Euroland nie słucha su f lera

Jacek Zalewski
opublikowano: 12-08-2011, 00:00

W kontekście nieustających zawirowań na rynkach finansowych polska prezydencja Rady Unii Europejskiej coraz bardziej staje się kierownicą, od której oderwał się cały układ kierowniczy. Ministerialna Rada ds. Gospodarczych i Finansowych (Ecofin), którą w zależności od tematyki kierują Waldemar Pawlak lub Jacek Rostowski — częściej ten drugi — w tych gorących dniach znalazła się na zupełnym marginesie. Nie tylko dlatego, że w sztywnym harmonogramie prezydencji sierpień, w którym tyle się dzieje, to wielka urlopowa dziura.

Premier Donald Tusk już się zorientował, że w fotelu unijnego kierowcy ostał mu się… no, nie sznur, ale samo kółko. Pozycja szefa rządu państwa sprawującego półroczną prezydencję generalnie jest stresująca. W odróżnieniu od ministrów nie kieruje on żadną z dziesięciu rad branżowych, a na poziomie Rady Europejskiej, czyli szefów państw i rządów, wszystko trzyma w ręku przewodniczący Herman Van Rompuy. Aktem psychicznego odreagowania owej decyzyjnej niemocy stał się wystosowany przez Donalda Tuska w czwartek list do przywódców 17 państw strefy euro, przekazany do wiadomości premierów z pozostałych unijnych państw oraz szefów instytucji w Brukseli. Przesłaniem listu jest konieczność szybkiego wdrożenia postanowień szczytu Eurolandu z 21 lipca, służących stabilizowaniu sytuacji na rynkach. Cel bardzo szczytny, tyle że premier Polski do takich ponagleń nie ma żadnego tytułu prawnego, a co najwyżej moralny. Na wspomniany szczyt żadne państwo spoza strefy wspólnej waluty nie zostało zaproszone, co oznaczało upadek konstrukcji Euro Plus.

Dla gospodarki taka sytuacja rzeczywiście jest anormalna, ponieważ Euroland ma przeogromny wpływ na swoje okolice. Z drugiej strony trudno też się dziwić, że ojcowie założyciele nie życzą sobie suflerów. Przeciwko mieszaniu składu uczestników najmocniej występuje prezydent Nicolas Sarkozy, który okresową prezydencję Rady UE — nie tylko polską, ale każdego państwa oprócz Francji, i może ewentualnie Niemiec — totalnie lekceważy. Dlatego list Donalda Tuska raczej nie stanie się punktem porządku dziennego podczas zaplanowanego na wtorek 16 sierpnia kolejnego kryzysowego spotkania prezydenta Francji z kanclerz Niemiec…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu