Z jednej bowiem strony, teoretycznie powinny zachęcić do kupowania akcji, z drugiej jednak, biorąc pod uwagę równie znaczące wzrosty na największych giełdach Starego Kontynentu dzień wcześniej, mogły skłonić do realizacji zysków. Na około godzinę przed otwarciem handlu za Wielką Wodą, indeksy trzech głównych rynków akcji w Europie falują to wychodząc, to schodząc pod kreskę.
Rosnące kontrakty terminowe na indeksy amerykańskich giełd sugerują dodatnie
otwarcie tamtejszego rynku kasowego.
Znów odżyły obawy o przyszłe wyniki spółek w obliczu recesyjnych tendencji w
globalnej gospodarce. Tym razem w ogonie znalazły się papiery UBS. Szwajcarski
gigant bankowy poinformował o wyższej niż wcześniej szacowano stracie za miniony
rok (ponad 18 mld USD).
W przeciwnym kierunku podążają jednak notowania
innych czołowych banków. Wśród nich Barclays i, Deutsche Banku. To reakcja na
sięgające grubo ponad 20 proc. wczorajsze zwyżki kursów instytucji finansowych w
USA.
Bardzo mocno spadają za to notowania JCDecaux, wicelidera sektora reklamy zewnętrznej. Firma zdecydowała się obniżyć dywidendę i ostrzegła przed spadkiem sprzedaży w tym roku.
Wczorajszą przecenę kontynuuje wielu przedstawicieli niemieckiej branży użyteczności publicznej. To „nieszczęście” jest m.in. udziałem walorów E.ON. Wczoraj firma poinformowała o oczekiwanym spadku zysku.