla przyszłej farmy wiatrowej jest wstępnie wybrana. Władze spółki nie chcą jeszcze jej ujawniać. Wiadomo jedynie, że ma stanąć blisko morza.
— Podpisaliśmy już przedwstępne umowy zakupu ziemi — zapewnia Ignacy Chrzanowski.
