Eureko składa pozew przeciw szefowi PZU

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2003-03-28 00:00

Kolejna odsłona sporu Eureko ze Zdzisławem Montkiewiczem, prezesem PZU. Tym razem Eureko tak oburzył wywiad szefa PZU dla „Pulsu Biznesu”, że złożyło przeciw niemu pozew do sądu. Zdzisław Montkiewicz odpiera zarzuty.

„Puls Biznesu”: Czy zna pan treść pozwu, który Eureko złożyło przeciwko Panu?

Zdzisław Montkiewicz: Oczywiście znam jego treść. Chciałbym podkreślić, że intencją mojej wypowiedzi dla „Pulsu Biznesu”, bo tekst pozwu jest oparty na wywiadzie w „PB” z 25 października 2002 r., nie było urażenie kogokolwiek, tylko zrelacjonowanie wyników analiz przeprowadzonych zarówno przez pracowników PZU jak i podmioty zewnętrzne, działające na zlecenie towarzystwa. Moje stanowisko wyraziłem w oparciu o dokumenty, którymi dysponował zarząd PZU i które zaprezentowałem wówczas redakcji „PB”. Jestem bardzo zdziwiony tym pozwem, zwłaszcza, że został sformułowany blisko cztery miesiące po opublikowaniu wywiadu. Szacunek dla sądu wymaga powstrzymania się od dalszych enuncjacji na ten temat na łamach prasy. Liczę na to, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona.

Odnieśmy się jednak do zarzutów. Jeden dotyczy opinii, że Eureko nic nie wniosło do PZU...

— Ten zarzut został sformułowany w znacznej mierze nie na podstawie mojej wypowiedzi, tylko tytułu (Eureko nic nie wniosło do PZU — przyp. red.), który nie odpowiadał temu, co wówczas powiedziałem. Powtarzam — moja wypowiedź była oparta na zaprezentowanych „PB” dokumentach (analizy Biura Rozwoju i Organizacji PZU — przyp. red.)

Kolejny zarzut dotyczy wypowiedzi, że „Eureko finansuje swój rozwój, w tym także inwestycje w pakiet akcji PZU, bazując na kredytach”. Oparłem się w tej sytuacji na dokumentach, cytując niemal dosłownie sformułowanie zawarte w analizie przygotowanej przez firmę zewnętrzną (informacja na temat konsorcjum Eureko przygotowana przez jedną z międzynarodowych firm konsultingowych — przyp. red.).

Trzeci zarzut dotyczy mojego sformułowania: „Padają pod naszym adresem oskarżenia, których nikt nie potrafi udokumentować”. W tym przypadku odniosłem się szczególnie do wypowiedzi Ernsta Jansena, wiceprezesa Eureko, opublikowanej w „GW”, iż zarząd PZU „stwarza zagrożenie, że PZU zamiast nowoczesną organizacją, zorientowaną na klienta, może stać się ogromnym, skoncentrowanym na sobie tworem biurokratyczny”. To jest oskarżenie, które nie jest udokumentowane. Jesteśmy nowoczesną firmą i wciąż wprowadzamy wiele zmian, których celem jest podnoszenie jakości świadczonych usług.

Pozew Eureko oznacza eskalację konfliktu między Panem a inwestorem strategicznym.

— Nie zgodziłbym się ze stwierdzeniem, że jest to eskalacja jakiegokolwiek konfliktu. Nie ma bowiem żadnego konfliktu między inwestorami a zarządem. W pracach zarządu relacje przedstawicieli Skarbu Państwa oraz inwestora - konsorcjum Eureko-BIG BG układają się dobrze. Pan Piotr Kowalczewski, który reprezentuje w zarządzie inwestora, nadzoruje pion finansowy spółki, a więc pełni w niej bardzo ważną rolę.

Pozew to jednak bardzo wyraźne uderzenie w Pana osobę.

— Ten pozew dotyczy wypowiedzi sprzed kilku miesięcy, która została oparta na dokumentach. Zostaną one przedstawione sądowi i ten rozstrzygnie, czy zarzuty są uzasadnione czy nie.

Można odnieść wrażenie, że Pan występuje przeciwko inwestorowi, wypowiadając się co jakiś czas — wbrew własnym deklaracjom — na tematy właścicielskie. Pomijając wypowiedzi, które zaowocowały pozwem, mówił Pan o możliwości nieotrzymania przez Eureko zgody MF na kupno akcji, co może skutkować nieważnością aneksu do umowy prywatyzacyjnej.

— Odnoszą panowie mylne wrażenie. Te dywagacje, z którymi mamy niekiedy do czynienia na łamach prasy, to bardziej przypuszczenia niektórych dziennikarzy niż obiektywny opis rzeczywistości. Wracając do pytania, to byłem pytany o to, jakie mogą być konsekwencje prawne negatywnej opinii ministra finansów.

Jak jednak rozumieć Pańską wypowiedź, iż każde państwo buduje silne grupy kapitałowe, w kontekście trwających dyskusji o celowości oddawania PZU w prywatne ręce?

— Powiedziałem o tym, że obserwujemy na świecie tendencję taką, że państwa coraz bardziej dbają o to, by działały w nim silne organizmy gospodarcze. Nie mówiłem zaś o pochodzeniu kapitału.

Kto poniesie koszty prawne związane z pozwem Eureko?

— Jeśli jest skierowany przeciwko mnie jako osobie prywatnej, to ja ponoszę koszty.

W prasie pojawiła się informacja, że to przez Pana rozchorował się minister skarbu.

— To kolejny odcinek spekulacji prasowych, tak absurdalny, że nawet trudno go poważnie skomentować.