Europa traci palmę pierwszeństwa

Barbara Warpechowska
opublikowano: 14-06-2013, 00:00

Firmy z Chin, Bliskiego Wschodu i Stanów Zjednoczonych odbierają dominującą pozycję producentom ze Starego Kontynentu

Dziesięć lat temu Unia Europejska była największym na świecie rynkiem produktów chemicznych, którego udział w światowej sprzedaży wynosił 30 proc. Dzisiaj sięga 21 proc., a największym rynkiem produktów chemicznych są Chiny. UE pozostaje jednak największym światowym eksporterem chemikaliów. I mimo że, jak wynika z ostatniego komunikatu Komisji Europejskiej, w ostatnich latach obroty tej gałęzi przemysłu wzrosły w wartościach bezwzględnych, wszystko wskazuje na to, że Stary Kontynent nie odzyska swojej pozycji. W Azji rośnie produkcja prawie wszystkich rodzajów chemikaliów. Również kraje arabskie zaczęły wykorzystywać tani gaz i ropę do produkcji wyrobów chemicznych. Jako atrakcyjne miejsce inwestycji chemicznych na rynku zaczęły się rozpychać także Stany Zjednoczone.

Największą firmą chemiczną na świecie wciąż jest niemiecki BASF. Koncern skupił się na najbardziej dochodowych dziedzinach biznesu chemicznego. Pozbył się wytwórni nawozów i postawił na nowe technologie. W 2012 r. jego sprzedaż sięgnęła 78 mld EUR. Zysk operacyjny wyniósł ponad 8 mld EUR.

Polski deficyt

Według Rafała Baniaka, wiceministra skarbu, sytuacja w polskiej chemii wydaje się dobra.

— Pierwszym krokiem, i to dobrym, była konsolidacja. Rekordowa wycena akcji Grupy Azoty potwierdza, że inwestorzy dobrze oceniają to, co się dzieje w branży — akcentował Rafał Baniak podczas V Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Warto przypomnieć, że działania konsolidacyjne zostały przyspieszone z powodu wezwania na prawie 65 proc. akcji Azotów Tarnów, które w ubiegłym roku ogłosiła Norica należąca do rosyjskiej grupy Acron. Stąd m.in. aktywność Skarbu Państwa w tym procesie. Grupa Azoty to największa firma chemiczna w kraju. Tworzą ją cztery główne spółki: Kędzierzyn, Tarnów, Police i Puławy oraz wiele mniejszych. Koncern jest, po norweskiej Yarze, drugim co do wielkości producentem nawozów w Europie. Jest także liczącym się wytwórcą m.in. melaminy, kaprolaktamu, bieli tytanowej i alkoholi oxo. Rafał Baniak podkreślał, że dzisiejsze zapisy statutowe dobrze chronią grupę przed wrogim przejęciem. Tak długo, jak Skarb Państwa ma w grupie co najmniej jedną piątą głosów, prawo wykonywania głosów innych podmiotów jest ograniczone tym pułapem. Wiceminister przyznał, że Ciech zostaje na liście do sprzedaży. Również Janusz Wiśniewski, były szef Orlenu, a obecnie wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej, uważa, że z polską chemią nie jest źle. Z 250 firm z tej branży ponad 200 miało dodatni wynik. W Polsce działają trzy zakłady produkcyjne BASF: dwa w Śremie w pobliżu Poznania (systemy poliuretanowe, produkty chemii budowlanej) i jeden w Myślenicach w pobliżuKrakowa (domieszki do betonu). W pierwszym kwartale 2014 r. zostanie otwarta fabryka katalizatorów BASF w Środzie Śląskiej. Obroty BASF w Polsce w 2012 r. wyniosły 649 mln EUR. Giełdowy Synthos z Oświęcimia, w którym Michał Sołowow ma bezpośrednio i pośrednio ponad 62 proc. akcji, jest pierwszym w Europie producentem kauczuków emulsyjnych oraz trzecim europejskim producentem polistyrenu do spieniania. Chemia w Polsce z wynikiem 11 proc. jest na trzecim miejscu, jeśli chodzi o udział w całej produkcji przemysłowej. W rozwiniętych krajach ten udział jest wyższy i stanowi 15–25 proc. O brakach branży w Polsce świadczy 8 mld EUR deficytu w handlu zagranicznym chemikaliami. Sprzedaż chemikaliów i gumy jest ustabilizowana, natomiast spada wartość sprzedaży farmacji. Mamy w Polsce nadreprezentację przemysłu nawozowego i ciężkiego, słabiej rozwinięty jest segment tworzyw sztucznych oraz organiczny. Od lat na prawie wszystkich spotkaniach branży słychać, że polska chemia powinna odejść od chemikaliów bazowych. To oznacza konieczne inwestycje np. w rozwój petrochemii, bo na rynku brakuje takich produktów jak propylen, fenol, benzen, ortoksylen. W naszym regionie ich dostawcami są PKN Orlen, Slovnaft i niemiecka rafineria w Schwedt.

