Notowania euro rozpoczęły się wczoraj tuż ponad ważnym poziomem 4 zł. Umocnienie złotego na otwarciu to z jednej strony pochodna odrzucenia przez prezydenta ustawy o zwrocie osobom fizycznym części podatku VAT zapłaconego przy zakupie materiałów budowlanych. Z drugiej natomiast — wpływ porannej, łagodnej wypowiedzi Jana Czekaja z Rady Polityki Pieniężnej. Uważa on, że dyskusja o zmianie nastawienia w polityce pieniężnej na „neutralne” jest przedwczesna, ponieważ nie ma uzasadnienia w danych z gospodarki. Trzecim elementem wpływającym na spadek EUR/PLN było mocne osłabienie wspólnej waluty wobec dolara.
Mimo tych dość mocnych przesłanek do zaatakowania, a może nawet i przełamania przez kurs euro poziomu 4 zł, strona popytowa zdołała rano obronić to istotne wsparcie, którego przekroczenie mogłoby otworzyć drogę do 3,88. Natomiast późniejsze silne wzrosty EUR/USD (z 1,2160 do 1,2270) nie pozwoliły na powrót kursu EUR/PLN w kierunku dziennych minimów pod koniec dnia. O godzinie 15.30 za euro trzeba było zapłacić 4,0222 zł.
Kolejna obrona ważnego poziomu przez kurs euro może stanowić sygnał, że spadek wartości wspólnej poniżej 4 zł przed wyborami jest mało realny. Nawet biorąc pod uwagę zbliżającą się publiczną ofertę akcji PGNiG oraz możliwych interwencji Ministerstwa Finansów. Tym bardziej że na rynkach zagranicznych można liczyć na dalsze wzrosty notowań euro.