Energopol-Południe podnosi się z kolan

Kamil Zatoński
opublikowano: 11-12-2007, 00:00

Nowe władze spółki muszą lepiej wywiązać się z zadań, którym nie sprostali poprzednicy

Odwołanie prognoz na 2007 r. inwestorzy uznali za ostatni akord złej passy Energopolu-Południe. Od tego czasu kurs systematycznie idzie w górę. Od minimum na poziomie 7,40 zł z 22 listopada akcje podrożały już o 90 proc. Odbicie jest więc efektowne. Co ciekawe — idealnie w dołku akcje kupował Zbigniew Jakubas. Na wspomnianej sesji dokupił on ponad 270 tys. akcji firmy, zwiększając tym samym zaangażowanie z niespełna 23 do ponad 25 proc.

Zmian jest więcej. Główni akcjonariusze — oprócz Zbigniewa Jakubasa jest to NFI Jupiter — stracili cierpliwość do dotychczasowych władz spółki. Najpierw wymieniono zarząd. W ostatni piątek roszady objęły radę nadzorczą. Odwołano z niej m.in. Ryszarda Matkowskiego i Romana Kobylińskiego. W skład rady weszli oni rok temu jako reprezentanci JW Construction — firmy, która (formalnie) miała zostać przejęta przez Energopol. To ostatecznie studzi nadzieje na nawiązania współpracy ze stołecznym deweloperem.

Nowy prezes Jacek Taźbirek to człowiek Zbigniewa Jakubasa. W spółce jako doradca pracuje już od ponad roku. Do tej pory zajmował się projektem na Ukrainie. Głównym jego zadaniem będzie uzyskiwanie zleceń, z czym do tej pory spółka miała wyraźny problem, mimo dobrej koniunktury. W tym roku do rzadkości należały umowy o wartości powyżej 5 mln zł, choć po emisji Energopol ma już tyle gotówki, by obsłużyć gwarancje i finansowanie robót na większą skalę. Narastająco po trzech kwartałach przychody firmy są o 4 proc. niższe niż w takim samym okresie ubiegłego roku.

Tymczasem zatrudnienie na koniec września było o ponad jedną trzecią wyższe niż rok temu. Zwiększano je, licząc zapewne na wygrane w przetargach. Tymczasem przy wspomnianym niedostatku nowych kontraktów skutkuje to ponadprzeciętnym wzrostem kosztów. Poprzednie władze firmy za jeden z najważniejszych celów uznały „utrzymanie niskiego współczynnika udziału kosztów zarządzania w przychodach”. Tymczasem w ostatnich trzech kwartałach relacja ta wynosiła 16 proc. wobec 7 proc. w 2006 r. i 4-5 proc. dla spółek z branży o porównywalnej wielkości (m.in. Mostostalu Płock, Budopolu, Naftobudowy, Remaku). Dużo niższy od planowanego jest też wynik EBITDA — tylko 2,2 mln zł po dziewięciu miesiącach (odwołana prognoza zakładała 16,6 mln zł w całym roku). Z kolei zaledwie 1,5 mln zł zysku brutto ze sprzedaży w trzecim kwartale, przy 27,8 mln zł przychodów (marża 5 proc.) sugeruje, że firma ma też problem z odpowiednią kalkulacją budżetów realizowanych kontraktów.

co dalej

Słowa, słowa…

Poprzedni zarząd Energopolu wyróżniał się składaniem śmiałych obietnic. Tymczasem efekty jego posunięć okazywały się dokładnie odwrotne od zapowiedzi, a spółka zasłużenie spadła na dno w hierarchii giełdowych firm budowlanych. Teraz deklaracji też nie brakuje, ale inwestorzy znów muszą się uzbroić się w cierpliwość, bo efekty prac nowych władz przyjdą nie wcześniej, niż za 2-3 kwartały.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu