Europę czeka starcie z Trumpem

opublikowano: 04-04-2019, 22:00

Kończące się negocjacje na linii Waszyngton — Pekin zwiastują intensywne i pełne emocji rozmowy handlowe USA z UE

Rozmowy handlowe między Stanami Zjednoczonymi a Chinami zmierzają do końca, dając analitykom i przedsiębiorcom w Europie nadzieję na poprawę światowej koniunktury i zażegnanie wojny handlowej dwóch największych gospodarek świata. Nim jednak Xi Jinping odwiedzi Donalda Trumpa, by podpisać porozumienie, Unia Europejska musi ustalić wspólne stanowisko wobec własnych negocjacji handlowych z USA. Według przedstawicieli amerykańskiej administracji ta batalia może być jeszcze trudniejsza niż potyczka z Państwem Środka.

Zobacz więcej

Fot. Bloomberg

W 2018 r. handel między UE a USA miał wartość około 805 mld USD, odpowiadając tym samym za ponad 30 proc. światowego handlu. Jednak to, co najbardziej interesuje lokatora Białego Domu, to deficyt handlowy, który ciągle się zwiększa — od amerykańskich wyborów prezydenckich w 2016 r. do końca 2018 r. nierównowaga handlowa między UE a USA pogłębiła się o 20 mld USD, sięgając prawie 170 mld USD. Im bliżej walki o reelekcję, tym więcej uwagi prezydent Trump może skierować na walkę o zredukowanie tej różnicy, ponieważ była to jedna z głównych obietnic jego kampanii prezydenckiej.

Unia mówi „nie”

Ostatnie tygodnie miały przybliżyć UE do ustalenia wspólnego mandatu do negocjacji z największą gospodarką świata, jednak zarówno w Parlamencie Europejskim, jak też w Radzie Unii Europejskiej nie udało się wypracować porozumienia. Najpierw parlament odrzucił rezolucję rekomendującą rozpoczęcie negocjacji z UE, głównie głosami lewicowych polityków, którzy uważają, że rozpoczynanie negocjacji podczas obowiązywania podwyższonych ceł na stal i aluminium byłoby „uleganiem szantażowi”.

W środę natomiast na forum szefów państw członkowskich swoje obiekcje podtrzymała Francja, która nie chce przystępować do negocjacji bez zagwarantowania wysokich standardów środowiskowych. Trzeba bowiem pamiętać, iż w wyniku decyzji europarlamentu z 2018 r. UE nie powinna angażować się w rozmowy handlowe z państwami niebędącymi sygnatariuszami Porozumienia Paryskiego. W konsekwencji proces negocjacyjny został opóźniony. Jeśli unijnym politykom uda się uzgodnić wspólne stanowisko do Wielkanocy, negocjacje z przedstawicielami amerykańskich władz rozpoczną się w czerwcu.

Zachęcony skutecznością swoich gróźb celnych w negocjacjach z Państwem Środka prezydent Trump zastosował podobną strategię w relacji z UE. Najpierw w czerwcu minionego roku podwyższył do 25 proc. cła importowe na stal i do 10 proc. na aluminium. Rozpoczął ponadto przegląd stawek celnych na inne popularne w USA europejskie dobra. Kiedy zorientował się, że amerykańskie auta eksportowane do UE obciążone są cłem w wysokości 10 proc., a importowane z UE do USA jedynie 2,5 proc., rozpoczął proces zmierzający do podwyższenia ceł, uzależniając go od postawy Europejczyków w negocjacjach. Do 20 maja ma zdecydować, czy nałożyć 20-procentową stawkę na samochody importowane z UE.

Twarde warunki

Bernd Lange, przewodniczący Komisji Handlu Międzynarodowego Parlamentu Europejskiego i stały sprawozdawca ds. stosunków handlowych UE — USA, nie chce rozpoczynać negocjacji w cieniu gróźb i stawia sześć warunków, bez których spełnienia UE nie powinna rozpoczynać rozmów z USA.

„Po pierwsze, rząd USA musi natychmiast zaprzestać gróźb nałożenia nielegalnych ceł na samochody. Po drugie, Trump musi znieść cła nałożone w czerwcu 2018 r. Po trzecie, USA muszą przestać blokować WTO przed zapełnieniem wakatu w ciele odwoławczym tej organizacji i zaangażować się w reformę WHO. Po czwarte, przed rozpoczęciem negocjacji USA muszą zaakceptować takie wartości UE, jak ochrona środowiska, standardy pracownicze czy równość płciowa. Po piąte, negocjacje mogą rozpocząć się dopiero po zakończeniu standardowej procedury analizy zakresu umowy przez UE. Po szóste, oficjele USA powinni być świadomi, że każde porozumienie USA — UE musi być zgodne z wytycznymi WTO i obejmować cały handel” — pisał niemiecki polityk w artykule dla dziennika „Financial Times”, zachęcając europosłów do odrzucenia mandatu negocjacyjnego.

Zdaniem Daniela Caspary’ego, niemieckiego europosła deklarującego się jako atlantysta, negocjacje powiodą się tylko wówczas, gdy obie strony wykonają wspólnie dwa kroki w tył, dając sobie przestrzeń do negocjacji: „Negocjatorzy potrzebują miejsca na manewrowanie. Dopóki nie będzie to możliwe, myślę, że niezwykle trudno będzie dostarczyć cokolwiek podczas obecnej, kończącej się w listopadzie kadencji Komisji Europejskiej, a później kampania prezydencka w USA niemal uniemożliwi negocjacje” — mówił w Parlamencie Europejskim.

Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej, uważa, że Polsce powinno zależeć na łagodzeniu konfliktów handlowych z USA, bo sama byłaby ich ofiarą.

— Podstawowym naszym interesem jest to, żeby nie doprowadzić do zaognienia stosunków między UE a USA, ponieważ sporo tam eksportujemy i my jako Europa, i nasz największy partner gospodarczy, czyli Niemcy. Każde zbyt mocne zaognienie sytuacji będzie odbijać się na naszych wynikach gospodarczych — komentuje ekonomista. Według nieoficjalnych informacji unijni decydenci chcą ustalić stanowisko negocjacyjne 10 kwietnia na spotkaniu ambasadorów krajów Unii Europejskiej.

1.

Takie miejsca we wzajemnej wymianie handlowej zajmują USA i UE.

30

proc. Taki odsetek światowej wymiany dóbr stanowi handel na linii USA — UE.

805

mld USD Taka jest suma dwustronnej wymiany handlowej dóbr między USA a UE.

170

mld USD Tyle wynosi deficyt handlowy USA w relacjach z UE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu