ERP ma na siebie zarabiać

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 2009-04-23 00:00

Przedsiębiorcy mają

już dość technicznego

żargonu, skomplikowanych

skrótów i technologicznych

mód. Chcą konkretów.

I je dostają.

Mieliśmy w informatyce dla przedsiębiorstw czas SOA (Service Oriented Architecture — architektura zorientowana na usługi) i SaaS (Software as a Service — program jako usługa). Teraz jest czas ROI. I to te trzy litery rządzą dziś rynkiem oprogramowania dla biznesu.

— Zauważalna tendencja na rynku ERP to zwiększenie popytu na specyficzne rozwiązania modułowe, ukierunkowane na rozwiązanie konkretnego problemu, o funkcjonalności ograniczonej do obsługi jednego, najwyżej kilku procesów biznesowych i przynoszące bardzo szybko zwrot z inwestycji — przyznaje Andrzej Amanowicz, dyrektor konsultingu sprzedaży aplikacji Oracle w Polsce i krajach bałtyckich.

Przedsiębiorcy nie interesują się już wielkimi wdrożeniami, które zwrócą się za parę lat. Chcą rozwiązań na teraz.

— Firmy nie chcą czekać na wyniki inwestycji w system informatyczny. Oczekują konkretnych rezultatów zdecydowanie szybciej niż dotąd, nierzadko bez prowadzenia bardzo szczegółowych analiz swoich potrzeb. To wymusza na dostawcach konieczność wprowadzania mechanizmów upraszczających wdrażanie systemów — zauważa Tomasz Rutkowski z Comarchu.

Przedsiębiorcy chcą, żeby system doprowadził do obniżenia zapasów, zwiększył skuteczność kampanii marketingowych czy obniżył koszty produkcji. Liczą się konkrety, a nie obietnice.

Czas goni nas

Być może przy kompleksowym wdrożeniu systemu informatycznego największym problemem nie są nawet pieniądze, które trzeba na nie wydać, ale czas, jaki należy na to poświęcić. Trudno sobie wyobrazić, żeby w trudnej sytuacji gospodarczej zarząd firmy zamiast kierowaniem nią zajmował się głównie wprowadzaniem ERP czy CRM. A tak do niedawna bywało.

— Użytkownicy oczekują przede wszystkim sprawnego wdrożenia i szybkiego efektu finansowego. Wybór doświadczonego dostawcy, rzetelne określenie wymagań i realny, podzielony na etapy harmonogram wdrożenia pozwalają klientowi szybko osiągnąć pierwsze rezultaty — przekonuje Bogusław Tober z Asseco Business Solutions.

Spółka 7milowy oferuje nawet dostęp do funkcji systemu SAP (jest predefiniowany i hostingowany na serwerach 7milowego) w miesiąc. Nie jest to tzw. pełne wdrożenie, ale technologia jest interesująca i wystarczająca dla spółek średniej wielkości. Zresztą, także w systemach dla dużych firm są zmiany.

— Dziś bardziej niż kiedykolwiek systemy muszą przynosić szybki zwrot z inwestycji. Czas wdrożenia się skrócił, a dla nowych rozwiązań SAP tradycyjne upgrade’y zastąpiono prostymi w obsłudze pakietami, które użytkownicy instalują sami, zależnie od potrzeb — mówi Arkadiusz Sikora, dyrektor operacyjny w SAP.

SOA i procesy

Jeśli chodzi o samo wdrożenie, to wciąż najważniejsza jest architektura zorientowana na usługi.

— Dzięki niej można osiągnąć większą elastyczność systemów i łatwość integracji. Różnica między systemami tradycyjnymi, a opracowanymi w technologii SOA jest taka, jak między jakością obrazu w telewizorze CRT kineskopowym a tą w najnowszych 200-hercowych telewizorach LCD HD. Dla użytkowników to ogromny skok jakościowy. Ale stworzenie systemu w 100 procentach w SOA to spore wyzwanie, dlatego większość dostawców zdecydowała się na opracowanie tylko fragmentów swoich aplikacji w tej technologii — informuje Marcin Sokołowski, senior marketing manager w Epicor Software Poland.

Popularne stało się oferowanie oprogramowania z płaceniem przez użytkownika ryczałtu za wykorzystane zasoby.

— W Polsce w tym modelu popularne są raczej aplikacje dla małych firm i np. systemy klasy CRM — mówi Marcin Sokołowski.

W tym modelu oprogramowanie jest na serwerach firmy zewnętrznej. Klient płaci tylko za licencję za możliwość korzystania z systemu. Dotąd spółki podchodziły do tego z pewną rezerwą, bo wolały mieć własne oprogramowanie, ale kryzys każe szukać oszczędności, więc przekonują się do takiego rozwiązania.

Mobilne systemy

Wyraźnie też stawia się na mobilność systemu, który ma być dostępny za pomocą internetu i urządzeń komórkowych. Aplikacje, które pozwalają na dostęp do funkcji systemu za pomocą PDA czy smartphone’ów, już wprowadziły albo wprowadzają najważniejsi gracze na rynku, m.in. SAP, Comarch, Epicore Software.

— Gdy telefon komórkowy, a raczej mobilny terminal, staje się podstawowym urządzeniem komunikacyjnym, ważniejszym od telefonu stacjonarnego, biurkowego PC czy laptopa, użytkownik oczekuje dostępu do tych samych aplikacji, których używał na innych urządzeniach — stwierdza Tomasz Rutkowski.

A Bogusław Tober uważa, że ta technologia będzie funkcjonalnym uzupełnieniem systemów ERP.

— Barierą nie jest technologia, ale raczej rozsądne, funkcjonalne przeniesienie systemów do wersji mobilnych. Pozwala to dostawcom systemów ERP na wzbogacenie tradycyjnego portfela produktów, ale wymaga dużego zaangażowania i posiadania odpowiednich zasobów wiedzy i kompetencji, zarówno technologicznych, jak i biznesowych — twierdzi Bogusław Tober.

Systemy biznesowe zaczynają naśladować rozwiązania z sieci. Przykładem może być Epicor 9, nowy system z Epicor Software.

— Rozwiązanie jest opracowane zgodnie z koncepcją Web 2.0, czyli wykorzystuje logikę i mechanizmy, które użytkownicy znają z internetu. Dzięki temu poruszanie się po systemie czy znajdowanie i przetwarzanie informacji nie stwarza problemów i nie wymaga specjalistycznej wiedzy. Na przykład wyszukiwanie informacji w systemie odbywa się za pomocą rozwiązania Enterprise Search, które działa jak wyszukiwarka Google w systemie ERP — mówi Marcin Sokołowski.

Również na Google wzorował swój interfejs SAP. Wszystko po to, żeby ułatwić korzystanie z systemu, zwiększyć korzyści z jego wdrożenia i sprawić, by był bardziej przyjazny.