Rada Bezpieczeństwa Narodowego (RBN) to organ pomocniczy prezydenta RP bez jakichkolwiek kompetencji decyzyjnych. Została przekopiowana ze Stanów Zjednoczonych Ameryki, czyli z innego ustroju, najpierw dla Lecha Wałęsy w małej ustawie konstytucyjnej z 1992 r., a potem w 1997 r. dla Aleksandra Kwaśniewskiego w uchwalonej wtedy Konstytucji RP. Podobnie nazywające się organy doradcze bardzo silnego prezydenta USA oraz mało decyzyjnego – poza niepodpisywaniem i negowaniem – prezydenta RP to jednak zupełnie inne byty. W Waszyngtonie spikerzy izb Kongresu w posiedzeniach nie uczestniczą, natomiast w Warszawie ekipa poselsko-senatorska jest wyjątkowo rozbudowana. Premier z ekipą ministrów od bezpieczeństwa to oczywistość, ale poza nimi marszałkowie obu izb oraz szefowie partii lub przewodniczący klubów i nawet najmniejszych kół.
Kolejni prezydenci RP nie nadużywali instrumentu RBN, nieczęste posiedzenia zwykle bywały miałkie i bez konkretnych efektów. Rzecz jasna przebiegają one harmonijnie, gdy prezydent i premier wyrastają z tego samego pnia partyjnego, natomiast zupełnie inaczej w warunkach kohabitacji czy wręcz ostrej konfrontacji. Karol Nawrocki wkrótce po rozpoczęciu kadencji, konkretnie 11 września 2025 r. zwołał RBN o charakterze rozpoznawczym po nalocie dronowym. Kolejne posiedzenie, 11 kutego 2026 r., zdominowane już zostało publiczną wymianą epitetów i pojedynkiem na haki między Karolem Nawrockim a Włodzimierzem Czarzastym. Pretekstem było odmówienie przez marszałka Sejmu parlamentarnego wsparcia idei pokojowego Nobla dla Donalda Trumpa.
Posiedzenie RBN we wtorek, 3 listopada, zwołane zostało 27 października, czyli w innej politycznej epoce. Otwierając obrady, Karol Nawrocki odniósł się do bulwersujących wydarzeń z wieczoru 30 października i nocy 30/31 października przed oraz w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego. W części publicznej przeprowadził niesłychanie ostry atak na Donalda Tuska, odpowiadając na jego sobotnie orędzie telewizyjne, a także transmitowany zaczepny wobec głowy państwa wstęp do wtorkowego posiedzenia Rady Ministrów. W inwokacji gospodarza RBN było wszystko – zbrodnia na Konstytucji RP, wykorzystanie oddziałów policji dla siłowego przejęcia ważnej instytucji, niszczenie wizerunku Polski za granicą, odstraszanie inwestorów, naruszanie bezpieczeństwa państwa. Karol Nawrocki wyznaczył Donaldowi Tuskowi nawet termin wycofania się z grzechu i wyrażenia żalu – przed Narodowym Świętem Niepodległości. Równie naturalny był kontratak premiera, ale społeczeństwo na żywo go nie ujrzało, ponieważ nastąpił on już w części niejawnej. Donald Tusk stwierdził podczas RBN, że wystąpienie prezydenta przede wszystkim nie miało nic wspólnego z rzeczywistością. Publicznie zareagował dopiero wieczorem już z siedziby KPRM. Tym razem wypowiadał się jednak nie zadziornie, lecz spokojnie i zapowiedział, że uzgodnił z Karolem Nawrockim w niedługim czasie schowane przed mediami spotkanie w cztery oczy. Ciekawe, czy szczera rozmowa dwóch ostro skonfliktowanych kibiców Lechii Gdańsk realnie przyniesie Polsce jakieś obniżenie politycznej temperatury. Na razie nastąpiła wymiana podpisów – Donald Tusk kontrasygnował powołania członków zarządu NBP, natomiast Karol Nawrocki powoła na rządowe stanowiska Andrzeja Domańskiego i Agnieszkę Bartol.
W wątku będącym głównym tematem posiedzenia dosyć zgodnie potwierdzone zostało istnienie otwartego okna dla utworzenia stałej bazy amerykańskiej w Polsce. Prezydent wywołał zaległy temat Strategii Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej (SBNRP). Taki dokument uchwala Rada Ministrów, a następnie przedkłada prezydentowi do zatwierdzenia. Rząd Donalda Tuska przetrzymywał strategię do zatwierdzenia przez Rafała Trzaskowskiego, no ale wyszło jak wyszło. 25 lipca 2025 r., czyli tuż przed zaprzysiężeniem Karola Nawrockiego, premier dumnie oznajmił o przyjęciu nowej SBNRP. Dokument ustala, że polityka państwa będzie koncentrowała się na czterech priorytetach: nienaruszalności terytorium, bezpieczeństwie obywateli, zrównoważonym rozwoju oraz korzystnym kształcie systemu bezpieczeństwa międzynarodowego. Sławomir Cenckiewicz, ówczesny szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), wykluczał zatwierdzenie rządowej wersji. Od początku kadencji Karola Nawrockiego strona prezydencka podkreśla, że polskie dokumenty obronne są przestarzałe i nie odpowiadają wyzwaniom epoki. Nic się nie zmieniło po objęciu BBN przez Bartosza Grodeckiego. W kontekście przemian w Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), która na szczycie w Ankarze przyjęła wersję 3.0, obiektywną koniecznością staje się przepracowanie rządowej wersji sprzed ponad roku. Podmiotem ustalającym treść SBNRP jest premier (realnie – minister obrony), zaś zatwierdza już bez zmieniania prezydent. Po wtorkowym starciu wojennym na posiedzeniu RBN szanse na uzgodnienie i opublikowanie tak potrzebnej Polsce nowej strategii bezpieczeństwa przed wyborami w 2027 r. realnie stopniały do zera.

