EURO 2012 i Bruksela napalą w polskim piecu

Rafał Białkowski
opublikowano: 19-02-2011, 00:00

Jeszcze przez dwa lata będziemy liderem rozwoju gospodarczego regionu — twierdzą analitycy NBP.

Solidny wynik gospodarki z 2010 r. to tylko przygrywka

Jeszcze przez dwa lata będziemy liderem rozwoju gospodarczego regionu — twierdzą analitycy NBP.

W 2010 r. gospodarka rozwijała się ponad dwa razy szybciej niż rok wcześniej: PKB zwiększył się o 3,8 proc. r/r — wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego.

Wynik okazał się niemal zgodny z prognozami rynku, które mówiły o 3,7-procentowej dynamice.

Największy wpływ na dobre tempo gospodarki miało silne ożywienie w przemyśle, gdzie wzrost wartości dodanej sięgnął 9,2 proc. r/r, wobec spadku o 0,3 proc. w 2009 r.

— Ciężar wzrostu gospodarki spoczął na popycie wewnętrznym. Kluczową rolę odegrała rosnąca konsumpcja, napędzana w drugiej połowie roku m.in. zbliżającymi się podwyżkami VAT. Bardzo ważnym czynnikiem była też odbudowa zapasów — komentuje dane Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH.

EURO za pasem

Solidny wynik naszej gospodarki w 2010 r. był jednak tylko przygrywką — wynika z najnowszego badania "Analiza sytuacji gospodarczej w krajach Europy Środkowej i Wschodniej" przygotowanej przez Narodowy Bank Polski (NBP).

— W najbliższych dwóch latach Polska wciąż będzie należała do najszybciej rozwijających się krajów regionu, a dynamika wzrostu gospodarczego pozostanie wyraźnie powyżej średniej — twierdzą autorzy raportu.

Ich zdaniem, głównym źródłem wzrostu gospodarczego pozostaną rosnące wydatki gospodarstw domowych, wspierane przez ożywienie popytu inwestycyjnego.

— Do wzrostu konsumpcji przyczyni się m.in. poprawa sytuacji na rynku pracy, przyspieszenie dynamiki wynagrodzeń oraz przewidywany wzrost dostępności kredytów — twierdzą eksperci NBP.

Prognozę banku centralnego potwierdzają przewidywania ekonomistów rynkowych.

— Choć w pierwszej połowie roku konsumpcja nieco się zmniejszy, a dostosowania fiskalne w Europie zapewne odbiją się negatywnie na popycie na polski eksport, to w drugiej połowie 2011 r. będzie już znacznie lepiej — przewiduje Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.

Jego zdaniem, PKB urośnie w 2011 r. o 4,4 proc., rok później — 4,5-4,6 proc.

Konkurenci w tyle

Jeszcze wyższą prognozę na 2011 r. daje Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha (CAS).

— Jeśli nie nastąpią istotne zaburzenia polityczne, to w tym roku wzrost gospodarczy powinien sięgnąć około 4,5 proc. — twierdzi ekonomista CAS.

Dla porównania: gospodarka Słowacji, naszego południowego sąsiada, który pod względem dynamiki PKB depcze nam po piętach, ma zwiększyć się w tym roku o 3,7 proc. — przewiduje Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju.

— W 2011 r. nastąpi szczyt wykorzystania unijnych pieniędzy na inwestycje. Ponadto w przyszłym roku odbędzie się u nas EURO 2012. Z doświadczeń, np. Portugalii, widać, że kwartał, w którym odbywa się turniej, jest bardzo dobry pod względem dynamiki PKB —twierdzi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku.

Podobnego zdania jest Dariusz Winek, który dodaje, że prawdziwy test dla polskiej gospodarki, który pokaże jej formę, nadejdzie w 2013 r., kiedy skończy się obecna pula wsparcia finansowego z Brukseli.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Pkb