Zagrożenia i szanse

— Branża chemiczna z racji wykorzystywanych surowców oraz wpływu na środowisko charakteryzuje się dużym uzależnieniem od prawnych regulacji zarówno na poziomie krajowym, jak i Unii Europejskiej. To ostateczny kształt aktów normatywnych dotyczących polityki klimatycznej, pakietu energetycznego czy liberalizacji rynku gazu ziemnego będzie decydował czy potraktujemy je jako szanse czy zagrożenia — mówi Paweł Jarczewski, prezes Grupy Azoty. W dłuższej perspektywie grupa oczekuje obniżenia cen gazu w związku z liberalizacją rynku i dywersyfikacją dostawców.

— Przyszłość przemysłu chemicznego zależy od kosztów surowców. To duże wyzwanie dla branży w Polsce i w Europie. Nowe instalacje będą powstawały tam, gdzie surowce są tańsze — uważa Robert Stankiewicz, prezes spółki Dow Polska należącej do amerykańskiego, koncernu DOW. Ostatnie inwestycje firmy powstają nad Zatoką Meksykańską. Na rozwój europejskiego przemysłu chemicznego wpłynie też polityka UE w dziedzinie ochrony rynku oraz zasady współpracy z nowym członkiem WTO — Rosją. W dalszej perspektywie trzeba brać jeszcze pod uwagę zapisy negocjowanej umowy o wolnym handlu z USA. Wszyscy się zgadzają, że niewątpliwą szansą jest potencjał intelektualny, jaki tkwi w polskiej chemii. Konieczne są jednak nowe formy współpracy biznesowej nauki i przemysłu oraz wsparcie innowacyjności.

— Powinniśmy iść w kierunku poszukiwania nowych produktów o dużym poziomie zaangażowania intelektualnego, a tym samym wysokim poziomie rentowności. To wymusza zmianę myślenia o inwestowaniu. Nie wielkie realizowane przez lata inwestycje, ale małe instalacje powstające w różnych segmentach rynku, jak na przykład bioprodukty. Ciekawym kierunkiem rozwoju jest też poszukiwanie innych zastosowań dla naszych produktów. Myślę o dynamicznie rozwijającym się rynku roztworów mocznika do redukcji emisji związków azotu począwszy od motoryzacji, a na elektrowniach i cementowniach kończąc — podkreśla Paweł Jarczewski.

Innowacyjność w europejskiej branży chemicznej stoi na wysokim poziomie. To tutaj powstają nowe technologie i rozwiązania. Na razie ogromna większość wykorzystywanych w azjatyckich zakładach technologii została opracowana w Europie. Jednak to nie będzie trwało wiecznie.

57,9 mld zł Tyle wyniosła w Polsce wartość sprzedaży chemikaliów i wyrobów chemicznych w 2012 r. i było to o 7 proc. więcej niż rok wcześniej.

63 mld zł Taka była w 2012 r, wartość sprzedaży wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych.

10,5 mld zł Na tyle GUS oszacował wartość sprzedaży wyrobów farmaceutycznych w 2012 r. To o ponad 5 proc. mniej niż rok wcześniej.

19 mld zł Tyle Polacy wydali w roku 2012 na kosmetyki — o 3,1 proc. więcej niż rok wcześniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu