Eurocash przegrał walkę z marketami

Coraz więcej piachu w trybach maszyny mającej zarabiać na zaopatrywaniu niezależnych sklepów. Ratunkiem ma być zwrot ku własnej sieci marketów. Na efekty potrzeba jednak czasu

Od połowy lipca kurs Eurocashu znajduje się poniżej 20 zł. Tak nisko akcje spółki notowane były ostatnio wiosną 2010 r.

— Wyniki ostatnich kwartałów były słabe. W segmencie hurtu spółka miała problemy z otrzymywaniem bonusów sprzedażowych, tzn. dostawcy nie wypłacali ich na takim poziomie, jak w latach ubiegłych. Do tego dochodziły koszty związane z restrukturyzacją sieci sprzedaży, której efekty mają być widoczne w drugiej połowie 2018 r. — komentuje Piotr Bogusz, analityk mBanku.

Raport z wynikami za drugi kwartał 2018 r. spółka opublikuje 29 sierpnia. W pierwszym kwartale 2018 r. przychody wyniosły 5 mld zł, co oznacza wzrost o 7,5 proc. w stosunku do pierwszego kwartału 2017 r. To nic szczególnego. Sprzedaż spółki rośnie bowiem nieprzerwanie. Gorzej jest z rentownością. EBITDA wyniosła co prawda 39,6 mln zł, co oznacza wzrost o 5,6 proc. r/r. O 24 proc. r/r zwiększyła się jednak strata netto i wyniosła 18,5 mln zł.

Z roku na rok gorzej

Pogłębianie się straty w pierwszym kwartale 2018 r. spółka tłumaczy zmianą prawa wstrzymującą amortyzację znaków towarowych. Jednorazowy charakter ma mieć 29,6 mln zł straty w całym 2017 r. Fiskus kwestionuje rozliczenia VAT. Potencjalne zobowiązania z tego tytułu spółka oszacowała na 121,5 mln zł, przy czym po korekcie o nadpłatę CIT przelała urzędowi skarbowemu 95,7 mln zł.

— Nasz wynik netto mówi sam za siebie. Na jego finalny poziom istotny wpływ miał odpis związany z tym, że pozwoliliśmy przestępcom wyłudzającym VAT okraść naszą spółkę. Gdy tylko pojawiły się pierwsze sygnały, przeprowadziliśmy wewnętrzne śledztwo z pomocą najlepszych doradców renomowanych firm. Efekty śledztwa przekazaliśmy odpowiednim instytucjom państwowym, jednocześnie pokrywając koszt potencjalnych zobowiązań, jakie powinny zostać poniesione przez podmioty nabywające od nas towar i rzekomo wywożące ten towar poza granice Polski. Odzyskanie tych środków może zająć wiele lat lub być wręcz niemożliwe — napisał w liście do akcjonariuszy Luis Amaral, prezes i główny akcjonariusz Eurcashu

Niewątpliwie jednak problemy Eurocashu są głębsze. Nawet bez jednorazowej płatności do urzędu skarbowego zysk netto spółki w 2017 r. byłby niższy niż w 2016 r. Ten zaś był niższy niż w 2015 r. Podobnie kurczy się EBITDA. Ta z 2017 r. stanowiła zaledwie 52 proc. tej z 2015 r. Wszystko to przy regularnie rosnących przychodach.

Ponad połowa sprzedaży Eurocashu przypada na coś, co spółka nazywa hurtem niezależnym. To zaopatrujące małe sklepy hurtownie „cash and carry”. Jeszcze w latach 2015 i 2016 spółka otwierała nowe tego typu placówki. W 2017 r. zamknęła jednak 10, redukując ich liczbę do 180.

— Konkurencyjne Makro też miało gorsze wyniki, choć Selgros akurat radzi sobie w tym trudnym środowisku — komentuje sytuację w tym segmencie Piotr Bogusz.

Wraz ze zmniejszeniem liczby hurtowni zmniejszyła się także liczba sklepów ABC, powiązanych z Eurocashem rodzajem programu lojalnościowego. To pierwszy taki przypadek od 12 lat. W 2017 r. liczba palcówek skurczyła się o niespełna 1 proc. i na koniec roku nadal przekraczała 8,5 tys. Tyle że na koniec marca 2018 r. było ich już mniej niż 8,4 tys. Hurt to także partnerskie i franczyzowe sklepy takich marek, jak Groszek, Euro Sklep czy Lewiatan. Ich liczba, choć nie maleje, to również nie rośnie. Utrzymuje się na poziomie 4,9 tys.

— Spółka w hurcie doszła do ściany. Stara się wdrożyć nową strategię i pójść w stronę detalu. Ale na razie działa to średnio — uważa Łukasz Wachełko, analityk Wood & Company.

— Tzw. handel nowoczesny, w postaci marketów blisko domów klientów, powoduje, że małe, pojedyncze sklepy zaczynają się zamykać. A to była główna grupa klientów Eurocashu. Segment marketów systematycznie rośnie i zwiększa wolumen zakupów u producentów. Eurocash siłą rzeczy traci pozycję negocjacyjną wobec największych producentów, co ma negatywny wpływ na marże — potwierdza Krzysztof Radojewski, dyrektor departamentu analiz rynkowych Noble Securities.

Detal to innymi słowy formaty marketowe spod takich szyldów, jak Delikatesy Centrum, Mila i Eko. Do 2023 r. Eurocash chce zwiększyć ich liczbę z 1,5 do 2,3 tys. Przy czym są to — i mają być w przyszłości — zarówno placówki własne, jak i franczyzowe. Mila i Eko mają być przy tym przechrzczone na Delikatesy Centrum. Według Łukasza Wachełki, paleta marek i zarazem form działalności to właśnie jeden z problemów Eurocashu.

— Są sklepy własne, są franczyzowe. Franczyzy są różne. W grupie jest sporo sprzeczności do pogodzenia — mówi Łukasz Wachełko.

Nie wszystko stracone

1 kwietnia 2018 r. członkiem zarządu Eurocashu odpowiedzialnym za biznes detaliczny został Paweł Musiał. Nie minęły cztery miesiące i 26 lipca złożył rezygnację. Na giełdzie kurs Eurocashu zareagował spadkiem o 4,6 proc.

— Paweł Musiał na pewno miał duże doświadczenie w działalności detalicznej. Trudno powiedzieć, czy jest obecnie taka osoba w Eurocashu. Wydaje mi się jednak, że rynek jednak przesadza z przeceną Eurocashu. Jest szansa, że z tej mozaiki da się jeszcze ułożyć ciekawy obrazek — podsumowuje Łukasz Wachełko.

— W Eurocashu jest konieczna głęboka restrukturyzacja hurtu. Nie może się jednak sprowadzić do samego cięcia kosztów, które spowoduje obniżenie poziomu serwisu dla klientów. Nadzieją jest rozwój i konsolidacja działalności detalicznej. Tyle że — tak jak w przypadku Mili i Eko — rozwój detalu odbywa się przez przejęcia. Do tego dochodzi rebranding. To kosztuje — dodaje Krzysztof Radojewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Eurocash przegrał walkę z marketami