„Puls Biznesu”: W Ameryce wypada być optymistą, a w Polsce — nadal narzekać?
Leszek Mellibruda, psycholog biznesu: Niektóre zachowania amerykańskie są przeszczepialne. 10 lat temu na pytanie, co słychać, nawet osobom dobrze sytuowanym i na wysokich stanowiskach zdarzało się odpowiadać odruchowo: stara bieda. Dzisiaj wiedzą, że jedną z najważniejszych kompetencji przywódczych jest pozytywne nastawienie.
Ale wciąż są szefowie, którzy gaszą w podwładnych entuzjazm.
Nazywam ich mistrzami asekuracji. Nigdy nie zaryzykują, bo uważają, że mogą na tym stracić. Kiedy proponuje się im spróbowanie czegoś nowego, niezmiennie odpowiadają: już to przerabialiśmy i nie wychodziło, dlaczego tym razem miałoby się udać?
Doświadczenie połączone z przezornością nie chroni przed błędami?
Bez eksperymentów nie ma postępu — w nauce, sztuce czy w rozwoju zawodowym. Ludzie wykazujący się tak zwanym realizmem, który rzekomo świadczy o dojrzałości, częściej niż inni odwiedzają psychiatrów i leczą się z depresji.
Ale bywa, że nie realizujemy dobrych pomysłów, bo paraliżuje nas lęk przed negatywną oceną.
Jeżeli najważniejsze jest dla nas zdanie osób, które w nas nie wierzą, to zapomnijmy o sukcesie.
Na czym polega entuzjazm?
To zasób energii i rodzaj samonapędu. Coś, co powoduje, że nie czujemy się zmęczeni, choć już miesiąc pracujemy nad projektem, a końca nadal nie widać. Psychologia nazywa to zjawisko stanem flow, czyli przepływu albo — lepiej — uskrzydlenia.
Zwątpienie jest zaraźliwe. Entuzjazm też?
Entuzjazm ma źródło w nas, ale też na zewnątrz, czyli w grupie i w ludziach obdarzonych charyzmą. Niektórzy, aby nie poddać się rezygnacji i funkcjonować efektywnie, potrzebują bodźców z otoczenia.
Zdaniem niektórych, nastawienie do życia zależy też od genów.
Nie lekceważę czynników genetycznych, ale uważam, że głównie od człowieka zależy, co zrobi ze sobą i ze swoim życiem. Dla mnie entuzjazm to także rodzaj samodyscypliny. Własnymi emocjami, tak jak wszystkim, trzeba zarządzać. Nie bez powodu mówimy: nie poddawaj się zwątpieniu. Choć ogarniają nas złe myśli, trzeba szukać wokół tego, co może nas podbudować i wzmocnić.
Warto więc było podejmować noworoczne postanowienia?
Tak. Nawet jeśli ich nie zrealizujemy. Są wyrazem wiary — nie tylko w siebie, ale też w swoją przyszłość. Ta wiara odróżnia człowieka tryskającego entuzjazmem od tego, który uległ zwątpieniu.
A co pan sobie postanowił ponad miesiąc temu?
Będę pamiętał o tym, by nie zanurzyć się całkowicie w codzienności. Bo życie to nie tylko praca, lecz także odpoczynek, pasja, refleksja i świętowanie.
Leszek Mellibruda
Psycholog biznesu, trener, doradca zarządów i menedżerów w zakresie budowy strategii rozwoju firmy. Przez ostatnie osiem lat odpowiadał za wprowadzanie do sektora publicznego rozwiązań z dziedziny zarządzania, które sprawdziły się w biznesie. Autor kilkudziesięciu publikacji naukowych.
