ESA chce więcej Polski w kosmosie

  • Marta Bellon
opublikowano: 02-06-2015, 00:00

Europejska Agencja Kosmiczna apeluje do Polaków, by inwestowali w pogłębienie współpracy nauki i biznesu.

Polski przemysł i sektor kosmiczny stać na więcej — przekonuje Europejska Agencja Kosmiczna (ESA). Jest zadowolona z efektów współpracy z Polską — swoim krajem członkowskim od 2012 r. Dobremu partnerowi warto pomagać, dlatego proponuje wydłużenie do 2019 r. dla naszego kraju tzw. okresu przejściowego, który według pierwotnych ustaleń miał zakończyć się w 2017 r.

To czas, w którym polskie firmy mogą brać udział w dedykowanych im programach, sięgać po dotacje na realizację projektów na rzecz europejskiej agencji, brać udział w organizowanych przez nią szkoleniach i korzystać ze specjalistycznych laboratoriów badawczych.

Polska myśl na komecie

Polska brała udział w kilku najbardziej innowacyjnych projektach realizowanych przez ESA w ostatnich latach, np. w misji Rosetta. W listopadzie ubiegłego roku lądownik będący częścią sondy Rosetta wylądował na komecie 67/P Czuriumow- Gierasimienko. Celem misji jest badanie właściwości tych obiektów, a wiedza o nich ma z kolei ułatwić zrozumienie procesu powstawania Układu Słonecznego.

— Dostarczyliście nam specjalistycznej wiedzy. Co tylko potwierdza, że powinniście przyciągać najlepsze talenty i oferować im udział w najlepszych projektach — mówi wczoraj Jean Jacques Dordain, dyrektor generalny ESA.

Polacy stworzyli jeden z instrumentów badawczych, umożliwiający przeprowadzenie badań termalnych powierzchni komety, w które wyposażony był lądownik Philae wysłany w kosmos wraz z Rosettą w 2004 r.

Burzmy mury

Sukces tych i innych misji agencji jest zawsze sukcesem wielu podmiotów i niemal wszystkich krajów członkowskich. Dlatego na wczorajszym spotkaniu w Warszawie przedstawiciele ESA i współpracujących z nią instytucji podkreślali, jak ważne jest zniesienie barier pomiędzy przemysłem a światem nauki, inwestycjami prywatnymi i publicznymi oraz włączanie w rozwój sektora kosmicznego przedsiębiorców, działających w branżach bliskich kosmicznej, takich jak lotnicza czy technologii satelitarnych.

— Musimy zburzyć wszystkie te mury i stworzyć większy efekt synergii naszego działania — podkreślał Jean Jacques Dordain. Przedstawiciele polskiego rządu i instytucji zaangażowanych w rozwój sektora kosmicznego w Polsce usłyszeli wczoraj od swoich europejskich kolegów całą listę rekomendacji — działań, które powinna podjąć Polska, by być jeszcze lepszym partnerem dla ESA i by z efektów tej współpracy mogła czerpać cała gospodarka.

Polska musi upewnić się, że tworzy spójną politykę obejmującą innowacje, wiedzę, usługi, kłaść nacisk na współpracę na poziomie Europejskiej Agencji Kosmicznej, przemysłu i społeczności naukowej.

Dobra wiadomość dla MSP

W najbliższej przyszłości ESA chce stworzyć konsorcjum, które będzie korzystało z głównychosiągnięć dwóch kluczowych programów realizowanych przez agencję: Galileo i Kopernik.

— To dobra wiadomość dla biznesu, w tym także sektora MSP, i młodzieży. Jeżeli chcemy osiągnąć sukces, potrzebujemy strategicznego partnerstwa pomiędzy agencją, jej członkami i instytucjami europejskimi. Nieważne, jak duży jest kraj członkowski — nie może zostać pozostawiony sam. Wierzymy, że Polska będzie odgrywała kluczową rolę w tym partnerstwie. Gdy współpracujemy, potrafimy lepiej wydawać fundusze i dostarczamy konkretnych efektów — podkreślał Daniel Calleja y Crespo, dyrektor generalny Wydziału ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości i MSP Komisji Europejskiej.

Polscy przedsiębiorcy, którzy już mieli okazję współpracować z ESA zapewniają, że chcą mierzyć wysoko, nie tylko w sensie kosmicznym. Jedną z takich firm jest IT TI prof. Witolda Hołubowicza, która w ciągu 2,5-letniego członkostwa Polski w ESA realizowała 6 projektów, a negocjuje 7. Tym razem w otwartym przetargu, czyli takim, który nie jest adresowany wyłącznie do polskich podmiotów.

— Bardzo cenimy sobie odbywający się transfer technologii, który jest niemal wymuszany przez ESA. Agencja ma niezwykle pragmatyczne podejście i to jest to, czego oczekiwaliśmy. Ale celem naszej firmy jest bycie konkurencyjnym na otwartym rynku — także poza Europą. Chcemy, by postrzegano nas nie tylko jako europejskiego gracza — mówi Witold Hołubowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu