Expom broni się przed tanią ropą

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2016-03-14 22:00

Flauta na rynku offshore spowodowała, że firma z Kurzętników obrała kurs na nowe wody.

Przez ostatnie trzy lata Expom zwiększył produkcję o 25 proc., liczbę klientów z pięciu do ponad 20, a z producenta żurawików i dźwigów stał się także dostawcą konstrukcji stalowych dla branż recyklingu i przetwórstwa. Do dywersyfikacji skłoniły go zmiany na rynku offshore, bo choć firmę z Kurzętnika w warmińsko-mazurskiem dzieli od Bałtyku aż 170 km, to dotychczas pracowała głównie dla tego sektora.

— Przewidzieliśmy w 2014 r., że tania ropa spowoduje zastój na tym rynku. Tani gaz łupkowy z USA, dostawy z Iranu i zwiększone z Arabii Saudyjskiej faktycznie się do tego przyczyniły. Dlatego zaczęliśmy szukać klientów z innych branż. Uznaliśmy, że rozwojowe są recykling, konstrukcje dla energetyki i sektor maszynowy — mówi Rafał Domżalski, prezes Expomu.

W recyklingu są już sukcesy: pierwszy projekt na dostawę linii technologicznych dla firmy przetwarzającej złom i drugi — dla firmy, która wykorzystuje surowce biodegradowalne. Sektor maszynowy to korpusy i konstrukcje maszyn, podwozia do koparek samobieżnych, samojezdne urządzenia do wycinki lasu itp. W przetwórstwie Expom zrealizował kontrakt dla jednej z polskich cukrowni i liczy na współpracę z kolejnymi producentami z tego sektora. W branży dźwigowej też są ciekawe projekty.

— Realizujemy duży kontrakt dla norweskiego klienta na dostawę pięciu dźwigów łącznie za 250 tys. EUR. Tak skomplikowanych dźwigów, tak nafaszerowanych elektroniką, umożliwiających zdalną wizualizację pracy, jeszcze nie produkowaliśmy — twierdzi Rafał Domżalski.

Expom 99 proc. produkcji eksportuje. Firma wciąż szuka nowych rynków, liczy m.in. na udział w misji do Arabii Saudyjskiej. Udział Polski w przychodach podreperować mogłyby inwestycje w sektorze OZE. Expom chce sprzedawać urządzenia do przydomowej produkcji energii. Niestety pod koniec 2015 r. rząd opóźnił co najmniej o pół roku wejście w życie przepisów regulujących rynek prosumencki.

— Mamy prototyp, ale dopóki nie będzie zdecydowanej polityki rządu i odpowiednio wysokiego dofinansowania, które dziś jest za niskie i zbyt nieczytelne, nie odpalimy projektu. Chcielibyśmy sprzedawać nasze urządzenia w Polsce. W krajach, gdzie rynek prosumentów jest mocno rozwinięty, np. w Niemczech czy Skandynawii, przywiązanie do lokalnych marek jest bardzo duże i raczej trudno byłoby tam zaistnieć. Czekamy — mówi Rafał Domżalski.

Przyznaje, że firma myśli o przejęciu marki na zachodzie lub północy Europy z myślą o wejściu na zamknięty na razie rynek. W 2015 r. Expom miał rekordowe przychody na poziomie 46,5 mln zł i zwiększył zatrudnienie o 10 proc., do 168 osób. Razem z firmami kooperującymi dla Expomu pracuje ponad 300 osób. Firma inwestuje rocznie około 2,5 mln zł.