Euro szykuje się na nas, my na euro — nie

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2013-03-11 00:00

Żeby Polska przyjęła wspólną walutę, musi przejść gospodarczą rewolucję. Ale ciągle nie wie, jak to zrobić

Nieoficjalna strategia rządu mówi, że Polska do strefy euro musi zmierzać niezależnie dwiema drogami. Po pierwsze, strefa euro musi się wewnętrznie naprawić, by Polska chciała do niej przystąpić. Po drugie, Polska sama musi się przygotowywać do przyjęcia unijnej waluty.

Strefa euro wyszła z kryzysu mocniejsza i bardziej atrakcyjna dla Polski – twierdzą zarówno polscy, jak i unijni przywódcy. Od lewej: Olli Rehn, komisarz UE do spraw walutowych i gospodarczych, Danuta Hübner, posłanka PE, i Jacek Rostowski, wicepremier i minister finansów. [FOT. GK]
Strefa euro wyszła z kryzysu mocniejsza i bardziej atrakcyjna dla Polski – twierdzą zarówno polscy, jak i unijni przywódcy. Od lewej: Olli Rehn, komisarz UE do spraw walutowych i gospodarczych, Danuta Hübner, posłanka PE, i Jacek Rostowski, wicepremier i minister finansów. [FOT. GK]
None
None

— Oba te procesy są równie ważne i musimy być pewni, że zostały zakończone, byśmy mogli bezpiecznie przyjąć euro — powiedział Jacek Rostowski w czasie konferencji „Przyszłość strefy euro”, która odbyła się pod patronatem „Pulsu Biznesu”.

pomocowe, dopracowania wymaga natomiast unia bankowa. Jest już szkielet nadzoru bankowego, ale trzeba jeszcze ustalić mechanizmy kontrolowanej upadłości banków i wprowadzenia europejskiego systemu gwarancji bankowych.

— Proces naprawiania strefy euro będzie trwał, ale w pewnym momencie przyjdzie moment, kiedy Polska będzie musiała stwierdzić, że proces ten się zakończył, czyli że strefa euro jest już wystarczająco bezpieczna, byśmy mogli do niej wejść — mówi Jacek Rostowski.

Kiedy to nastąpi? W ocenie wicepremiera Rostowskiego, już w najbliższych latach. — Strefa euro podjęła już decyzje, które miała podjąć. Jest już na dobrej drodze, by przyjęła formę, która spełni nasze oczekiwania — mówi Jacek Rostowski. Przyznaje, że dłuższym procesem będzie przygotowanie Polski na euro.

Praca wre

Jaką pracę ma do wykonania strefa euro, by Polska mogła bezpiecznie do niej przystąpić? Po dwóch latach kryzysu w Eurolandzie te zadania są już dość jasno sprecyzowane: trzeba wzmocnić reguły unii fiskalnej, zbudować unię bankową i osadzić na stałe mechanizmy ratunkowe, które będą uruchamiane, gdyby prewencja zawiodła.

Według Jacka Rostowskiego, strefa euro jest w połowie tej drogi. — Dzięki odważnemu działaniu Europejskiego Banku Centralnego, zagrożenie dla integralności euro minęło. Konieczne są jednak dalsze działania, aby strefa działała sprawnie — mówi wicepremier. Jego zdaniem, bardzo zaawansowane są już nowe reguły fiskalne oraz mechanizmy

Daleko do domu

Jakie zadania stoją przed Polską? Od strony politycznej i prawnej — musi zmienić konstytucję. Główne zadania ekonomiczne są natomiast przede wszystkim dwa. Pierwsze to ustabilizowanie finansów publicznych. Ten proces już się zaczął — deficyt w finansach publicznych od dwóch lat się obniża, dzięki czemu dług publiczny się ustabilizował. To jednak za mało.

