Europa na minusie

Dorota Wojnar
opublikowano: 2009-02-24 00:00

W całej Unii Europejskiej spada produkcja przemysłowa. Polska znajduje się w gronie państw, które mają najmniejsze kłopoty.

Słabo wszędzie

W całej Unii Europejskiej spada produkcja przemysłowa. Polska znajduje się w gronie państw, które mają najmniejsze kłopoty.

Według danych Eurostatu w grudniu 2008 r. produkcja przemysłowa w UE spadła o 12 proc. w ujęciu rocznym, a w porównaniu do listopada 2008 r. — o 2,6 proc. W ostatnim roku zmniejszyła się produkcja przemysłowa we wszystkich krajach, których dane z grudnia są znane. Największe spadki dotknęły Estonię (-20,7 proc.), Hiszpanię (-19,6 proc.), Szwecję (-18,4 proc.), Rumunię i Słowenię (-17,5 proc.). Polska, mimo że spadek sięgnął -7,7 proc., nieźle wypada na europejskim tle. Lepszą kondycję niż polski przemysł odnotowały jedynie Litwa i Czechy.

W dołku

Na posiedzeniu Komisji Europejskiej (KE) w połowie lutego, Guenter Verheugen, unijny komisarz ds. przemysłu i przedsiębiorczości, ocenił, że UE nigdy nie doświadczyła takiej skali i tempa kryzysu gospodarczego. Dziennik "Financial Times Deutschland" dotarł do analizy KE, według której gałęzią, którą kryzys gospodarczy zdemolował najbardziej, pozostaje branża motoryzacyjna. W tym sektorze i branżach pokrewnych pracuje w sumie 14 mln Europejczyków. Zła sytuacja dotyczy nie tylko produkcji aut osobowych, których ratowaniem zajęły się niektóre europejskie rządy. Również producenci samochodów ciężarowych odnotowują dramatyczne spadki zamówień. W styczniu 2008 r. zamówiono 38 tys. tych pojazdów, podczas gdy w listopadzie — zaledwie 600 sztuk.

Dramatyczne spadki dotykają także przemysłu stalowego, a złą sytuację potęguje dodatkowo polityka Chin, Indii, Rosji czy USA, której celem jest ochrona własnych rynków przed stalą z naszego kontynentu.

Wieje chłodem

Polska, mimo że spadek produkcji przemysłowej w naszym kraju sięgnął 7,7 proc., na europejskim tle wypada całkiem nieźle. Według danych GUS w trzech pierwszych kwartałach 2008 r. produkcja sprzedana wyniosła 662,3 mld zł. W tym czasie firmy przemysłowe zatrudniały 2,17 mln osób.

— Przemysł pierwszy reaguje na spowolnienie gospodarcze, bo zależy od innych rynków, głównie niemieckiego. W najgorszej sytuacji są wytwórcy dostarczający półprodukty innym gałęziom przemysłu. Najdłużej opierać się będzie sektor spożywczy, choć i tutaj uwidoczni się zmiana potrzeb konsumentów i spadek popytu. Kryzys uderzy we wszystkie gałęzie przemysłu. Już dziś widać, że będzie ono mocniejsze niż w latach 2001-03 — mówi Piotr Ciżkowicz, menedżer w dziale doradztwa biznesowego Ernst Young.

W styczniu 34 proc. firm przemysłowych oceniło swoje zdolności produkcyjne na najbliższe miesiące jako zbyt duże. Najniższe wykorzystanie mocy notują producenci wyrobów tekstylnych, metali i chemikaliów. Te same sektory, plus dodatkowo producenci odzieży, samochodów oraz przyczep i naczep, najbardziej pesymistycznie patrzą w przyszłość.

Dorota Wojnar