Europa na pasie startowym

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 14-02-2013, 00:00

Każdy kolejny kwartał powinien być dla polskich eksporterów lepszy od poprzedniego

Lansowana od kilku miesięcy na rynkach finansowych teza, że gospodarka strefy euro ma już najgorsze za sobą, zaczyna się potwierdzać. Najpierw przez dwa miesiące poprawiały się nastroje przedsiębiorców (pokazywały to np. badania prowadzone przez firmę Markit czy Komisję Europejską), a teraz symptomy ożywienia zaczynają być widoczne w twardych danych makro. Według Eurostatu, w grudniu 2012 r. produkcja przemysłowa wzrosła o 0,7 proc. wobec spadku o taką samą wartość miesiąc wcześniej (dynamika jest najwyższa od sierpnia). Poprawa nie jest jeszcze imponująca, ale jest szansa, że sytuacja w europejskim przemyśle wreszcie idzie ku lepszemu.

Burza przeszła bokiem

— Rynki finansowe już od kilku miesięcy wierzą, że Europa ma kryzys za sobą. Dane płynące w ostatnich tygodniach z gospodarki dają nadzieję, że to pozytywne nastawienie jest uzasadnione — twierdzi Paola Monperrus- -Veroni, ekonomistka Credit Agricole.

Według szacunków ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberg, w czwartym kwartale 2012 r. roczna dynamika PKB Eurolandu — głównego partnera handlowego Polski — wyniosła -0,6 proc., czyli dokładnie tyle samo co kwartał wcześniej. Analitycy oczekują, że identyczny wynik zostanie powtórzony w pierwszym kwartale. Każdy następny ma natomiast być lepszy od poprzedniego. W drugim półroczu 2013 r. gospodarka strefy euro ma wyjść wreszcie z recesji, a w połowie 2014 r. będzie już rosnąć w tempie około 1 proc. rocznie.

— Ostatnie dane pokazują, że nasila się koniunktura w USA, a także przyspieszają gospodarki azjatyckie z wyłączeniem Japonii. Dzięki temu zjawiska recesyjne w Eurolandzie się zatrzymały. Daje nam to podstawę, by uznać, że gospodarka strefy euro osiągnęła już moment przełomowy i sytuacja będzie się stopniowo poprawiać — przekonuje Paola Monperrus-Veroni.

Ale nie tylko poprawiające się perspektywy eksportowe dają nadzieję, że strefa euro kryzys ma już za sobą. Ważne jest też to, że niemal zupełnie zniknęły w ostatnim czasie sugestie o możliwości rozpadu Eurolandu. Na rynkach finansowych taki scenariusz nie jest już wyceniany, a to działa jak samospełniająca się przepowiednia. Rynki nie boją się rozpadu strefy euro, więc spadają odsetki od obligacji państw regionu, co poprawia kondycję fiskalną i gospodarczą poszczególnych krajów Eurolandu.

— Nadal oczekujemy, że Grecja w perspektywie 12-18 miesięcy opuści strefę euro. Jednak dzięki interwencji Europejskiego Banku Centralnego [w sierpniu 2012 r. zapowiedział, że będzie skupował obligacje państw zagrożonych bankructwem — red.] znacząco spadło ryzyko szerokiego rozpadu Eurolandu — mówi Jürgen Michels, ekonomista Citigroup.

Nasi górą

Jednak strefa euro jest wewnętrznie mocno podzielona. Jedne kraje nawet na chwilę nie doświadczyły w ostatnich kwartałach recesji, a inne pogrążone są w niej od kilku lat i nic nie wskazuje na to, by prędko z niej wyszły.Na szczęście, główni partnerzy Polski zaliczają się raczej do tej pierwszej grupy. Kluczowa dla polskich eksporterów jest sytuacja w Niemczech (w 2012 r. trafiło tam 25,1 proc. całego eksportu). Według prognoz ekonomistów, gospodarka naszego sąsiada osiągnęła dno koniunktury w poprzednim kwartale (PKB wzrósł o 0,3 proc.), a od bieżącego kwartału wzrost gospodarczy będzie stopniowo przyspieszał. W drugiej połowie roku PKB Niemiec ma już rosnąć w tempie 1,3 proc. rocznie.

— Niemiecka gospodarka w 2012 r. spowolniła, ale jak na głęboką recesję panującą w tym czasie w krajach południa Europy i tak radziła sobie całkiem nieźle. Spodziewamy się, że 2013 r. będzie dla Niemiec okresem ożywienia. To efekt stabilizowania się sytuacji w strefie euro i nabierania wigoru przez gospodarki wschodzące — twierdzi Bernhard Gräf, ekonomista Deutsche Banku. Kolejna trójka największych partnerów handlowych Polski — Wielka Brytania, Czechy i Francja — również ma raczej optymistyczne perspektywy.

Według prognoz ekonomistów, za pół roku gospodarka żadnego z tych państw nie będzie już w recesji, choć na naprawdę silną koniunkturę na tych rynkach w najbliższych latach nasi eksporterzy raczej nie mają co liczyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Europa na pasie startowym