Jednym z najlepiej sprzedających się polskich produktów za granicą jest wódka. Przedstawiciele Polmosów zapewniają, że wprowadzenie wspólnej waluty w UE im nie zaszkodzi. Niczego złego nie spodziewają się też huty, wciąż zajmujące czołowe miejsca w rankingu eksporterów. Jedni i drudzy zgadzają się natomiast, że spadnie ryzyko kursowe.
Polskie firmy nie obawiają się, że wprowadzenie na terenie dwunastu państw Unii Europejskiej wspólnej waluty - euro - przyniesie jakiekolwiek problemy w rozliczeniach eksportowych.
Jednym z dobrze sprzedających się za granicą polskich produktów jest wódka.
- Już od dawna z krajami europejskimi rozliczamy się w euro. Od dwóch lat znany jest stały przelicznik, więc na zagraniczną sprzedaż alkoholi wprowadzenie wspólnej waluty nie będzie miało wpływu - mówi Andrzej Szumowski, rzecznik prasowy Wyborowej.
- Przy eksporcie Żubrówki do krajów Unii Europejskiej, jednie z Niemcami rozliczamy się w markach. Wprowadzenie euro uprości te procedury - dodaje Henryk Wnorowski, wiceprezes Polmosu Białystok.
Potwierdza to Józef Kapela, Prezes Krajowej Rady Przetwórstwa Spirytusu. - Już w tym roku ustaliliśmy przelicznik, mamy opracowane oferty w euro. Wspólna waluta powinna natomiast ułatwić współpracę z zagranicznymi kontrahentami ze względu na ujednolicenie rozliczeń – uważa Kapela.
Stalowe euro
Mimo katastrofalnej sytuacji polskich hut, nadal stalowe firmy stoją wysoko w rankingu krajowych eksporterów. Z krajami UE rozliczają się w euro już od kilku lat.
- Huta Katowice około 40 proc. swojego eksportu rozlicza w euro. Handlujemy w ten sposób z krajami Unii Europejskiej i Cefty. Pozostałą część rozliczamy głównie w dolarach. Huta Katowice nie ma również zapasów w walutach narodowych krajów Unii. Nie istnieje więc niebezpieczeństwo, że na przełomie roku zostaną one przeliczone po niekorzystnym kursie - mówi Andrzej Mączka, wiceprezes ds. produkcji, techniki i handlu w HK.
Edward Nowak, wiceprezes ds. strategii i rozwoju w Hucie Sendzimira podkreśla, że w długim okresie wprowadzenie euro wpłynie korzystnie na fiananse eksporterów, ponieważ wspólna waluta pozwoli znacznie obniżyć ryzyko kursowe.
Podobnego zdania jest bocheński Stalprodukt, którego akcjonariuszem jest HTS.
- Ryzyko kursowe zostanie znacznie ograniczone i wpłynie stymulująco na handel zagraniczny. Wprowadzenie euro przyczyni się też do obniżenia kosztów zabezpieczeń kursowych - zapewnia Elżbieta Niziołek, rzecznik Stalproduktu.
Wspólnej waluty nie obawia się również Huta Stalowa Wola, producent maszyn budowlanych.
- Eksport naszych maszyn budowlanych jest raczej niewielki. Tak więc nawet zbyt duże odchylenia kursu euro do dolara nie są dla naszego eksportu niebezpieczne - mówi Ryszard Kardasz, prezes HSW.
- Specjaliści odpowiadający za marketing w naszym holdingu sygnalizują inny problem. Zbyt niski dotychczas kurs euro obniża notowania marki i wpływa istotnie na zaniżanie cen maszyn importowanych do Polski przez konkurentów HSW. Utrwalenie tej tendencji byłoby dla nas niebezpieczne. Groziłoby utratą cenowej przewagi maszyn z naszym znakiem na krajowym rynku - dodaje Antoni Kopyto, rzecznik HSW.
Romuald Talarek, Prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej uważa, że kłopot mogą mieć jedynie mali eksporterzy oraz detaliści. - Huty dokonują wielu transakcji w euro i mają już doświadczenia w rozliczaniu się za pomocą tej waluty. W przypadku dużych kontraktów, przejście na rozliczenia w euro nie spowoduje żadnych problemów – mówi Talarek.
Katarzyna Jaźwińska, [email protected]