
W marcu 2019 roku samolot lecący do Nairobi rozbił się zaledwie sześć minut po starcie ze stolicy Etiopii, Addis Abeby. W wypadku zginęło 157 osób, wszyscy członkowie załogi oraz pasażerowie. Pięć miesięcy wcześniej do podobnego zdarzenia z użyciem tego samego modelu doszło w Indonezji.
Wypadki ujawniły problemy techniczne występujące w 737 MAX. Uziemiono wszystkie maszyny użytkowane na całym świecie, co kosztowało Boeinga około 20 mld USD oraz wywołało sprawy sądowe, które ujawniły niedociągnięcia w procesie certyfikacji.
Mimo zapewnień producenta samolotów o bezpieczeństwie maszyn, nie wszyscy są zadowoleni z decyzji o wznowieniu lotów 737 MAX. Cześć krewnych osób, które zginęły w wypadkach, wyraziło rozgniewanie decyzją Ethiopian Airlines.
– Nigdy nie polecę MAX-em i na pewno, jeśli znajdę się w nim, to ten lot będzie musiał być odwołany – powiedział Tom Kabau, kenijski prawnik, który stracił w wypadku swojego 29-letniego brata George'a.
Etiopia jest jednym z ostatnich krajów, które przywróciły 737 MAX do użytku. Wcześniej zrobiły to Stany Zjednoczone, Europa, Chiny, Australia, Japonia i Indonezja.
– Poświęciliśmy wystarczająco dużo czasu, aby zmodyfikować maszyny i po ponad 20-miesięcznym procesie napraw nasi piloci, inżynierowie, technicy lotniczy oraz personel pokładowy są pewni bezpieczeństwa floty – powiedział dyrektor generalny Ethiopian Airlines, Tewolde Gebremariam.