— Przed przyjęciem euro musimy znacząco obniżyć zadłużenie w relacji do PKB wobec tego, co widzimy obecnie [około 56 proc. PKB według unijnej metodologii — red.]. Po przyjęciu euro dług może bowiem rosnąć. Stały kurs walutowy nie będzie mógł amortyzować szoków, a ponadto, Polska będzie musiała partycypowaćw unijnych mechanizmach stabilizacyjnych, co może kosztować nas około 8 proc. PKB — tłumaczy Jacek Rostowski.

Drugie zadanie to zwiększenie konkurencyjności polskiej gospodarki. Jest znacznie trudniejsze niż obniżanie długu, bo rząd nie ma na konkurencyjność takiego bezpośredniego wpływu jak na finanse publiczne. Musi przeprowadzać reformy strukturalne w takich dziedzinach, jak rynek pracy, wydajność, innowacyjność, licząc, że te się powiodą i będą podnosiły siłę Polski w globalnej gospodarce.

— Właśnie trwałe utrzymanie konkurencyjności to największe wyzwanie i ryzyko dla Polski związane z przyjęciemeuro. W tym obszarze musimy być naprawdę solidnie przygotowani, kiedy będziemy wchodzić do Eurolandu — uważa Danuta Hübner, posłanka Parlamentu Europejskiego, inicjatorka konferencji. Jak przekonuje Olli Rehn, komisarz UE do spraw gospodarczych i walutowych, od powodzenia tych reform zależy, czy euro przyniesie Polsce, szczęście czy będzie źródłem problemów.

— Kraj z konkurencyjną gospodarką, elastycznym rynkiem pracy i zdyscyplinowanymi finansami publicznymi może tylko zyskać na wspólnej walucie. Kraj, który tych atutów nie ma, na euro nie skorzysta — mówi Olli Rehn.

CYTATY

Lidia Adamska: W długim horyzoncie euro może pomóc warszawskiej giełdzie — brak ryzyka kursowego może zwiększyć zainteresowanie zagranicznych inwestorów polskimi akcjami. Wiążą się jednak z tym też różne rodzaje ryzyka. Jeśli Polska wejdzie do strefy euro, polskie papiery mogą być na rynkach finansowych przeniesione z koszyka „kraje rozwijające się”, w którym się obecnie pozytywnie wyróżniają, do ogromnego koszyka, bardzo konkurencyjnego „kraje rozwinięte”. Ponadto, zamiana złotego na euro może spowodować odpływ z GPW kapitału OFE, które zostaną w ten sposób pozbawione limitu inwestowania za granicą.

wiceprezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie

Dariusz Rosati: Bezpośrednie korzyści uczestnictwa w strefie euro są przede wszystkim trzy: eliminacja ryzyka kursowego, eliminacja kosztów transakcyjnych i niższe koszty kredytu dla firm, gospodarstw domowych i rządu. Jednak ta ostatnia korzyść jest jednocześnie ryzykiem. Łatwy dostęp do kapitału może spowodować nadmierny, niebezpieczny wzrost zadłużenia prywatnego i publicznego oraz wywołać nieuzasadniony wzrost wynagrodzeń, czyli wyższy niż wzrost wydajności. Odpowiednia polityka rządu i nadzoru bankowego może jednak pozwolić Polsce zabezpieczyć się przed tymi rodzajami ryzykami.

ekonomista, poseł PO

Andrzej Wojtyna: Polski rząd — w mojej ocenie — udaje, że chce przyjąć euro. Twierdzi, że jest to dla niego strategiczny cel, i przygotowuje gospodarkę do tego kroku, ale nic w tym kierunku nie robi. (…) Szkoda, że autorzy unijnych przepisów nie wprowadzili kiedyś twardego limitu dla krajów, które wchodzą do Unii Europejskiej, by miały one maksymalnie na przykład 10 lat na przyjęcie euro. Gdyby nowo przyjęty kraj nie dotrzymał tego warunku — dziękowałyby mu za współpracę i nakazały opuścić wspólnotę.

ekonomista Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie