Exillon pod rosyjskimi skrzydłami

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-01-22 08:00

Do wydobywczej spółki weszli rosyjscy oligarchowie. Zaczynają od wprowadzenia do władz swoich ludzi.

Kiedy poszukiwawczo-wydobywczy Exillon Energy wchodził na warszawską giełdę pod koniec 2012 r., pozycjonował się jako spółka notowana w Londynie, kontrolowana przez biznesmena z Kazachstanu i rozwijająca produkcję ropy w Rosji. Po ponad roku staje się coraz bardziej rosyjska.

Oferta za rok

Od kilku tygodni ponad 50 proc. kapitału Exillon kontroluje dwóch rosyjskich biznesmenów — Alexei Khotin, właściciel rosyjskiej firmy RusOil, który ma prawie 30 proc. akcji, oraz Alexander Klyachin, właściciel sieci hoteli Azimut, który ma ok. 25 proc. akcji.

— Oczekuję, że ci dwaj rosyjscy oligarchowie poczekają teraz 12 miesięcy i dopiero po upływie tego czasu ogłoszą wezwanie na resztę akcji Exillon. Zgodnie z prawem cena w wezwaniu będzie wtedy mogła być niższa od tej, którą sami zapłacili [podobne przepisy obowiązują w Polsce — red.]. Oceniam, że zależy im na niższej cenie, bo kupując w ostatnich tygodniach mocno przepłacili — uważa Stephane Foucaud, analityk w londyńskim biurze First Energy.

Nowi rosyjscy akcjonariusze pojawili się w akcjonariacie Exillonu w listopadzie i na początku grudnia, kiedy notowania spółki były wysoko i opierały się na nadziejach inwestorów na szybką sprzedaż firmy. Była też nawet nadzieja na zaciętą walkę o kontrolę, bo prawie w tym samym momencie chęć złożenia oferty na wszystkie akcje spółki ogłosił i Alexei Khotin, i inny oligarcha — Mikhail Gutseriev, właściciel firmy Russneft.

To zresztą Gutseriev odkupił wcześniej pakiet akcji od kazachskiego założyciela Exillonu — Maksata Aripa, który ostatnio miał kłopoty sądowe w związku z inną ze swoich firm, Kazakhstan Kagazy, czyli notowanym w Londynie producentem papieru.

Kurs na fali nadziei

Nadzieja na walkę sprawiała, że kurs Exillonu rósł. Ostatecznie jednak Gutseriev odpuścił i sprzedał akcje, a w jego miejsce w akcjonariacie pojawił się Alexander Klyachin. Khotin zrezygnował zaś ze składania oferty na wszystkie akcje Exillonu i ukontentował się, na razie, pakietem 30 proc. Sądząc po spadku kursu Exillonu, który nastąpił po informacjio wejściu Aleksandra Klyachina, rynek spodziewa się współpracy tego oligarchy z Khotinem. Formalnego porozumienia jednak między nimi nie ma (wtedy musieliby zresztą ogłosić wezwanie na wszystkie pozostałe akcje). Za akcje Exillonu płacono wczoraj w Londynie 1,58 GBP, a w Warszawie — nie było handlu.

— Nasza cena docelowa dla Exillonu to 1,9 GBP. Przewiduję, że w tym roku wiele się w Exillonie nie wydarzy, a sytuację w firmie będą determinowały głównie ruchy oligarchów przejmujących kontrolę nad spółką. Dlatego gdzie indziej szukałbym atrakcyjnych celów inwestycyjnych — mówi Stephane Foucaud.

Wchodzą nowi ludzie

Na razie gwałtownych ruchów oligarchów nie widać. Alexei Khotin wprowadził do rady dyrektorów Exillonu dwóch swoich przedstawicieli, a nie można wykluczyć, że z podobnym wnioskiem wystąpi wkrótce Alexander Klyachin. Spółka ogłosiła też, że szuka nowego dyrektora finansowego. Prezesem firmy nadal jest jednak Mark Martin, brytyjski finansista, który wprowadzał Exillon na warszawski parkiet. Równolegle Exillon dalej rozwija produkcję w swoich dwóch głównych lokalizacjach w Rosji — w Timan — Peczora i w Syberii Zachodniej. Według najnowszych danych, z grudnia, wydobywa średnio 18,7 tys. baryłek ropy dziennie.