Uważa on, że unia polityczna nie jest rozwiązaniem problemów unijnych, ponieważ wszystkie środki do niej zmierzające są niespójne i niebezpieczne. Implikują ogromne ryzyko finansowe dla pewnych państw członkowskich i mogą nie tylko przekreślić szczere wysiłki dążące do utworzenia unii politycznej, ale również zniszczyć fundamenty, na których została zbudowana. Chodzi tu o identyfikację ludzi z ideą europejską.
- Czy zatem upadek strefy euro jest nieunikniony? Jest to ryzyko, którego istnieniu nie można już dłużej zaprzeczać. Mamy jednak realną alternatywę. Strefa euro jest zbudowana na traktatach i zobowiązaniach, które niestety notorycznie były łamane, a w konsekwencji przyniosły ogromna utratę wiarygodności. Czy można przywrócić zaufanie? Unia monetarna suwerennych państw nie może funkcjonować bez zasady braku wykupów, co oznacza, że każde państwo jest odpowiedzialne za własną politykę - przekonuje.
Jego zdaniem, finansowa pomoc musi być obwarowana rygorystycznymi warunkami i oprocentowana na tyle, by chęć reform nie została zduszona. Taka unia monetarna mogłaby przetrwać bez unii politycznej.
- Być może po tylu przykrych doświadczeniach, naiwnym jest oczekiwanie, że można przywrócić wiarygodność takiemu ustrojowi. Jeśli jednak wiara w traktaty i zobowiązania nie może zostać przywrócona, jak wiarygodne są te o wiele bardziej ambitne plany utworzenia politycznej i bankowej unii? Szczytem naiwności byłoby stawianie przyszłości nie tylko strefy euro, ale całej Unii Europejskiej na tak wątpliwych fundamentach - dodaje.
