Enron może szybko sprzedać Elektrociepłownię Nowa Sarzyna

Agnieszka Berger
opublikowano: 2001-12-10 00:00

Upadek amerykańskiego Enrona, światowego potentata w obrocie energią, prawdopodobnie przyspieszy sprzedaż jego polskiej spółki — EC Nowa Sarzyna. Według szefa Enron Poland, widać już duże zainteresowanie inwestorów tym projektem.

EC Nowa Sarzyna, o mocy elektrycznej 116 MWe i termicznej — 70 MWt, wybudowana przez Enrona półtora roku temu jako projekt green field, już od dłuższego czasu jest przeznaczona na sprzedaż. Zapewnia o tym Jarek Astramowicz, prezes Enron Poland. Jednocześnie przyznaje, że obecne kłopoty amerykańskiego koncernu mogą przyspieszyć zmianę właściciela polskiej elektrociepłowni.

— Obserwujemy wzmożone zainteresowanie Nową Sarzyną wśród potencjalnych inwestorów. To naturalne — w obecnej sytuacji wszyscy mają nadzieję na uzyskanie korzystnej ceny. Na to jednak, że Enron pozbędzie się elektrociepłowni za półdarmo, nie mają co liczyć — twierdzi Jarek Astramowicz.

Szybką sprzedaż EC przewiduje również jej prezes — Jacek Głowacki.

— Nowa Sarzyna jest jednym z „najczystszych” europejskich aktywów Enrona. Inwestycja była realizowana jako project finance. Biznesplan i finansowanie oparto na długoterminowych umowach zarówno na dostawę gazu do elektrociepłowni, jak i na odbiór jej produktów — energii elektrycznej, pary technologicznej i ciepła. Dlatego sytuacja finansowa spółki jest bardzo przejrzysta, co z pewnością uprości transakcję — wyjaśnia Jacek Głowacki.

Według Jarka Astramowicza, inwestycja rozpoczęta przez Enrona przed trzema laty i zakończona w połowie 2000 r. kosztowała koncern 132 mln USD (541 mln zł). Wartość księgowa Nowej Sarzyny jest bliska tej kwocie. Lwią część wydatków pokryły kredyty bankowe, których spłata zakończy się za 14 lat. Kapitał własny spółki wynosi zaledwie 18,5 mln USD (76 mln zł).

Mimo posiadania długoterminowych kontraktów z dostawcą paliwa — PGNiG, oraz odbiorcami — PSE, pobliskimi zakładami chemicznymi Organika i miastem Nowa Sarzyna, elektrociepłownia na razie nie osiąga zysku. Na początku miała nawet trudności z pokryciem kosztów.

— To dobry projekt, choć może zrealizowany trochę za wcześnie, biorąc pod uwagę niski stopień liberalizacji polskiego rynku energii i gazu — przyznaje Jacek Głowacki.

— Rok obrotowy spółka zamknie wynikiem bliskim zera. Zyski będą za 6-7 lat. Dla porównania, żywotność urządzeń EC sięga 25 lat — dodaje Jarek Astramowicz.

Obaj prezesi spodziewają się, że przejęciem EC będą zainteresowani obecni w Polsce inwestorzy francuscy, niemieccy czy belgijscy.