Erste Bank zamierza wejść do Polski

Austriacy mają chrapkę na przejęcie, ale nie chcą przepłacać. Widać to dobrze na przykładzie Aliora.

Na inwestycyjnej mapie austriackiego Erste Banku Polska stanowi białą plamę i jest powodem wyrzutów sumienia. Po pierwsze, jest jedynym rynkiem w regionie, na którym nie zatknęli jeszcze swojej flagi. Po drugie, działa tu i rozrasta się odwieczny konkurent — Raiffeisen International.

FOT. Bloomberg
Zobacz więcej

FOT. Bloomberg

— W średnim terminie chcemy być obecni w Polsce w sektorze bankowym, ale obecne wyceny, które utrzymują się w granicy od jednokrotności do nawet dwukrotności wyceny księgowej, są dla nas zbyt wysokie, aby myśleć o akwizycji. Chcemy przejąć bank, który dałby nam widoczny udział w sektorze detalicznym — mówi Ingo Bleier, szef bankowości inwestycyjnej Erste Group. Jego zdaniem, choć wyceny polskich banków są wysokie, to jednak mogą być uzasadnione przez niskie koszty ryzyka.

— W Europie mieliśmy do czynienia z wysokimi odpisami wartości złych kredytów. W Polsce ta sytuacja wygląda dobrze i jeżeli taki stan rzeczy się utrzyma, będziemy mogli mówić o uzasadnionych wycenach — wyjaśnia Ingo Bleier. Dla austriackiego banku dwukrotność książki to całkowita abstrakcja. Według nieoficjalnych informacji, gotowi są zapłacić cenę co najwyżej równą wartości księgowej, a najchętniej jeszcze mniej. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ludzie z Erste robili już kwerendę na polskim rynku i kilka tygodniu temu spotkali się z przedstawicielami Aliora. Cena, jaką mieli zaproponować za akcję, była znacząco niższa od emisyjnej. — Austriacy mają problem z wyceną powyżej wartości księgowej, nawet w Polsce.

Erste wyceniane jest poniżej książki i transakcja znacząco powyżej tego mnożnika obniżyłaby wskaźniki wypłacalności banku, co mogłoby zostać negatywnie odebrane przez akcjonariuszy, zwłaszcza w kontekście spłaconej niedawno 1,7 mld EUR pomocy. Trudno sobie też wyobrazić emisję nowych akcji przez Erste poniżej wartości księgowej z przeznaczeniem na przejęcie banku po znacznie wyższym mnożniku — mówi Kamil Stolarski z Espirito Santo Investment Bank. Alior zresztą nie bardzo pasuje do strategii inwestycyjnej Erste, który zazwyczaj

bierze na cel dużych graczy. W Czechach jest bankiem numer jeden, kontrolując za pośrednictwem Ceskiej Sporitelnej 17,3 proc. rynku. Do Erste należą Slovenska Sporitelna w sąsiedniej Słowacji (również rynkowy lider z udziałami 20,7 proc.) oraz BRC w Rumunii — pierwszy na podium z 19,3 proc. udziałów w aktywach sektora.

Na Węgrzech Erste jest numerem dwa (8,7 proc.), a w Chorwacji numerem trzy (14,7 proc.). Alior raczej nie pasuje do tej układanki. Bardziej BGŻ — zarówno ze względu na wielkość aktywów (36,7 mld zł vs 23 mld zł), ale również na niższą wycenę. — Wydaje się, że kupno tańszego BGŻ, do którego potem można dokupić jakieś aktywa, mogłoby być bardziej atrakcyjne niż inwestycja w drogiego Aliora — mówi Kamil Stolarski.

Grupa Erste jest jednym z największych graczy bankowych w Europie Środkowej, Południowej i Wschodniej, zajmującym czwarte miejsce ex aequo z Raiffeisenem. Austriacka grupa w ostatnich latach nie mogła brać udziału w licytacjach, do jakich dochodziło na polskim rynku. To konsekwencja problemów, które ujawniły się po wybuchu kryzysu finansowego. Bank został zmuszony do sięgnięcia po ratunkowy kapitał. W III kwartale całość pomocy została spłacona (1,7 mld EUR, z czego 1,2 mld EUR to pieniądze publiczne).

W ciągu trzech kwartałów tego roku grupa Erste zarobiła 430 mln EUR, wobec 597 mln EUR przed rokiem. Wartość aktywów wynosi 209 mld EUR (dla porównania, aktywa PKO BP to mniej niż 60 mld EUR). Bank wyceniany jest na 0,91 wartość księgowa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Erste Bank zamierza wejść do Polski