Energożercy wychodzą z dołka

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2023-04-06 20:00

Dane z niemieckiego przemysłu pokazują, że najbardziej energochłonne sektory po głębokiej recesji zaczęły zwiększać produkcję. Jednocześnie inne branże korzystają na odblokowaniu łańcuchów dostaw i też przyspieszają.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Tworzy się przez to dość niezwykłe zjawisko – ożywienie przemysłowe w warunkach globalnego spowolnienia gospodarczego. Jest tu widoczne podstawowe starcie makroekonomiczne: między podażowym ożywieniem a popytową kontrakcją. To jest jak przeciąganie liny. Ekonomiści różnie obstawiają zwycięzcę w tym starciu. Ja myślę, że będzie to rodzaj remisu.

W lutym produkcja przemysłowa w Niemczech wzrosła o 2 proc. wobec stycznia oraz łącznie o 5,7 proc. wobec grudniowego dołka (dane oczyszczone sezonowo). Całkowity wolumen produkcji był najwyższy od grudnia 2020 roku.

Patrząc na ostatnie dwa miesiące widać dwa zjawiska warte uwagi. Po pierwsze, wyraźnie odbiły branże energochłonne, głównie chemiczna i metalowa. Po drugie, mocno rośnie produkcja w motoryzacji, mimo że europejscy konsumenci doświadczają spadku płac i raczej niechętnie myślą o nowych samochodach. Tutaj działa jednak efekt udrożnienia łańcuchów dostaw. Oba zjawiska mają charakter podażowy, co znaczy, że dotyczą zmian w zdolnościach i kosztach produkcji, a nie w popycie na towary.

Na ożywienie w branżach energochłonnych wypływa przede wszystkim spadek cen gazu. Produkcja w tym segmencie gospodarki obniżyła się w 2022 r. (grudzień do grudnia) aż o 20 proc., znacznie mocniej niż epicentrum pandemii COVID, ponieważ wysokie ceny gazu praktycznie niwelowały opłacalność produkcji. Jednak w tym roku ceny gazu na rynkach hurtowych wyraźnie maleją. Kontrakt na grudzień tego roku staniał w ciągu trzech miesięcy aż o 60 proc. To zaczyna powoli prowadzić do zwiększania produkcji przez fabryki.

Na ożywienie w innych branżach wpływa zaś sytuacja w motoryzacji. Długi ogon niezrealizowanych zamówień zaczyna teraz poruszać się do przodu przez linie produkcyjne, prowadząc do ożywienia w całym łańcuchu dostaw. A w niemieckiej gospodarce motoryzacja waży dwukrotnie więcej (4 proc.) niż średnio w UE (niecałe 2 proc.).

Ożywienie produkcji w motoryzacji postępuje pomimo faktu, że deklarowana w ankietach skłonność konsumentów do kupna samochodu jest niska. Odsetek netto osób, które chcą kupić samochód, wynosi w Niemczech -60 proc. (różnica między tymi, którzy mają taki plan i tymi, którzy go nie mają), a w całej UE -68 proc. W obu przypadkach odsetek jest niższy niż rok temu.

Tutaj widać główne wyzwanie stojące przed niemieckim przemysłem i pewnie całą gospodarką europejską w tym roku. Spadek kosztów i udrożnienie łańcuchów dostaw sprawiają, że firmy mogą produkować więcej – w sensie więcej po akceptowalnych przez odbiorców cenach. Ale czy odbiorcy będą chcieli kupować?

W ostatnich lata popyt na świecie był silny, a podaż ograniczona. Teraz sytuacja zaczyna się odwracać: popyt słabnie w wyniku podwyżek stóp procentowych, ale podaży zaczyna się poprawiać. Normalnie spodziewać by się można, że bezkompromisowe podwyżki stóp zduszą gospodarkę i wepchną ją w recesję. Ale poprawa od strony kosztów produkcji może stanowić poduszkę bezpieczeństwa.