Euro po 4 zł majaczy na horyzoncie

Kamil Koprowicz
opublikowano: 2012-07-20 00:00

Zagraniczny kapitał umacnia złotego. Rosną szanse na to, że i euro, i frank będą najtańsze od początku roku

Wczoraj na rynku międzybankowym za euro płacono nieco ponad 4,15 zł, a za franka szwajcarskiego 3,46 zł. To najmniej od przełomu kwietnia i maja. Niektórzy eksperci liczą na dalsze umocnienie, najpierw do najniższych poziomów w tym roku (w marcu kurs EUR/PLN spadł do 4,09 zł, a CHF/PLN do 3,39 zł), a później nawet do okrągłej bariery 4 zł za euro. Największym optymistą są analitycy ukraińskiego biura maklerskiego Renaissance Capital.

None
None

— Mimo umocnienia złotego z ostatnich tygodni nadal wierzymy, że kurs EUR/PLN może spaść w krótkim terminie do 4 zł. Złotemu sprzyja oczekiwany przez nas szybszy rozwój gospodarczy Polski w porównaniu z innymi krajami w połączony z poprawą nastrojów inwestorów na rynkach. Te czynniki mogą wywołać kolejny napływ kapitału do Polski, co wesprze notowania złotego — czytamy w raporcie analityków Renaissance Capital.

Pójść za ciosem

Do wzrostu w okolice 4 zł za euro polskiej walucie wystarczyłoby podtrzymać tempo z czerwca. Od początku zeszłego miesiąca do teraz złoty umocnił się o 5 proc. względem dolara i o 5,7 proc. wobec euro i franka szwajcarskiego. Polscy ekonomiści i analitycy pozostają jednak sceptyczni wobec umocnienia polskiej waluty w krótkim terminie. Większy optymizm widać natomiast w prognozach na koniec roku.

— Oczekujemy, że w dłuższym terminie kurs EUR/PLN może spaść do 4 zł lub nieco niżej, a CHF/PLN do 3,33 zł. Wystarczy, że zostanie wdrożona przynajmniej część postanowień czerwcowego szczytu Unii Europejskiej — mówi Piotr Bujak, główny ekonomista Banku Nordea.

Zdaniem ekonomisty, optymizm na rynek mogłaby wprowadzić pierwsza transza pomocy dla hiszpańskich banków, uruchomienie funduszu ESM lub skup obligacji na rynku przez EFSF. Bank Nordea spodziewasię poprawy danych ekonomicznych z Europy i USA, przynajmniej w porównaniu z oczekiwaniami rynku.

— Indeksy zaskoczeń dla danych makro są obecnie na historycznych minimach, co sugeruje że niedługo zacznie się pojawiać więcej pozytywnych niespodzianek — dodaje Piotr Bujak.

Nadzieja na dodatkowe dolary

Wyraźne umocnienie złotego, ale w dłuższym terminie, bierze pod uwagę również Piotr Popławski, analityk BGŻ, który oczekuje spadku kursu franka do 3,36 zł, a euro do 4,03 zł.

— Ulgę na rynkach może przynieść optymizm po wyborach w USA. Do końca roku może również wyklarować się sytuacja w strefie euro — mówi Piotr Popławski.

Jego zdaniem, droga do 4 zł za euro będzie wyboista, a eskalacja niepokojów na Starym Kontynencie i redukcja zadłużenia w USA mogą wywołać korektę latem nawet do 4,30 zł za wspólną walutę.

— Rynek ignoruje słabsze dane makro, jednocześnie podtrzymując nadzieje na luzowanie polityki pieniężnej w Europie, Chinach i USA. Nic nie wskazuje na to, by te oczekiwania miały się spełnić. Kiedy nadzieje inwestorów prysną, możemy mieć do czynienia z korektą w kierunku 4,30 zł na EUR/PLN — dodaje Piotr Popławski. Marcin Mróz, ekonomista BNP Paribas Bank Polska, pytany o perspektywy złotego na koniec roku, odsyła „PB” do szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej.

— To pytanie do Bena Bernankego. Rynek mocno liczy na luzowanie ilościowe ze strony USA, Chin i EBC. Jeżeli założymy, że Fed przeprowadzi dodruk dolarów jeszcze w tym roku, kurs euro do złotego może spaść do 4,05 zł — mówi Marcin Mróz.

Nie wszyscy analitycy podzielają ten optymizm. Według Anny Wrzesińskiej z DM IDMSA, kurs EUR/PLN może wzrosnąć na koniec roku do 4,28 — 4,30 zł. W takim scenariuszu frank kosztowałby 3,56 — 3,58 zł.

— Z reguły lipiec i sierpień to okres stabilizacji na rynku walutowym. Do końca sierpnia złoty ma szanse zyskiwać na wartości. W przypadku przełamania bariery 4,15 zł za euro możliwy jest spadek do 4,07 — 4,08 zł. Powrót polityków z wakacji jesienią może podgrzać atmosferę na rynkach i sprowadzić kurs złotego w dół — mówi Anna Wrzesińska.