Euro uniknęło interwencji

Kozmana Magdalena, Motriuk Rafał
opublikowano: 2000-05-09 00:00

Euro uniknęło interwencji

Ministrowie finansów 11 krajów strefy EMU znaleźli się pod presją, by słowa wprowadzić w czyn i ratować ciągle tracącą na wartości europejską walutę. Na wczorajszym spotkaniu w Brukseli nie zapadła jednak żadna decyzja o bezpośredniej interwencji. Euro nadal spada, co — zdaniem niektórych — może zagrozić rozwojowi gospodarczemu Eurolandu.

Wczorajsze poranne spotkanie 11 ministrów strefy EMU rozczarowało inwestorów. Szefowie finansów nie podjęli żadnej decyzji o bezpośredniej interwencji dla ratowania słabnącego euro. Wyrazili natomiast zgodę na podwojenie rezerw walutowych do 100 mld EUR (409 mld zł).

W ubiegłym tygodniu do podjęcia nadzwyczajnych kroków wezwali m.in. Lionel Jospin, premier Francji, i Wim Duisenberg, prezes Europejskiego Banku Centralnego. Uwagi Duisenberga dotyczące ,,dokładnego śledzenia zachowań euro”, a także komentarze Christiana Noyera, wiceprezesa ECB, jakoby ,,interwencja była narzędziem w rękach EBC” zrodziły spekulacje, że bank jest gotów do regulacji kursu euro. Co dziwniejsze — do interwencji ECB nawoływał także George Soros, uznawany za największego spekulanta walutowego na świecie.

— Osobiście uważam, że ECB powinien interweniować. Posiada on przecież ogromne rezerwy dolarowe — przekonywał Soros.

Fundusz ECB przeznaczony na interwencje wynosi 40 mld EUR (160 mld zł).

W ostatnich 16 miesiącach euro straciło na wartości 23 proc. Finansiści europejscy uważają, że dalszy spadek może zahamować wzrost gospodarczy, zwiększyć inflację i wymusić podwyżkę stóp procentowych przez EBC. Co więcej, tendencja spadkowa może doprowadzić do ,,efektu wahadła”, czyli nagłego wzrostu wartości euro, co miałoby równie katastrofalne skutki.

Ray Attrill, dyrektor badań w firmie konsultingowej 4Cast w Londynie, ostrzegł, że nic nie uchroni euro przed dalszym spadkiem, jeśli nie dojdzie do interwencji EBC.

Jego zdaniem, obecny spadek kursu euro jest wynikiem niespójnej polityki monetarnej państw Eurolandu, o czym można było się przekonać chociażby wczoraj.